Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 239 236 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Co pod pachą?

środa, 25 września 2013 13:15

Premier Tusk ma za swoje Orliki. Nie przejdzie do historii jako budowniczy stadionów, autostrad czy wreszcie szkolnych boisk dla młodzieży. Przejdzie do historii jako cwaniak, który wszystkich wykiwał i fan kopania w szmaciankę. A wszystko to za sprawą happeningu związkowców z "Solidarności", którzy wystawili pod sejmem styropianowy pomnik premiera w peruwiańskiej czapce i z piłką pod pachą. Związkowcy rozpowiadają, że dotkniecie piłki premiera powoduje, iż marzenia się nie spełnią podobnie jak wszystkie wyborcze obietnice Tuska. 

 

Jestem z wykształcenia teatrologiem i taka teatralizacja życia politycznego bardzo mi się podoba. Ten happening z pomnikiem jest nawet zabawny i wolę go niż prymitywne okrzyki kiboli ("Tusk matole twój rząd obalą kibole"). W sumie to działa na korzyść premiera. Facet kojarzy się z piłką nożną, którą przecież kochają wszyscy Polacy. Związkowcy poszli w dowcip, a mogli pójść w patos jak Macierewicz i pod pachą premiera umieścić bombę próżniową tuż przed podłożeniem jej w prezydenckim Tupolewie lecącym do Smoleńska.  

 

Histeria antyrządowa w mediach prawicowych jest taka, że gdyby to od nich zależało to premier spokojnie mógłby na tym pomniku trzymać:  a) bat do gnębienia Polaków, b) legitymację KGB, c) kajdanki dla prezesa Kaczyńskiego, d) dokumenty folksdojcza, e) butelkę piekielnie drogiego francuskiego wina, f) zakrwawiony nóż wbity Polsce w plecy.    

 

Jest piłka i to nie do metalu, a do nogi, więc nie ma Targowicy, zdrady, Rejtana, sakwy ze złotymi rublami i innych upiornych rekwizytów z teatrzyku kukiełkowego polskiej polityki. Nabijanie się z piłkarskich pasji Donalda było zabawne do czasu. Teraz jest już jak stary, czerstwy dowcip opowiadany na weselu przez pijanego wujka ze wsi, któremu własna krowa ukradła kalosze.

 

To zabawne, że większość polskich przywódców nie uprawiała żadnego sportu i to wszystkim nam wydawało się zawsze super. Przywódca to ktoś poważny kto nie hańbi się bieganiem po boisku. Gomułka nie grał w siatkówkę, Gierek nie grał w hokeja, premier Olszewski nie rzucał dyskiem, Wałęsa nie nadawał się do piłki, bo nikomu nie chciał podać i nawet Tadeusz Mazowiecki nie skakał ani w dal, ani wzwyż. Nie ma żadnych informacji o tym aby jakiekolwiek sporty uprawiali Kaczyński, Miller czy Pawlak. Jedynie Kwaśniewski grywał w tenisa, Lepper uprawiał (w młodości) boks, a Bielecki i Tusk biegali za piłką. Jakie społeczeństwo tacy przywódcy. Większość jest zasiedziała, stetryczała, a hasło "sport" kojarzy nam się głównie z dawną marka papierosów z czasów PRL-u.  

 

Dobrze więc, że związkowcy zrobili parodie pomnika Tuska z piłką. Piłka ma to do siebie, że można z niej spuścić powietrze. Co przydało by się całej naszej polityce, która jest tak nadymana celebrą i powagą jak katafalk faraona.

 

Teraz czas na pomniki kolejnych polityków z naszej szopki. Jarosław Kaczyński powinien mieć pod pachą kota, Leszek Miller sierp i młot, Janusz Piechociński wiadro gnoju, a Zbigniew Ziobro regulamin Zakładu Karnego we Wronkach.

 

Poniżej: fotka z Brodway w Nashville (USA). Ewidentny dowód na to, że Amerykanie od lat żyją pod kowbojskim butem.

 

DSC07643.JPG 


Podziel się
oceń
229
162

komentarze (22) | dodaj komentarz

Ciepło-zimno

środa, 18 września 2013 9:28

 

Powoli kończy się już kalendarzowe lato, więc nie brakuje spekulacji jaka to czeka nas zima. Dawniej pytano na tę okoliczność najstarszych górali, którzy obok najstarszych Cyganek zaliczali się do najsłynniejszych bajarzy przyszłości.  

 

Najstarszy góral (o ile był trzeźwy) mówił coś o tym, że albo będzie padało, albo i nie będzie, albo będzie słonko, albo i się zachmurzy itd. U Cyganki była wersja niczym w urzędzie skarbowym czyli, że jak się położyło na rączkę dziesięć złotych to deszcz i wichura, a słonko świeciło dopiero przy pięćdziesięciu złotych.

 

Okazuje się, że teraz za przepowiadanie pogody biorą się już lepsi magicy. Wydawałoby się, że mocarstwa takie jak Ameryka i Rosja rywalizują ze sobą w dziedzinie odkryć naukowych, w zmaganiach sportowych, a przede wszystkim na polu gospodarczym i militarnym. Takie rozgrywki jak dawno temu wojna w Afganistanie, a dziś konflikt w Syrii to typowe pola treningowe dla obu tych państw potworów, które bardzo lubią toczyć wojny, ale nie na swoim terenie.

 

Ku zaskoczeniu meteorologów Ameryka i Rosja konkurować zaczęły także w kwestii przepowiadania pogody. Bitwa o pogodę, nieoczekiwanie zamieniła się w bitwę o Polskę. Otóż amerykańscy i rosyjscy naukowcy wystawili dwie skrajnie różne prognozy dotyczące zbliżającej się w Polsce zimy. Według Rosjan będzie u nas "kolejna zima stulecia" czyli czeka nas nomen omen "ruska zima". Temperatury będą sięgały minus trzydziestu stopni i biada menelom, co to uwielbiają odlewać się pod krzakiem, bo mocz nim dosięgnie gleby, to już zamarznie i to razem z przyrodzeniem.

 

Z kolei synoptycy amerykańscy twierdzą coś absolutnie przeciwnego. Uważają, że rosyjscy meteorolodzy robią nas w syberyjskiego bałwana. Zima będzie wyjątkowo lekka i ciepła. Rzadko kiedy temperatura spadnie poniżej zera. Ich zdaniem tej zimy będzie w Polsce deszczowo, mokrawo i "jesiennie". 

 

Dawno temu w deszczowy dzień bawiono się w takie dziecięce zabawy domowe. Chowano jakiś przedmiot (czasem był to prezent dla tego, kto miał szukać) i nakierowywano szukającego hasłami "ciepło-zimno". Gdy szukający był bliski znalezienia fantu krzyczano "gorąco", gdy był daleki wołano "lodowato". Dziś USA i Rosja także bawią się w takie globalne "ciepło-zimno". Doświadczenie uczy, że co do naukowców, to jednak lepiej mieć zaufanie do tych z USA, ale różnie może być. Dawniej cały świat śledził rywalizację Ameryki i Rosji w kierunku podboju kosmosu lub w czasie słynnych pojedynków  szachowych. Odkrycia, ustalenia, zasady gry były takie same choć rakiety i zawodnicy różni. Dziś naukowcom obu krajów nie zgadza się już nawet temperatura.

 

Dla ocieplenia atmosfery doklejam fotografię z planu teledysku w Monte Carlo. Na zdjęciu wokalistka Justyna Gromada, która w swojej piosence opowiada o tym jak w dobrej kondycji przetrwać zimę.   

 

foto 1(1).JPG      


Podziel się
oceń
231
142

komentarze (18) | dodaj komentarz

Podróż do źródeł

środa, 11 września 2013 13:05

 

Człowiek od zawsze lubił się poruszać. Jak wykazują badania archeologiczne pierwszy człowiek pochodził prawdopodobnie z Afryki. Ile się musiał nachodzić skoro doszedł aż do Australii i Grenlandii! Nawet ludzie zasiedziali w miastach uwielbiają zmieniać miejsce. Korzystają na tym perfidnie biura turystyczne wciskając nam wszystkim wycieczki do miejsc, gdzie najpierw jest ciepło, a potem są wojny.  

 

Bywa, że zmiana miejsca jest przymusowa. Wiedzą o tym dobrze ci, których wylano z pracy i ci, których przesiedlono w wyniku decyzji Stalina. Lekarze namawiają nas do biegania dla zdrowia. Polacy pokochali bieganie, bo zawsze musieliśmy biegać za własnymi sprawami. Mimo mody na bieganie cały czas popularne jest chodzenie. Szczególnie chodzenie z dziewczyną. Chodzenie z dziewczyną czasem kończy się chodzeniem do lekarza zwłaszcza wtedy, gdy dziewczyna chodzi z wieloma chłopcami naraz.

 

Chodzenie i bieganie nie pasuje do pielgrzymek. W pielgrzymce się dostojnie kroczy. Kroczenie powoduje automatyczną dostojność osoby kroczącej.  Królowie, prezydenci i gwiazdy filmowe rzadko kiedy idą. Oni najczęściej kroczą po czerwonym dywanie. Niektóre z gwiazd filmowych (szczególnie dotyczy to pań) są tak skąpo ubrane, że widać im nawet krocze. Potwierdza ten fakt stara prawda, że z widocznym kroczem łatwiej jest wkroczyć do świata celebrytów.

 

Kroczenie szlachetne odbywa się w trakcie wizyt o charakterze metafizycznym. Jedni udają się w podróż do Mekki, by dotknąć grobu proroka, drudzy ciągną do Częstochowy by zobaczyć święty obraz Madonny z dzieciątkiem  lub pielgrzymują do Betlejem, by zobaczyć miejsce narodzin Jezusa.

 

Big Cyc odbył tydzień temu  podróż do małej dziury w stanie Tennessee  w USA o nazwie Lynchburg. Tu bowiem od 1866 roku produkuje się najwspanialszą na świecie whiskey o nazwie Jack Daniels. Destylarnia w Lynchburgu jest najstarszą taką placówką w Stanach Zjednoczonych. Napój ten będący wspaniałym kowbojskim bimbrem, jest ulubionym trunkiem wielu muzyków. Rolling Stones już dawno temu uznali butelkę Jack Daniels za pełnoprawnego członka zespołu. My kilka lat temu podjęliśmy podobne decyzje personalne. 

 

Przy okazji wizyty w fabryczce Jacka Danielsa poznaliśmy historię tej marki, technologię produkcji, widzieliśmy źródełko, z którego pobiera się wodę do skomponowania tego cudeńka. Dane nam było zobaczyć imponujących rozmiarów magazyn dębowych beczek, w których przez ponad pięć lat leżakuje Jack Daniels. Byliśmy nawet w starym biurze ojca wyrobu sprzed stu lat i widzieliśmy metalowy sejf w którym trzymał swój tajny przepis.

 

Z dumą dowiedzieliśmy się, że Polska jest na siódmym miejscu spożycia tego zacnego napitku. Polska flaga wisi w galerii sławy muzeum Jack Daniels w Lynchburgu i choć to czysto pijackie osiągnięcie, byliśmy z niego dumni. Daleko za Polską były takie pijackie potęgi jak Japonia i Rosja. Marne to pocieszenie po meczach polskiej reprezentacji, ale zawsze.

 

Po emocjach związanych ze zwiedzaniem udaliśmy się do miasteczka na obiad. I tu odkryliśmy, że od 1909 roku w dystrykcie w którym znajduje się Lynchburg panuje prohibicja. Najsłynniejsza whiskey świata produkowana jest przez przymusowych abstynentów. Dziwactwo? Nie! Ameryka!

 

Foto: Po terenie destylarni turyści poruszają się białymi busami Jack Daniels. 

 

100_3237.JPG


Podziel się
oceń
158
139

komentarze (16) | dodaj komentarz

poniedziałek, 24 kwietnia 2017

Licznik odwiedzin:  6 598 102  

Kalendarz

« wrzesień »
pn wt śr cz pt sb nd
      01
02030405060708
09101112131415
16171819202122
23242526272829
30      

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Ulubione strony

O moim bloogu

KRZYSZTOF SKIBA artysta wszechstronnie rozrywkowy, lider zespołu Big Cyc, felietonista, konferansjer