Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 253 607 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Wilno inaczej…

wtorek, 28 sierpnia 2012 9:30

 

„Człowiek ma prawo być patriotą. Człowiek ma prawo nie być patriotą. Człowiek ma prawo rozumieć wszystko. Człowiek ma prawo nie rozumieć niczego. Człowiek ma zdecydowane prawo do swojej butelki wina” to fragment „Konstytucji” Republiki Zarzecze, artystycznej dzielnicy Wilna.

 

Polscy turyści zaglądają tu raczej rzadko. Ciotka Margerita, która w Wilnie mieszka od urodzenia twierdzi, że Republika Zarzecze to rudery i…pijacy udający artystów. Pani Irena, zawodowa przewodniczka, która wszystko wie o zabytkach Wilna jest zdziwiona, że koniecznie chcemy tam zajrzeć. Polskie wycieczki zaliczają obowiązkowo Ostrą Bramę, katedrę wileńską, piękny gotycki kościół św. Anny, uliczki starego Wilna, pomnik Mickiewicza i cmentarz  na Rossie, ale żeby wędrować po knajpach Republiki Zarzecza, to pani Irenie się nie zdarza.

 

A nas ciągnie do tej fikcyjnej „republiki”, która nie jest żadną Republiką, a jedynie ciągiem kilku uroczo zaniedbanych uliczek z klimatycznymi knajpkami. Centrum Zarzecza stanowi plac z dużą kolumną i jest to zdecydowanie najbardziej „reprezentacyjne” miejsce dzielnicy. Na murze jednej z galerii jest wywieszona w kilku językach (także po polsku) „konstytucja” Republiki. Jej lektura wprawi w dobry nastrój wszystkich miłośników surrealizmu. Że też Litwinów stać na tak lekki i wyśmienity „czeski humor”! Po przeczytaniu tej literackiej, deklaracji wolności nabiera się szczerej sympatii do Litwinów. Naszych dawnych braci mamy trochę za zakompleksiałych i przewrażliwionych na swoim punkcie, szowinistów narodowych. Wiemy o ich historycznej niechęci do Polaków, pretensjach za Piłsudskiego (którego do dziś uważają za okupanta) i strachu przed polską dominacją, więc taka dawka pozytywnego myślenia o Litwinach, jaką zdobyć można w Republice, przyda się nam bardzo.   

 

Niestety oficjalna polityka litewska jest ostatnio zdecydowanie antypolska. Niszczy się polskie napisy, wymazuje polskość z historii Wilna i ogranicza prawa Polaków mieszkających na Litwie. W Polsce te działania są mało zrozumiałe, tym bardziej, że razem jesteśmy w UE, a nasze obalenie komuny w 1989 roku, otworzyło drogę do niepodległości Litwy w 1991. Warto jednak pamiętać, że są także inni Litwini np. tacy jak mieszkańcy Republiki Zarzecze. „Konstytucja” Republiki, to swoisty manifest anarchistyczny, który nakłania by spojrzeć na życie z nieco innej perspektywy. To oczywiście zabawa i happening, ale także dowód na to że nie brakuje takich, którzy myślą w nieco innych kategoriach.

 

Nie może być inaczej skoro oficjalnym patronem Republiki jest amerykański artysta Frank Zappa. Guru wszystkich artystycznych buntowników, świrów i ludzi żyjących nieco pod prąd. W Wilnie znajduje się jedyny pomnik na świecie Franka Zappy, ustawiony siłami miejscowego radia M-1, oraz inicjatorów Republiki Zarzecze. Pomnik Zappy, który mieści się w innej dzielnicy Wilna, nieco rozczarowuje. Jest to klasycznie wyrzeźbione popiersie artysty, ustawione na metalowym postumencie.  W sumie nic wielkiego, ale z pewnością jest to wileńska ciekawostka, którą warto zaliczyć poza obowiązkowym turystycznym szlakiem.

 

Na fotce u dołu opieram się o murek Zaułka Literackiego. To miejsce poświęcone literatom, których losy lub twórczość związana była z Wilnem. Jest tu oczywiście i Mickiewicz, i Miłosz obaj napisani po litewsku. Jak nazywa się Miłosz po litewsku? Milosas. Oburzało mnie to bardzo, ale do czasu, gdy ciotka Margerita litościwie ujawniła, że Litwini wszystkie nazwiska przerabiają na litewskie brzmienie. Nawet Barack Obama, to dla nich po prostu Obamas, a Johnny Depp to Johnny Depasas. Ciekawe, że Zappy nie przerobili i na pomniku Frank jest podpisany bez litewskiej końcówki . Może, gdy w 1995 roku stawiali mu w Wilnie pomnik, nie obowiązywał jeszcze ten popularny dziś, narodowy fioł? Mocny fioł na własnym punkcie (czego liczne dowody mamy także w Polsce) jest szkodliwy pod każdą szerokością geograficzną.        

 


Podziel się
oceń
18
7

komentarze (21) | dodaj komentarz

Tajna misja Cyryla

wtorek, 21 sierpnia 2012 9:43

 

Dzięki uprzejmości zaufanego ministranta, pracującego w przebraniu gromnicy, która paliła się w otoczeniu arcybiskupa Józefa Michalika na Zamku Królewskim w Warszawie, udało się holenderskim służbom specjalnym pozyskać ważny dokument, będący tajnym porozumieniem między zwierzchnikiem Rosyjskiego Kościoła Prawosławnego Cyrylem, a polskim Episkopatem.

 

Jak się okazuje, wielkie słowa o dialogu i pojednaniu były tylko przykrywką do przekazania  pewnego, niezwykle cennego instruktażu. Rosyjska Cerkiew Prawosławna w akcie dobrej woli i szczerej współpracy z Episkopatem Polski dostarczyła dokumenty, opisy metod i narzędzia prawne, które pozwolą Metropolicie Przemyskiemu rozprawić się z bluźniercami. Niedawny wyrok dwóch lat łagru dla artystek z zespołu Pussy Riot jest przykładem jak skuteczne są to metody. Wspólnym wrogiem obu wielkich wyznań są rebelianci, zbuntowani artyści, bluźniercy, geje, feministki, anarchiści i lewacy.  W Rosji dobrze wiedzą jak sobie z nimi radzić, u nas niestety są w tej mierze wielkie zaniedbania, ale to się wreszcie niebawem skończy.

 

Wyrok dwóch lat łagru dla trzech artystek z Pussy Riot, to dobry wzór dla polskich sądów i duchowieństwa. Dar Patriarchy Moskiewskiego, to świetny dokument, który pozwoli na zastosowanie w Polsce w stosunku do bluźnierców podobnych metod. Jeśli Konferencja Episkopatu Polski może czegoś się od swych wschodnich braci nauczyć, to właśnie tej nieustępliwości przed złem i zgnilizną pop kultury.  Już sporządzono listę osób, które po dojściu do władzy PiS powinny być skontaktowane z artystkami z Pussy Riot w łagrze. Oto wstępne propozycje wyroków.

 

Trzy lata łagru dla Nergala (podarcie Biblii)

 

Pięć lat dla Dody (mówiła wulgarnie o autorach Biblii)

 

Dziesięć lat łagru dla Doroty Nieznalskiej (autorka słynnej instalacji artystycznej „penis na krzyżu”)

 

Dwa lata łagru dla Kuby Wojewódzkiego (ale z możliwością występu w reklamach). Dla niego łagier profilaktycznie, bo zawsze bluźni. 

 

Dwanaście lat łagru dla Wandy Nowickiej (aborcjonistka od Palikota)

 

Dziesięć lat łagru ze szczególnym udręczeniem dla Kazi Szczuki (agresywny feminizm, wyśmiewanie wartości).

 

Dziesięć lat łagru dla Moniki Olejnik (za bezczelne pytania i wyzywające stroje).

 

Powiało optymizmem i wolnością. To jedynie wstępne przymiarki, ale można przyjąć jako całkiem realny scenariusz w przyszłości. Cyryl, stary agent KGB, wie jak sobie radzić z tymi, którzy przeszkadzają duchownym w interesach.  Interes związany z Panem Bogiem kręci się coraz słabiej i wszystkich tych, którzy mu szkodzą należy eliminować. Jak mówi stare powiedzonko pracowników Radia Maryja: „Pieniądze to nic dobrego, ale potrzebne, by kochać bliźniego”.

 

Na fotce poniżej: jedna z mniejszych uliczek na Starym Mieście w Warszawie, nieopodal Zamku Królewskiego, na której agent ministrant (tym razem przebrany za kosz na śmieci) przekazał dokumenty holenderskim służbom specjalnym. 

 


Podziel się
oceń
12
4

komentarze (190) | dodaj komentarz

Esesman z TVN 24

czwartek, 16 sierpnia 2012 8:37

 

Posiadanie hobby to rzekomo wspaniała rzecz, która człowieka uszlachetnia. Dorośli faceci są jak małe dzieci. Muszą się w coś bawić. Stara prawda o dojrzałych facetach jest taka. Jak facet nie ma hobby, to znaczy, że ma babę na boku, albo jest kompletnym abnegatem. Wiemy to, więc od dawna: pasja jest w życiu mężczyzny niezwykle ważna.

 

Jedni kleją modele samolotów, drudzy bawią się w kolekcjonowanie monet, inni zbierają znaczki, butelki po piwie, kufle czy stare lampy. Większość facetów ma jakieś pasje: muzyka, sport, motoryzacja, podróże, historia.  Życie przyzwyczaiło nas żeby niczemu się specjalnie nie dziwić. Są hobby dziwaczne jak np. zbieranie wycieraczek podłogowych, kolekcjonowanie opakowań po prezerwatywach z całego świata, czy rzeźbienie w maśle przy pomocy wiertarki. Są pasje drogie i niebezpieczne jak np. latanie balonem bez powietrza, kolekcjonowanie zabytkowych parowozów, czy wspinaczka wysokogórska w makijażu dyskotekowym.

 

Ostatnim hitem z gatunku „bawię się więc jestem” są grupy rekonstrukcyjne. Przy okazji rocznic ważnych bitew, czy wydarzeń historycznych, grupy te popisują się swoimi mundurami i uzbrojeniem. Najsłynniejsza w Polsce jest oczywiście rekonstrukcja Bitwy pod Grunwaldem. Tysiące pasjonatów, co roku toczy ze sobą bój w strojach z XV wieku. Rycerzy Jagiełły jest zwykle więcej, ale Krzyżaków też nie brakuje. W tej chwili ilość ludzi, którzy bawią się nie tylko w rycerzy, Indian, wojska napoleońskie, strzelców podhalańskich, żołnierzy września  i wszelkie inne formacje militarne, jest więcej niż prawdziwych żołnierzy w Afganistanie. Rozumiem to, że nie wszyscy mogą bawić się w „naszych” i dlatego pojawiają się rekonstruktorzy udający np. Armię Czerwona, ZOMO czy hitlerowców.     

 

Z pewnym niesmakiem jednak zobaczyłem wywiad w TVN 24 z facetem, który „bawi się” w esesmana. Wywiad ukazał się przy okazji przygotowywania rekonstrukcji słynnego lądowania wojsk amerykańskich w Normandii, które w polskich warunkach odbywało się na helskiej plaży. To niby wakacyjna rozrywka, ale pokazywanie faceta, który w hitlerowskim mundurze (uszytym jak stwierdził przez „polska firmę”), z pasją opowiada o tym, jak ciekawie być hitlerowcem i ile go to kosztuje pieniędzy, to jakiś rodzaj zboczenia. Co musi mieć pod czachą koleś, który z nieukrywaną radością chodzi w mundurze oficera SS? Istnieje tu poważne domniemanie niezdrowej fascynacji.

 

Genialny Emil Karewicz jako Brunner także chodził w mundurze SS, ale to jednak było na potrzeby filmu. Aktor wciela się w rolę i po prostu odwala swoją robotę jak umie najlepiej. Nic mi nie wiadomo o tym, aby Karewicz ,w wolnych od pracy chwilach, wyjmował z kufra mundur Brunnera i biegał w nim ochoczo po Nowym Świecie.

 

Nie każde hobby jest nieszkodliwe. Zabawa w oficerów SS może nie powinna być zabroniona, ale na pewno nie należy tego dziwactwa lansować w telewizji. Wakacyjny wywiad z hitlerowcem w TVN 24 był kompletną głupotą. Mamy w Polsce zalew rekonstrukcji historycznych. Przebrani za oficerów SS panowie już pewnie z niecierpliwością czekają na sygnał rekonstrukcji takich wydarzeń historycznych jak np. tortury na Pawiaku, rozstrzelania w Piaśnicy czy (a czemu by nie?) szlak zbrodni seryjnego mordercy Zdzisława Marchwickiego zwanego „Wampirem z Zagłębia”.           

 



Podziel się
oceń
11
19

komentarze (22) | dodaj komentarz

piątek, 23 czerwca 2017

Licznik odwiedzin:  6 714 216  

Kalendarz

« sierpień »
pn wt śr cz pt sb nd
  0102030405
06070809101112
13141516171819
20212223242526
2728293031  

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Ulubione strony

O moim bloogu

KRZYSZTOF SKIBA artysta wszechstronnie rozrywkowy, lider zespołu Big Cyc, felietonista, konferansjer