Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 253 605 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

I ty ubrałeś Donalda!

czwartek, 27 czerwca 2013 7:39

 

Płacąc podatki ubieramy premiera i jego żonę oraz fundujemy cygara i wina jego kolegom. Tak wyszło z kontroli wydatków Platformy Obywatelskiej. Ponieważ w Polsce partie polityczne finansowane są z budżetu państwa wychodzi na to, że wszyscy obywatele "ubierają swojego premiera". Jeśli o mnie chodzi wolałbym nie składać się na garnitur Donalda. Nie specjalnie kręci mnie także dorzucenie choćby dwóch złotych do kiecki jego żony. Niestety, płacąc podatki partycypuję w tym zbiorowym ubieraniu premierostwa.

 

W społeczeństwie nigdy nie zabraknie takich, którzy władzy z przyjemnością nie tylko wyczyszczą buty, ale nawet je kupią. Jest typ ludzi, którzy mają giętki kark i zawsze schylą się do parteru czy złożą na kalesony dla władcy lub własnoręcznie zacerują skarpetki gdy trzeba.

 

Dawno, dawno temu składki na ciuchy robiło się dla biednych rodzin. Ubranie to przecież podstawowa, obok jedzenia, potrzeba człowieka. Więc ktoś, kto nie miał funduszy nawet na ubranie, musiał być bardzo biedny, dotknięty chorobą, kalectwem, upośledzeniem, tragedią rodzinną. Jakby surowo nie oceniać premiera, to nie jest on ani bardzo biedny, ani upośledzony. Kontuzję nogi na boisku trudno nazwać kalectwem. Szukajmy więc innego uzasadnienia. W kapitalizmie (tak wychwalanym przez PO), ktoś kto nie potrafi zarobić nawet na swoje ubranie jest traktowany pobłażliwie jako nieudacznik. Ależ Donald wygrał serie wyborów z rzędu i trudno nazywać go nieudacznikiem!

 

Cóż więc każe Platformie kupować sobie garnitury za nasze pieniądze? Myślę, że to tak głośny w mediach "zły dotyk". Dotyk cwaniactwa. Bywają ludzie dotknięci przez los, kilku dotknęło gwiazd, paru artystów dotknął Bóg, ale najwięcej dotkniętych jest przez erotomanów, a jeszcze więcej osób dotyka "gorączka złota".  

 

Kupowanie sobie rzeczy do ubrania ma charakter nieco intymny. Dobieramy ciuchy, przymierzamy, często dokonujemy tych zakupów razem z bliskimi, którzy oceniają nasz wygląd. Ubieranie premiera przez całe społeczeństwo pachnie jakąś wyuzdaną orgią. I było Donaldzie kisić te klika złotych na garnitury, skoro teraz cała Polska o tym gada i się śmieje?    

 

Partie opozycyjne także dziwnie wydatkują swoje pieniądze (PiS milionowe kwoty przeznacza na ochronę swego szefa, a partia Palikota miliony wydaje na billboardy z wizerunkiem swego nazwodawcy). To jednak partia rządząca powinna być bardziej powściągliwa w szastaniu kasą, bo przecież to od jej polityków stale słyszymy o potrzebie oszczędzania i cięciu wydatków.

 

Okazuje się, że łatwiej ciąć dotacje np. na kulturę czy zdrowie, niż udać się do krawca i dać skroić sobie garnitur za własne pieniądze. To stara prawda, że najlepiej wydaje się cudze pieniądze czyli państwowe. Dlatego tak wielu chce zostać "przedstawicielami narodu" i w ich imieniu nosić drogie garnitury.

 

Ostatnio nawet znawca opery - Bogusław Kaczyński - wypowiedział się o garniturach premiera kupowanych za partyjną kasę. Premier bronił się, że reprezentuje Polskę i musi jakoś wyglądać. Mistrz Bogusław napisał , że wielokrotnie reprezentował Polskę podczas wydarzeń muzycznych na całym świecie i nigdy nie przyszło mu do głowy, by telewizja kupiła mu choćby chusteczkę do butonierki. Brawo! Oto człowiek z klasą we własnym garniturze!        

 

Foto u dołu: scena Teatru Wielkiego w Poznaniu. Ja w mundurze cesarskim z doklejonymi wąsami (własność: rekwizytornia teatru), a obok Bogusław Kaczyński w swoim smokingu. 

 

JL-0142.jpg


Podziel się
oceń
157
143

komentarze (80) | dodaj komentarz

Dymanie kozy

wtorek, 18 czerwca 2013 9:23

 

Jeśli świat rzeczywiście upadnie, tak jak zapowiadają to liczni, nawiedzeni prorocy, to stanie się tak za sprawą projektantów mody. Dowcipny pisarz Janusz Głowacki wyśmiewał słynnych projektantów obnażając miałkość ich "filozofii", próżność i monstrualne nabzdyczenie. Stylista, projektant, dyktator mody to tylko zgrabne szyldy pod którymi kryje się przecież nie kto inny jak zwykły... krawiec.

 

Dawniej widocznie świat był mądrzejszy, bo nikt z krawcem nie rozmawiał o polityce, problemach gospodarki światowej czy sztuce awangardowej. Z krawcem wymieniało się praktyczne informacje na temat długości kołnierzyka, czy na którą nogawkę klient "się nosi". Jeżeli przyrodzenie zwykliśmy chować w prawej to krawiec robił ją o parę centymetrów szerszą. I to było zdrowe podejście w obrocie wymiany myśli między krawcami, a resztą świata. Dziś świat jest tak głupi, że prawdy życiowej nie szuka już u mędrców, pustelników, filozofów, geniuszy matematycznych, fizyków, lekarzy czy astronomów tylko u krawców zwanych bardziej szlachetnie "słynnymi projektantami".

 

Słynni projektanci są dziś bohaterami zbiorowej wyobraźni. Głównie dlatego że kiecki ich autorstwa noszą znane panie. Może i znają się na kolorach, tkaninach i modnym szyku, ale na ogół są to straszne i nieoczytane głąby, nie mające najmniejszego pojęcia o sztuce, historii czy świecie. W pewnym, szanowanym radiu słuchałem kiedyś wywiadu ze słynnym duetem Paprocki& Brzozowski. To nasze rodzime gwiazdy mody, u których ubiera się pół warszawskiego celebryctwa. Wywiad całkowicie obnażył pustkę i bezradność rozmówców. Ludzie ci z racji swego talentu krawieckiego zostali uznani za geniuszy mody, a co za tym idzie specjalistów od współczesnego świata. Niestety współczesny świat nie da zamknąć się w nogawce czy pod fałdami najbardziej nawet modnej sukienki. Pompowani w mediach na współczesnych "filozofów" potrafili jedynie bąkać coś o tym, że jeden lubi bardziej stroje w paski, a drugi w kropki.

 

Media w szponach słynnych projektantów są jak głupia licealistka z wielkim cycem pytająca o drogę w złej dzielnicy. Ta choroba ma zasięg światowy bowiem cały świat uległ tandecie umysłowej kilku paryskich i włoskich krawców. Janusz Głowacki przewidział taki rozwój wypadków już wiele lat temu. W powieści "Ostatni cieć" opisuje zidiocenie świata poprzez historię światowej sławy projektanta, który chcąc przebić ekscentrycznością swoich konkurentów bierze ślub ze swoją ulubioną świnią. Coś co kilka lat temu było po prostu zgryźliwą satyrą na świat mody i show biznesu teraz staje się rzeczywistością. Oto Karl Lagerfeld - największa sława wśród projektantów oświadcza, że chętnie weźmie ślub ze swoja kotką Choupette. Jego kotka to dobra partia nie tylko dla projektanta. Ma apartament w Paryżu, własnego kucharza i pokojówkę, a także konto na Twitterze, które obserwuje 27 tysięcy fanów. Dawniej najgłupszy parobek we wsi dymał kozy, bo nie mógł sobie znaleźć dziewczyny. Dziś zaliczanie młodych lasek kręci już tylko tak staromodnych panów jak Wojciech Fibak. Przelecieć osła, pingwina czy małpę to jest dopiero uciecha!  

 

Tylko czekać kiedy i u nas gwiazdy wyrażą chęć zawarcia związku z ulubionym zwierzakiem. "Królowa malowanych paznokci" czyli Jola Rutowicz wróciła z USA i ogłosiła, niedawno, że jest w ciąży. Normalny facet by raczej nie zaryzykował. Może więc koń, hipopotam lub hiena?

 

Fotka u dołu: prawdopodobny narzeczony Joli. 

 

DSC03440.jpg


Podziel się
oceń
136
121

komentarze (52) | dodaj komentarz

Big Cycem w Ranczo

wtorek, 11 czerwca 2013 13:00

 

Elżbieta Romanowska to gwiazda popularnego serialu Ranczo. Od pięciu lat gra w tym filmie sklepową Jolę. Ela to posiadaczka największego biustu w polskim show biznesie. To oczywiście ważny, ale tylko jeden z wielu jej atutów. To bardzo utalentowana aktorka i...wokalistka. Śpiewała w wielu musicalach m.in. w „West Side Story” (w Szczecinie) czy w „Jesus Christ Superstar” w Teatrze Muzycznym w Gdyni, a także na Festiwalu Piosenki Aktorskiej we Wrocławiu.

 

Nie specjalnie mam czas oglądać telewizję, a ostatnie seriale jakie oglądałem to „Stawka większa niż życie” i „Czterej pancerni”. Gdy więc Nina Terentiew, szefowa rozrywki w Polsacie, zaproponowała, by z Big Cycem na festiwalu Top Trendy zaśpiewała Elżbieta byłem bardzo sceptyczny. Wiedzieliśmy o niej tyle, że dziewczyna gra w Ranczu. Serial ogląda osiem milionów widzów i to robi wrażenie. Każdemu z nas mignął gdzieś ten serial przed oczami, ale dylematy mieszkańców Wilkowyj i ich przygody raczej nie zajmują wyobraźni muzyków Big Cyca.

 

Reguły benefisu są takie, że zaprasza się gości, którzy swoją obecnością podbiją atrakcyjność występu. Jako zespół kojarzony z happeningami i żartami nie chcieliśmy zapraszać znanych muzyków, bo to wydało się nam banalne. Owszem fajnie by było gdyby np. Styczyński z Dżemu zagrał z nami na gitarze (już raz na Inwazji Mocy RMF to się zdarzyło) a np. bracia Cugowscy czy Tymon Tymański zaśpiewali... to z pewnością byłoby fajne, ale my na swym benefisie chcieliśmy dobrać gości tak, by nie tylko muzycy, ale także publiczność telewizyjna miała z tego dziką satysfakcję.

 

W pierwszej wersji miał nas zapowiadać skoczek Piotr Żyła. Facet miał wejść w stroju skoczka w kasku i z nartami i powiedzieć, że tym razem nie będzie skakał ze skoczni tylko na Big Cycu. Miał też powiedzieć, że wziął ze sobą narty bo będzie niezła jazda. Piotr się zgodził i był zachwycony perspektywą przyjazdu do Sopotu, ale niestety trener go nie puścił.  

 

Okazało się, że Szymon Majewski przechodzi do Polsatu i tak mieliśmy już pierwszego gościa na swoim benefisie. Skecz z psem był o tyle ciekawy, że nikt Szymona nie spodziewał się w takim miejscu. Kolejnym gościem dobranym na zasadzie happeningu był Krzysztof Ibisz, który wystąpił w piosence "Dres" w roli dresiarza z bejzbolem. Jerzy Połomski śpiewał z nami kiedyś piosenkę "Bo z dziewczynami" i uznaliśmy, że to wspaniała okazja, aby pana Jerzego zaprosić do naszego show. 80-letni wokalista na koncercie rockowym, to przecież rzadki widok. W charakterze gościa pojawiła się też „królowa silikonów” Patrycja Pająk, która wystąpiła w naszym teledysku „Słoiki”, a w trakcie koncertu parodiowała uczestników programów kulinarnych tłukąc kotlety jako gwiazda programu „Gospodyni wali z dyni”. Jednak osobą, która okazała się absolutną sensacją była Ela Romanowska, która zaśpiewała z nami numer "Facet to świnia".

 

Ta kobieta to wulkan energii i bardzo dowcipna osoba, ma biust tak wielki, że spokojnie może tam zamieszkać taki facet jak ja. Gdy chciałem sprawdzić głębokość dekoltu zrobiono mi zdjęcie, które obiegło wkrótce wszystkie media. Akcja sprawdzania głębokości dekoltu gwiazdy Rancza czyli „nurkowanie Big Cyca w Ranczu” przebiło wszystkie kolejne sensacje koncertu Top Trendy nawet takie jak to, że raper Donatan przeklinał jak gimnazjalista na przerwie i domagał się legalizacji narkotyków czy fakt, że Kazik po raz setny odmówił przyjęcia wręczanej mu nagrody. 

 

z14061301Q.jpg

 


Podziel się
oceń
253
188

komentarze (82) | dodaj komentarz

piątek, 23 czerwca 2017

Licznik odwiedzin:  6 714 126  

Kalendarz

« czerwiec »
pn wt śr cz pt sb nd
     0102
03040506070809
10111213141516
17181920212223
24252627282930

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Ulubione strony

O moim bloogu

KRZYSZTOF SKIBA artysta wszechstronnie rozrywkowy, lider zespołu Big Cyc, felietonista, konferansjer