Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 267 987 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Świat schodzi na psy

piątek, 31 sierpnia 2007 11:36

Świat schodzi na psy 

To wyświechtane to bólu hasło malkontentów nabiera ostatnio nowego znaczenia. Wyczytałem, że w Łodzi przestępcy schodzą na psy, a konkretnie przerzucają się z kradzieży samochodów na kradzież rasowych psów. Kto jak kto, ale złodzieje zawsze mieli nosa do robienia pieniędzy, a teraz im ten nos spsiał. Do tej pory to psy (czyli w slangu złodziejskim policja) uganiała się za złodziejami, a teraz to złodzieje uganiają się za psami.  

Może coś w tym jest. Psa łatwiej schować niż samochód, no i taki psiak nie ma nigdzie wybitych numerów fabrycznych. Kartę szczepień podrabia się prościej niż dokumenty wozu. Są też minusy. Samochód nawet najbardziej rozklekotany i zardzewiały nie szczeka, a co najwyżej skrzypi. Dobry rasowy pies jest szybki jak samochód, ale jednak tańszy. Te najdroższe chodzą podobno po pięć tysięcy złotych. Ale są wyjątki.  

Gdyby łódzkim złodziejom udało się porwać psa amerykańskiej milionerki Leong Helmsley to z pewnością zrobiliby swój interes stulecia. Ta znana ze skąpstwa królowa imperium nieruchomości zapisała po śmierci 12 milionów dolarów swemu ukochanemu psu o imieniu Trouble. Maltańczyk Trouble jest prawdopodobnie najbogatszym psem świata, bo opiekujący się nim brat zmarłej dostał jeszcze dodatkowo na opiekę 10 milionów dolarów. Przy takiej ciężkiej kasie piesek Trouble może rzeczywiście mieć kłopoty.  

Za to wśród wydziedziczonej ze szmalu rodziny milionerki, nienawiść do psów jest po odczytaniu testamentu z pewnością większa niż niechęć premiera Kaczyńskiego do ministra Karczmarka. I trudno się dziwić. 

Świat schodzi na psy także z innego powodu. Jak ujawnił Newsweek na psy, koty, papużki i chomiki Polacy wydają trzy miliardy złotych rocznie. Samotność ostatnio daje się we znaki nie tylko aresztantom z ulicy Smutnej. Wartość psiego rynku znacznie przekracza wartość rynku fonograficznego i rynku wideo. Psy, chomiki i świnki morskie budzą, więc większe zainteresowanie rodaków niż nowe płyty Rolling Stones, Budki Suflera czy Dody Elektrody. Zwierzęcy biznes rozkręca się na całego i możemy swym podopiecznym kupić takie fanty jak budę z klimatyzacją czy ekskluzywne szlafroki. Pies w szlafroku wygląda, co prawda głupiej niż Przemysław Edgar Gosiewski w telewizji, ale jak widać nikomu to nie przeszkadza.  

Żyjemy w świecie w którym wiele psów ma się lepiej niż większość ludzi. Otwiera się hotele dla psów, gabinety masażu, burdele i kliniki psychologiczne. Najbardziej dopieszczonym zwierzakiem w kraju jest z pewnością kot premiera Kaczyńskiego. To kot pałacowy, który rozumie swego pana lepiej niż jego wyborcy. Gdy po ciężkich bojach opozycja pokona PiS powinna aresztować kota premiera i zrobić z niego świadka koronnego.    

Mój kolega, który pracuje w piśmie „Mój Pies” twierdzi jednak, że epoka psów dobiega końca. Jego zdaniem coraz więcej ludzi, którzy piszą do redakcji ewidentnie ma kota.  

PS. Do „psiego” tekstu dodaję starą fotkę sprzed czterech lat gdy przypominałem kanapowego pudelka.   

 

 


Podziel się
oceń
4
0

komentarze (21) | dodaj komentarz

Gwałcenie pająka

poniedziałek, 27 sierpnia 2007 12:07

Gwałcenie pająka 

W mediach ostatnio głośno o głupawych filmikach krążących w necie. Fałszywi moraliści załamują ręce i biadolą nad upadkiem moralnym młodzieży. Dowiadujemy się, jaka ta dzisiejsza młodzież jest straszna, wstrętna i głupia. Gazeta Wyborcza w alarmującym tonie opisuje kolonijne zgrywy nakręcane na komórki i umieszczane na You Tube.  

Opisane filmy to szkolne lub wakacyjne wygłupy zwykle z podtekstem erotycznym. Nie są to rzeczywiście dzieła wysublimowanego dowcipu. Symulacje stosunków płciowych, przystawianie sobie piórnika do krocza i udawanie masturbacji, podszczypywania, końskie odzywki, pokazowe macanki i inne kretynizmy. Jakby tolerancyjnym okiem nie patrzył nie są to dzieła na miarę komedii Wody Allena, czy nawet na miarę koszarowych żartów Benny Hilla. Jest to głupie, niedojrzałe i naiwne, ale czy jest to niebezpieczne i czy wymaga to bicia na alarm? Ogrywanie swojej płciowości i ordynarne żarty dotyczące erotyki to typowy objaw dojrzewania, który mija z wiekiem. Z tego typu żartów podobnie jak z przyciasnych spodenek się po prostu wyrasta.  

Młodzież otoczona wyuzdaną pop kulturą oraz zdobyczami techniki filmuje swoje dorastanie. A że nie jest ono takie jak w katolickich podręcznikach o życiu w rodzinie to nie wina dzieci. Każdy, kto czytał „Buszującego w zbożu” J.D. Salingera wie, że te problemy nie pojawiły się dzisiaj. Dzieciarnia zawsze robiła sobie tak ordynarne, rasistowskie i chamskie żarty tylko nie były to żarty filmowane. Musisz w życiu zrobić coś głupiego, żeby wiedzieć gdzie kończy, a gdzie zaczyna się rozsądek. Teraz, gdy wszyscy mają komórki z funkcją kamery byle szczyl może uważać się za Romana Polańskiego czy Andrzeja Wajdę. W czasach, w których You Tube ma większą oglądalność niż dobranocka z Pszczółką Mają obrazy tego dojrzewania są widoczne dla wszystkich.  

Wakacyjne wyjazdy grupowe sprzyjają tego rodzaju wygłupom. Net z pewnością znowu zaleją filmiki z obozowych imprez i durnych zabaw. Będąc wiele lat temu na koloniach miałem za sąsiada głupka, który łapał pająki kładł je na łóżko, ściągał majtki i je „gwałcił”. Oczywiście nikt tego nie sfilmował, bo był to czas, gdy nie było jeszcze Internetu, komputerów, komórek, viagry i telewizji satelitarnej. Gwałciciel pająków jest dziś po czterdziestce i kto wie może jest posłem, radnym, albo prokuratorem.  

Nie ma, co dramatyzować z powodu młodocianych głupot. Świat dorosłych jak widać po rządach braci Kaczyńskich robi większe idiotyzmy niż przystawianie sobie piórnika do krocza. A czy wam zdarzyło się na koloniach robić idiotyczne rzeczy? Ja zimą wkładałem kulki śniegu koleżankom do kieszeni w płaszczach, które wisiały w szatni.     


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (25) | dodaj komentarz

Giertych wróć!

piątek, 17 sierpnia 2007 15:11

Giertych wróć! 

Zadzwonił do mnie dziennikarz z pewnego kolorowego magazynu z prośbą o wywiad. Umówiliśmy się na następny dzień na konkretną godzinę, bo wywiad miał być długi i wyczerpujący. Magazyn, który chciał ze mną rozmawiać jest kolorowy i młodzieżowy, co nie od razu znaczy, że głupi i do niczego. Jest końcówka wakacji, powoli zbliża się rok szkolny, więc temat rozmowy narzucił się sam.  

Dziennikarz wypytywał o moje szkolne wspominki o to, jakim byłem uczniem, czy chodziłem na wagary, czy ściągałem na klasówkach. Pytał o ulubione przedmioty, o lektury obowiązkowe, o nauczycieli i uczniowskie wybryki. Szkoła epoki PRL-u którą dane mi było zaliczyć, to dla wielu koszmarne przeżycie, ale ja nawet w totalnie niesprzyjających warunkach jakim była np. lekcja rosyjskiego prowadzona przez skretyniałą aktywistkę partyjną potrafiłem wykreować komiczną rzeczywistość. Podczas wywiadu ochoczo sypałem anegdotami jak rękawa, a to o tym jak zjadłem kredę przed lekcją matematyki, co sparaliżowało prowadzenie zajęć, albo jak podrzuciliśmy zaskrońca do szuflady nauczycielce fizyki czy jak udawałem trupa na szkolnym boisku ku przerażeniu całej dyrekcji. 

Dawne szkolne historyjki to jak się okazało była tylko rozgrzewka, bo dziennikarz szybko przeszedł do spraw bieżących. A sprawy bieżące to w temacie szkoła był do niedawna kontrowersyjny minister oświaty Roman Giertych. Takiego ministra Polska dawno nie widziała, więc było, o czym rozmawiać. Na poważnie krytykowałem pomysły Giertycha nazywając je akcjami propagandowymi. Wyśmiałem mundurki szkolne, pomysł „trójek” kontrolujących szkoły i słynną listę lektur, na której zabrakło m.in. Gombrowicza, Witkacego, Schulza, Dostojewskiego i Kafki. Dwie godziny cierpliwie odpowiadałem przez telefon na pytania. Słuchawka mi się spociła, obiad domowy wystygł, a głos zardzewiał. I wszystko na nic. Dwa dni po udzieleniu wywiadu Giertych przestał być ministrem. Wywiad miał się ukazać we wrześniu, więc teraz jest już do wywalenia, bo osiemdziesiąt procent jest o Romanie, czyli musztarda po obiedzie. A przecież to nie musztarda powinna być po obiedzie tylko Młodzież Wszechpolska po wyrokach! Apeluje do resztek poczucia humoru Jarosława Kaczyńskiego, aby opierając się na tych resztkach (humoru nie koalicji) na dwa tygodnie przywrócił Romana Giertycha na fotel ministra oświaty i zwolnił go pięć minut po ukazaniu się wywiadu ze mną. Tak byłoby bardziej w porządku.  

Co za kraj!!! Ledwie się człowiek przyzwyczai do jakiegoś polityka, powymyśla na jego temat dowcipy, napisze satyryczny wierszyk czy złośliwą piosenkę, a tu nagle bohatera naszej twórczości ścinają niczym trawę w ogródku. Czy premier nie wie, że twórca potrzebuje odrobiny czasu, aby rozsmakować się w obiekcie swych kpin. Niestety Giertych przykładem, że ledwie naciśnie się klawisz komputera czy chwyci za ołówek już wybrany obiekt żartów jest zwalniany, kasowany i wbijany w chodnik. Romek wracaj! Z kogo my teraz będziemy żartować? Z profesora Legutki?   

 

PS. Na fotce dumnie prezentuję proponowane przeze mnie mundurki szkolne dla bogatszych dresiarzy. 

 

 


Podziel się
oceń
3
0

komentarze (30) | dodaj komentarz

niedziela, 24 września 2017

Licznik odwiedzin:  6 889 190  

Kalendarz

« sierpień »
pn wt śr cz pt sb nd
  0102030405
06070809101112
13141516171819
20212223242526
2728293031  

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Ulubione strony

O moim bloogu

KRZYSZTOF SKIBA artysta wszechstronnie rozrywkowy, lider zespołu Big Cyc, felietonista, konferansjer