Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 253 605 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Ksywka przezywka

poniedziałek, 24 września 2007 11:37

Ksywka przezywka 

Nigdy nie miałem szczęścia do ksywek. Pewnie wzięło się to stąd, że moje nazwisko SKIBA brzmi już jak skrót z jakiegoś innego i dłuższego (np. Skibiński) lub kryptonim bojowej akcji rolnej. W Polsce żyje 16 tysięcy ludzi o nazwisku Skiba, co cieszy mnie tak sobie, bo człowiek zawsze chce być jakoś wyjątkowy, a przy tym nazwisku trudno. Wolałbym się nazywać Krzysztof Bagno, albo Krzysztof Gnój, ewentualnie Krzysztof Dupa, bo takie określenia bardziej celnie oddają cechy mojej osobowości.  

Wobec ciętego jak ziemia pługiem nazwiska wszystkie ksywki miały krótki żywot. Raz na szkolnej kolonii mówiono na mnie Szwagier, a i to nie wszyscy. Po wakacjach ksywka zdechła. Na różnych obozach i wypadach wakacyjnych trafiały się jakieś przelotne banalne przezwiska typu Student, Salceson czy Pan Korytko. Wszystko to jednak było bez znaczenia, bo i tak zawsze byłem Skibą i tyle. Przez wiele lat tak właśnie podpisywałem się na płytach, co było o tyle mylące, że koledzy używali pseudonimów. W połowie lat 90-tych, gdy graliśmy długie trasy koncertowe (zdarzało się po 30 koncertów dzień w dzień) koledzy z Big Cyca nadali mi zaszczytne miano Iron Djadja, czyli Żelazny Dziadek, co było nawiązaniem do faktu, że zawsze ostatni wychodziłem z imprezy.  

Do mnie ksywki się nie przyklejały, ale do kolegów tak. Miałem kumpli, których nazwano bardzo barwnie. Kaktus, Mrówa, Kopyto, Grzechotnik, Tapicer czy Pan Szmata. Wśród moich znajomych nie brakowało także przedstawicielek płci pięknej o poetyckich, malowniczych pseudonimach takich jak Żyleta, Grzałka, Materac, Szybka Suzie czy Paulinka Cytrynka.   

W pseudonimach nie ma nic złego, choć z lubością posługują się nimi gangsterzy. Od dawna stosują go także literaci, artyści sceny i sportowcy, a ostatnio nawet politycy. Pseudonim to często najkrótsza charakterystyka postaci. Jak ktoś nazywa się Buldog albo Pirania to mniej więcej wiadomo, że o poezji Owidiusza lepiej z nim nie gadać.  

Dzięki podsłuchom dużo wiemy o nieoficjalnych pseudonimach wśród elit politycznych. Aleksander Kwaśniewski był nazywany Preziem lub Pierwszym. Po tym jak swe pijaństwo próbował tłumaczyć chorą kością goleniową  mówiono na niego też Goleń. Teraz, gdy wyszedł na jaw kolejny pijacki skandal Kwasa to pozostała mu tylko ksywka Ochlapus. Na Józefa Oleksego wszyscy mówili Łysy. Ryszard Krauze to Największy Płatnik. Jacek Kurski sam publicznie określał się mianem Bulteriera. Romek Giertych powszechnie był nazywany Frankensteinem, a Lepper Knurem, Bizonem, Kombajnem czy Solarką.  

Nie wszystkie pseudonimy polityków wypłynęły na wierzch, więc spróbowałem kilka wymyślić. Uznałem, że pseudonim nawet, jeśli jest śmieszny czy złośliwy to ostatecznie jednak ociepla samą postać niczym dziurawy kaloryfer. 

Oto moje propozycje: Leszek Miller to Dentysta, bo zawsze ma uśmiech jak po rwaniu zęba. Jolanta Szczypińska to Wieczna Narzeczona, bo ciągle mówi o wielkiej miłości do premiera Kaczyńskiego. Poseł Putra to Wodnik Szuwarek z racji posiadania sumiastych wąsów, Antoni Macierewicz to Pan Teczuszka lub Szambonurek, bo ciągle grzebie w teczkach. Krzysztof Bosak to Patyk ewentualnie Sztacheta, bo ma poglądy jak wino siarkowe zamieszane sztachetą. Najgorzej jest z człowiekiem, którego pozbawiono nazwiska, czyli Markiem Jurkiem, bo co tu można wymyślić? A może dodać trzecie imię np. Marek Jurek Zenek? A jakie są wasze propozycje?


Podziel się
oceń
3
0

komentarze (47) | dodaj komentarz

Owłosione cycki

poniedziałek, 17 września 2007 11:11

Owłosione cycki 

Danuta Hojarska posłanka Samoobrony wytoczyła proces Szymonowi Majewskiemu za białe pończochy i owłosione cycki. Chodzi o to że Majewski w swoim plugawym programie „Majewski Show” naśmiewał się z Danki i zrobił z niej wieśniarę.  Aktorka parodiująca gwiazdę pomorskiej Samoobrony ubiera się jak sklepowa z GS-u w niedzielę, gada impulsywnie jak naćpany amfą kibol i (rzecz która najbardziej Dankę wkurzyła) ma moher na cyckach.  

Owłosione cycki rzeczywiście wyglądają śmiesznie. A żeby było weselej to u aktorki, która gra panią poseł są rude, a przecież każdy daltonista widzi, że Danuśka to farbowana blondyna. Na potrzeby rozprawy sądowej ośmieszona kobieta pokazała do kamery TVN swoje piersi jako dowód, że co, jak co, ale moher to na pewno tam nie rośnie. Konkretnie został pokazany wierzch cyckowy, czyli jak twierdzą wnikliwi obserwatorzy tzw. szczyt góry lodowej.  

Desperacja Hojarskiej w walce z mitem owłosionych piersi jest godna podziwu. A przecież całkiem nie tak dawno to brak włosów byłby powodem do kpin. Trudno być może dziś w to uwierzyć, ale jeszcze w latach osiemdziesiątych depilacja nóg, czy części intymnych ciała była zjawiskiem niesłychanie rzadkim. Normalnym widokiem w tamtych czasach bywały eleganckie nawet kobiety o bujnie owłosionych nogach. Aby się o tym przekonać wystarczy zobaczyć klasykę filmów porno z tamtego okresu.  

Jedyny obszar, na którym kobiety uparcie zwalczały owłosienie znajdował się pod nosem. Ale i tu całkiem spora grupa poddawała się walkowerem. W dzieciństwie widywałem całkiem sporo starszych pań z tzw. damskim wąsikiem. Nie był to widok estetycznie budujący. Depilacja nie była ani modna, ani popularna, ale wynikało to także po części z braku odpowiednich środków kosmetycznych.  

Moda na depilacje przyszła z Ameryki gdzie panuje na ten temat absolutny fioł. Przemysł kosmetyczny zarabia miliardy dolarów na środkach do usuwania włosów. Dziś kobieta unikająca depilacji uważana jest za kogoś potwornie zaniedbanego i zacofanego. W USA doszło do tego, że depiluje się już nogi ośmioletnim dziewczynkom. Gładko wygolone ciało uchodzi za seksowne i jedynie dopuszczalne. Terror golenia nakręca biznes kosmetyczny i pop kultura.  

Manii totalnej depilacji ciała ulegają też faceci, którzy masowo golą klaty, pachy i plecy. Co radykalniejsi golą także ręce i nogi. A przecież nie zawsze tak było. Jeszcze w latach 70-tych ideał seksualny faceta, to był koleś z owłosioną klatą. Nieowłosiony męski tors brano za dziecinny i niedojrzały. Facet z moherem na cyckach był wręcz wzorem macho. Włochacz był symbolem dzikiego zwierza z którym kontakt erotyczny musi być niezwykle intensywny.   

Jak patrzy się na stare odcinki przygód Jamesa Bonda to można prześledzić proces zmian ideałów kobiecych westchnień. Słynny aktor Sean Connery, który do 1971 roku zagrał w sześciu filmach o przygodach super agenta Jej Królewskiej Mości ma moher na klacie większy niż Hojarska u Majewskiego. Pierce Brosnan, który grywał Bonda w latach 90-tych i najnowsze wcielenie agenta 007 czyli Daniel Craig obowiązkowo mają już klaty gładkie jak tyłek siedmiolatka.  

Jedni lubią gładko inni preferują Tarzana. Rozdzielać z powodu włosów włos na czworo jest chyba przesadą. Posłanka Hojarska chce udowodnić przed sadem, że jest wygolona. W epoce golenia naszych kieszeni przez sądy na pewno się jej to uda. Jak głosi stare porzekadło ludowe fryzjerów: golą ryją wszyscy menele – potaniały dziś burdele! 

PS. Dorzucam swoją fotkę z Grecji gdzie byłem lekko podgolony finansowo. 

 


Podziel się
oceń
2
0

komentarze (36) | dodaj komentarz

Wypadki sceniczne

piątek, 07 września 2007 14:54

Wypadki sceniczne 

Zadzwonił do mnie Marek Sobczak z zasłużonego dla estrady polskiej kabaretu Klika i opowiedział o zabawnym wydarzeniu, jakie miało miejsce podczas jednej z imprez plenerowych. Kilka dni temu w trakcie występu Kliki, (która jest kabaretem politycznym i ma paskudny zwyczaj naśmiewania się z władzy) do mikrofonu dorwała się pani wiceminister sprawiedliwości oraz zasłużona posłanka PiS - Beata Kempa.  

Już sam fakt, że ktoś ze sfer rządowych spontanicznie wkręca się w program kabaretowy jest z lekka szokujący. Przerwanie występu było tylko początkiem zadymy w wykonaniu pani wiceminister, która jak się okazało miała większe ambicje artystyczne. Beata Kempa najwyraźniej nie dopieszczona tekstami Kliki, sama zaczęła wygłaszać swoje teksty. Były to bardzo śmieszne monologi wygłaszane w obronie swego szefa ministra Ziobry, z którego Marek Sobczak i Antoni Szpak sobie dworowali. Jest to pierwszy wypadek, gdy polityk będący członkiem rządu wdaje się publicznie w polemikę z satyrykami. Gratuluję pani Beacie debiutu w kabarecie Klika i życzę dalszych sukcesów podczas wspólnych tras koncertowych.   

Najwyraźniej nadchodzą czasy gdy na estradzie trzeba będzie się gryźć w język. Przed wypowiedzeniem jakiegoś żartu z władzy trzeba będzie wziąć głęboki oddech i zastanowić się czy na pewno chcemy, by nad ranem odwiedziło nas ABW. Do tej pory w dziedzinie utrudniania życia prześmiewcom najbardziej aktywni byli aktywiści z kręgu moherowych beretów. Znam kilku satyryków, którym wytoczono procesy z kompletnie absurdalnych powodów. Najwięcej  spraw dotyczyło żartów z „ojca dyrektora”, Radia Maryja czy głowy państwa.  

Problemy z nadgorliwcami z Ligi Polskich Rodzin miał też już na swoim koncie kabaret Klika. Kilku znajomym artystom trafiały się też sprawy z pozoru idiotyczne jak np. ta o użycie w wierszu słowa „wibrator”. Wibrator nie jest słowem zakazanym. Jest to urządzenie legalnie dostępne i dopuszczone do obiegu. Występuje jak wiadomo w telefonach komórkowych i młotach pneumatycznych. Jakieś aktywne koło różańcowe obraziło się jednak na wibrator w wierszyku Pawła „Końja” Konnaka i podało kolegę poetę do sądu. Poeta Końjo sprawę w sądzie wygrał i wibrator obronił, ale kosztowało go to wiele nerwów, czasu i pieniędzy. Bezsensowną robotę odwalała też policja ścigająca kryminogenny wibrator z wiersza. Przesłuchiwano świadków i uczestników występu, gromadzono dowody, zabezpieczano ślady. Czas, który można by wykorzystać na zwalczanie prawdziwych zagrożeń został roztrwoniony przez obsesje seksualne fanatyków spod znaku Moher Power.  

Ingerencje nerwowej publiczności w program na scenie są niezwykle rzadkie, ale się zdarzają. Dawno temu, gdy Big Cyc na sopockiej plaży grał numer „Nie wierzę elektrykom” ktoś siekierą przeciął kabel z dopływem prądu. Później się okazało, że to nie był obrońca honoru zawodu elektryków tylko fanatyk Lecha Wałęsy. Najczęściej jednak sceniczne incydenty nie mają charakteru politycznego. Wielokrotnie zaplatał nam się w kable sceniczne jakiś nietrzeźwy fan czy odurzony alkoholem organizator. Raz nawet na scenę wskoczyło ponad sto osób i było to miłe do czasu, gdy nie zaczęli klepać przyjacielsko po plecach perkusisty Dżerego tak, że ten nie był już w stanie grać.  

Najbardziej ekstremalny numer jaki widziałem zdarzył się podczas „Koncertu Pokoleń” w katowickim Spodku w 1993 roku. W czasie występu jednego z zespołów na scenę wdrapała się ładna fanka, która wykonała popisowy striptiz zawieszając swe majtki i biustonosz na gitarzyście.  

PS. Poniżej fotka z ostatnich wakacyjnych koncertów Big Cyca. 

 


Podziel się
oceń
3
0

komentarze (21) | dodaj komentarz

piątek, 23 czerwca 2017

Licznik odwiedzin:  6 714 144  

Kalendarz

« wrzesień »
pn wt śr cz pt sb nd
     0102
03040506070809
10111213141516
17181920212223
24252627282930

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Ulubione strony

O moim bloogu

KRZYSZTOF SKIBA artysta wszechstronnie rozrywkowy, lider zespołu Big Cyc, felietonista, konferansjer