Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 267 987 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Pimko nadchodzi

czwartek, 28 września 2006 14:59

Pimko nadchodzi

Od lat słyszy się to samo biadolenie. Współczesny, młody człowiek to niewolnik komputerów, ipodów, walkmenów i głupawych promocji. Powszechnie uważa się, że statystyczny młody obywatel to nieoczytany głupek, niezdolny do samodzielnego myślenia. Przysposobiony jedynie do odbioru prymitywnych komunikatów propagandy reklamowej oraz do sieczki dialogowej z seriali klasy Ce lub De.

Wszech i wobec narzeka się na niski poziom wiedzy młodych ludzi, a co za tym idzie, także na ich brak oczytania. „Są domy bez książek” przeczytałem w jednym z bijących na alarm artykułów. Eeee… czy to, aby nie przesada? W każdym nawet najbardziej zaniedbanym domu znajdzie się kilka pozycji książkowych. Może to być książeczka opłat za światło i gaz, książeczka zdrowia, czy wreszcie książeczka wojskowa niezbędna tak poborowemu jak i rezerwiście.

Tezę o upadku czytelnictwa potwierdza jednak kiepska kondycja wielu renomowanych wydawców publikujących ambitne tytuły. Całkiem nieźle trzymają się jedynie ci, którzy w swej ofercie mają głównie książki kucharskie lub poradniki typu „Jak w tydzień zostać milionerem”, „Jak w pięć minut poderwać blondynkę”, czy wreszcie „Jak w trzy sekundy schudnąć 10 kg”. Wpływowe gazety utrzymują nas w przeświadczeniu, że żyjemy w kraju w którym oczytani miłośnicy literatury stanowią margines. Większość społeczeństwa nie czyta staroświeckich powieści Tomasza Manna, subtelnych wynurzeń Marcela Prousta, wybitnych arcydzieł Szekspira, czy nowoczesnych wypocin Michaela Houellebeca. Statystyki udowadniają, że jeżeli już coś czytamy uważnie i z pokorą to zwykle są to, wezwania o zapłatę alimentów, czy pozwy sądowe. 

Okazuje się, że jedyną okazją, aby sobie coś poczytać to dla wielu okres szkolny gdzie czytanie jest przymusem. W szkole jak wiadomo obowiązuje lista lektur, którą trzeba przeczytać, aby dostać stopień i przejść do następnej klasy. Każdy z nas, na co dzień widzi dorosłych lub nawet starych osobników, którzy ostatni kontakt z książką mieli w szkole podstawowej. Osobnik taki, a bywa, że jest to postać znana i wpływowa kaleczy język, mówi po polsku jak zaćpany analfabeta, klepie coś o budowaniu koalicji, czy negocjacjach politycznych i od razu czujemy instynktownie, że on dawno nic nie czytał, a ostatnią jego lekturą był „Łysek z pokładu Idy” Gustawa Morcinka, czy „Nasza szkapa” Marii Konopnickiej.

Skoro jedynym kontaktem z książką jest dla wielu okres szkolny, ustalenie obowiązującej listy lektur jest rzeczą szalenie ważną. Od lat znawcy literatury zwracają uwagę, że obowiązujący kanon jest archaiczny. Współczesna młodzież męczy się czytając napisaną 126 lat temu „Anielkę” Bolesława Prusa i tak naprawdę niewiele z niej rozumie. Już od dawna mówiło się, że listę lektur należałoby twórczo odświeżyć. Za odświeżanie wziął się bojowy minister edukacji Roman Giertych, który zamiast listę przewietrzyć pokrył ją sporą warstwą kurzu. Romek jest prawnikiem i na literaturze zna się tak jak baran na tabliczce mnożenia. To i tak cud, że za jego władzy w spisie lektur jest jakaś literatura, a nie kodeks karny. W nowym kanonie zatwierdzonym ręką ministra nie ma „Ferdydurke” Witolda Gombrowicza są za to bajki ku pokrzepieniu serc Henryka Sienkiewicza czyli „Krzyżacy” i Potop”.

Dla wszystkich miłośników Gombrowicza, taka decyzja ministra edukacji to niezły ubaw. Gombrowicz uważał Sienkiewicza za pisarza trzeciorzędnego, który pięknie kłamie o Polsce, Polakach i polskiej duszy. Sam Gombrowicz nie szczędził Polakom szyderstw i kpin (choćby w świetnym „Trans-Atlantyku”) chcąc wydobyć zapyziałą polskość z Polaka i wznieść ją na wyższy poziom. Sienkiewicz i Gombrowicz to dwa zwalczające się bieguny polskiej literatury. Sienkiewicz kłamie żeby nas pocieszyć i zgrabnie pisze, jacy to jesteśmy piękni, szlachetni i wielcy. Gombrowicz potrząsa Polakiem w nadziei, że ten się obudzi i stanie się wreszcie normalnym człowiekiem, a nie bohaterem, którego jedynym sensem istnienia jest uchlać się i słodko polec za ojczyznę.

Książki Gombrowicza czytałem za komuny gdy były one zakazane. Gdy w latach 90-tych wybitnie antyszkolna „Ferdydurke” trafiła do obowiązkowych lektur nieco się zdziwiłem. Czytanie z przymusu może wykończyć, każdego nawet najlepszego autora, a już przymuszanie do Gombrowicza może naprawdę, źle się skończyć. I rzeczywiście skończyło się źle. Gombrowicz jako lektura nudził młodzież i wkurzał. Reasumując uważam, że Roman Giertych nieświadomie zrobił wielką przysługę Gombrowiczowi usuwając go z kanonu lektur szkolnych. Niech dziatwa meczy się z bajkopisarzem Sienkiewiczem. Jeszcze lepiej by było gdyby Gombrowicz jako kosmopolita i antypatriota był w Polsce Kaczyńskich całkowicie zakazany. Wówczas wszyscy Polacy z przekory zaczęliby go ponownie czytać i być może dowiedzieliby się czegoś ciekawego o sobie.

Krzysztof Skiba


Podziel się
oceń
1
2

komentarze (123) | dodaj komentarz

niedziela, 24 września 2017

Licznik odwiedzin:  6 889 188  

Kalendarz

« wrzesień »
pn wt śr cz pt sb nd
    010203
04050607080910
11121314151617
18192021222324
252627282930 

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Ulubione strony

O moim bloogu

KRZYSZTOF SKIBA artysta wszechstronnie rozrywkowy, lider zespołu Big Cyc, felietonista, konferansjer