Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 267 989 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Lekarza! Chora rzeczywistość!

piątek, 29 czerwca 2012 9:13

 

Podczas jednego z happeningów w latach 80-tych bandażowałem wraz z kolegami z Pomarańczowej Alternatywy… drzewa, znaki drogowe i kiosk Ruchu, a także przechodniów. Uważaliśmy, że rzeczywistość jest tak chora, iż wymaga natychmiastowej pomocy medycznej. 

 

Lata upłynęły, ustroje się zmieniły, a rzeczywistości nadal daleko do zdrowia.  Dziś choroba jakby nieco inna, ale jej objawy równie niebezpieczne. W chorej rzeczywistości nie brakuje chorych ludzi. Szczególnie widoczni są ci chorzy na media, którzy nie potrafią żyć bez z rozgłosu. Za wszelką cenę starają się, by było o nich głośno. Sama choroba staje się dobrą trampoliną do popularności.

 

W środowiskach celebrytów odkryto, że artysta chory jest bardziej ciekawy od artysty zdrowego. Chory ma lepiej! Choroba rodzi zainteresowanie mediów, współczucie fanów i ogólnie jest to świetny sposób na zrobienie szumu wokół swojej osoby. Ponieważ coraz trudniej odróżnić osobę naprawdę chorą od tej, która na chorobie się lansuje, informuję wszystkich fanów zespołu Big Cyc, że podczas ostatniej trasy koncertowej na Śląsku , zespół uległ zbiorowej infekcji na skutek której, muzycy Big Cyca zapadali na nieznaną medycynie, egzotyczną, być może nawet śmiertelną chorobę.

 

Po wstępnych badaniach klinicznych, po przeprowadzeniu badania krwi, sondy żołądkowej, zbadaniu płuc, infiltracji mózgu oraz licznych pomiarów przyrodzenia muzyków, lekarze wydali swój straszny wyrok. Profesor medycyny sądowej Ignacy Skalpel oświadczył publicznie: Tak! To są chorzy ludzie!

 

Choroba nie ma jeszcze nazwy, ale być może będzie się nazywała „syndrom Big Cyca”. Jest to skrzyżowanie ciąży urojonej ze sraczką, oraz choroby umysłowej z padaczką. Jakie są objawy tej choroby? Po pierwsze muzykom wydaje się, że są kosmitami, którzy przybyli na planetę Ziemia w celu przekazania prawdy o wynikach polskich lekkoatletów na olimpiadzie w Londynie. Choroba wymaga intensywnej opieki lekarskiej w postaci spania z termoforem i codziennej serii bolesnych zastrzyków w pięty Achillesa.

 

W trakcie choroby muzykom towarzyszy drgawka, dreszcze, alkohol i wysoka gorączka podczas koncertów. Nad ranem wielu z nich odczuwa na własnej dupie koniec świata, jak również bóle porodowe w łokciach, a także ma kłopoty z oddaniem moczu na ulicy. Kilku z nich owładniętych jest paranoidalnym przeświadczeniem o tym, że są hipopotamami z warszawskiego ZOO, które odmówiły chodzenia w bieliźnie erotycznej.

 

Rodziny muzyków są załamane i proszą o więcej zdjęć w Super Ekspresie, Fakcie, Gali i na Pudelku celem wyleczenia z kompleksów i lepszego sprzedania ostatniej płyty, która była świetna, ale słabo idzie, choć nieźle gra. W tych trudnych dla nich chwilach, muzycy nie poddają się chorobie i nie tracą dobrego (choć także chorego poczucia) humoru. Wiedzą, że jak umrą to odżyją. 

 

Na fotce u dołu: zespół Big Cyc tuż przed śmiertelnym zakażeniem.

 



Podziel się
oceń
15
10

komentarze (40) | dodaj komentarz

Czas wpadek

piątek, 22 czerwca 2012 11:03

 

W przyrodzie rozróżniamy wiele rodzajów wpadek. Przy okazji mistrzostw kopania szmacianki czyli Euro 2012, nie zaliczyliśmy zbyt wielu wpadek organizacyjnych, co się nam Polakom chwali, także na Zachodzie. Największe z nich, to te dotyczące wkurzającego braku parkingów, absurdalnego podnoszenia cen na stadionach (woda mineralna -10 zł) i niedokończonych autostrad. Tuż przed Euro masowe wpadki zaliczyło za to kilkudziesięciu zbyt nerwowych kiboli.

 

Ile wpadek zaliczyły polskie dziewczyny z hiszpańskimi i irlandzkimi kibicami okaże się za dziewięć miesięcy. Jedno jest pewne - przybędzie Polsce obywateli z imionami Manolo, Andreas czy Antonio. W Gdańsku wolontariusze Euro, najczęściej byli pytani, nie o dworce, restauracje czy hotele, a o to gdzie można kupić marihuanę. Świat rozrywki zaliczył ostatnio, w związku z marihuaną kilka wpadek. Pies policyjny wytropił psa Kory, który zamówił sobie sześćdziesiąt gram ziela zamiast pokarmu championów Pedigree.

 

Najgłośniejsze wpadki, to jednak wpadki komentatorów sportowych, którzy w emocjach i na gorąco komentują mecze i tu trafiają się im prawdziwe kwiatki językowe. To są jak by powiedział Tomasz Zimoch…”Einsteiny wpadek”. Dlaczego „Einsteiny”? A, bo Tomasz Zimoch nazwał kiedyś biegaczkę Justynę Kowalczyk „Chopinem nart”.  Krzyk „Gooooooool!!!!!!” po strzale Lewandowskiego w meczu z Grecją, w wykonaniu Zimocha jest hitem Internetu większym niż przeboje Shakiry. Zimoch to kultowa postać radiowa. Wielu ogląda mecze w telewizji z jego komentarzem nadawanym przez radio.

 

Legendą komentatorów telewizyjnych jest Dariusz Szpakowski, który w nerwach przedstawił się tak: „Ze stadionu narodowego wita państwa Dariusz Ciszewski”. Pomylić własne nazwisko to jest wyczyn! Jan Ciszewski to niezapomniany komentator sportowy z lat 70-tych i 80-tych. Postać wielka i tragiczna. Wybitny mówca, niezwykle emocjonalny, można powiedzieć „polski klasyk gatunku”, ale także człowiek zaplątany, hazardzista i jak się po latach smutnie okazało…agent SB.

 

Słynne wpadki Ciszewskiego to „jedenastometrowa główka Gorgonia” po odbiciu piłki głową przez znanego obrońcę, czy „Wszystko w rękach konia” przed decydującym przejazdem Jana Kowalczyka podczas zawodów jeździeckich w Moskwie (Olimpiada 1980). Nic nie przebije jednak komentarza Bogdana Tomaszewskiego, który oceniając bieg słynnej biegaczki i wielokrotnej medalistki, Ireny Szewińskiej powiedział „Pani Szewińska nie jest już tak świeża w kroku jak dawniej”.

 

Najwięcej wpadek zdarza się komentatorom oczywiście podczas komentowania meczów piłkarskich. Tu absolutnym hitem jest „puścił bokiem Bąka”, ale także „minuta doliczona do pierwszej połowy boiska” czy „a teraz podanie do bocznego bramkarza”. Autorem wielu wpadek był Andrzej Zydorowicz. Jego najsłynniejsza wpadka to chyba ta: „na boisko weszli Węgrowie i Beldzy”. Pan Andrzej popisał się przed widzami także tego rodzaju frazą: „sięgnął po piłkę, która była po przeciwnej stronie boiska”. Ciekawą wpadkę zaliczył także Tomasz Hajto, który wyznał „przeleciałem całą ławkę rezerwowych Borussi Dortmund”.    

 

Podczas tegorocznych mistrzostw także roi się od wpadek, ale już nie tak malowniczych jak dawniej. Może emocje nam spowszedniały? Od jednego z komentatorów dowiedzieliśmy się, że Hiszpania leży na półwyspie Iberoamerykańskim, a od innego, że Hiszpanie nie śpiewają hymnu, bo skupiają się na grze. Problem w tym, że hiszpański hymn nie ma słów, które można by śpiewać.

 

Są tacy, którzy uważają, że największą wpadką tych mistrzostw był Franek Smuda i Grzegorz Lato. Czas wpadek powoli się kończy, a zaczyna czas rozliczeń. Będzie gorąco!

 



Podziel się
oceń
25
14

komentarze (35) | dodaj komentarz

Durniów jest mniej!

poniedziałek, 18 czerwca 2012 9:21

 

Swoje piosenki zawsze starałem się adresować do publiczności myślącej. Tak powie każdy autor, który chce aby traktować jego głos poważnie. Tymczasem większość piosenek jest o niczym, albo o sprawach tak błahych, że żałość ściska w skroni. Czyżby więc tych bezmyślnych konsumentów medialnej magmy było więcej i dla nich bardziej opłacałoby się pisać i tworzyć?

 

Ktoś powie, że to kwestia wyboru drogi artystycznej i pewnie będzie miał racje. W końcu skądś się biorą ci wszyscy fani tandetnych seriali i piosenek. Co tam twórcy piosenek! Nie inaczej jest z politykami. Oni też kombinują w czas wyborów, aby swój przekaz kierować do tych, którym wystarczą naiwne obietnice i populistyczne hasełka. Ileż to razy słyszeliśmy przy okazji wyborczej gorączki, że „lud ciemny to kupi” , że społeczeństwo w swej masie składa się z idiotów itd.

 

Nie brakuje też takich, którzy zrażeni wynikami wyborów (te właśnie ułożyły się nie po ich myśli), stawiają kontrowersyjne postulaty dotyczące znaczących zmian w systemie demokracji parlamentarnej. Nie może być tak – powiadają – że menel i kryminalista, ma taki sam głos jak profesor, a głupia baba ze wsi, taki sam głos, jak wykształcona pannica z zarządu firmy. Ich zdaniem głosować powinna tylko elita społeczna, osoby świadome i odpowiedzialne za los kraju, a nie matoły i debile, którym można wszystko wcisnąć.

 

Tak szlachetnymi pomysłami można dojść najpierw do czegoś, co będzie oświeconą tyranią, a z czasem krwawą dyktaturą. Nawet ci, którym takie pomysły nie przychodzą do głowy, lubią jednak twierdzenia w rodzaju „masa ludzka to barany”.

 

O tym kto jest baranem i durniem mogliśmy przekonać się w dniu meczu Polska-Rosja.  Kilkuset kretynów napadało na kibiców z Rosji i dało „piękny” obrazek Polski na cały świat. Wbrew autorom łatwych piosenek i politykom twierdzę, że durniów jest zdecydowanie mniej niż rozsądnej części społeczeństwa. Niestety tego jak Polacy bratają się z Rosjanami, wspólnie idą na wódkę, czy po prostu kibicują i cieszą się z mistrzostw, nikt już na świecie nie pokazał. Cechą wszystkich mediów jest pokazywanie ekstremum, a nie czegoś, co jest normalne. Normalnie bawiący się ludzie nikogo nie zaciekawią. Zamaskowani debile atakujący spokojnie maszerujących na mecz są fotogeniczni jak słoń, który zrobił kupę w centrum miasta.  Te fotki i filmy z zadym, które wszyscy widzieliśmy mówią same za siebie. Jeden leży, trzech go kopie, dwudziestu robi zdjęcia. Ot i wyczyn!

 

Warto przypomnieć przy tej wstydliwej okazji, że nie byłoby tak rozgorączkowanej antypolskiej kibolni na ulicach, gdyby nie zachęta ze strony licznych publicystów. Jednym z tych, którzy nawoływali do zrobienia porządku z kibicami z Rosji, był Bronisław Wildstein, który na łamach tygodnika „Uważam Rze” wysmażył tekst zapraszający do mordobicia.  To naprawdę smutny przypadek, bo Wildstein to legenda Studenckiego Komitetu Solidarności z lat 70-tych, przyjaciel zamordowanego przez SB Staszka Pyjasa, człowiek, który miał odwagę mówić „nie”, gdy inni potakiwali.

 

Niestety jego niechęć do obecnej władzy jest tak duża, że sojuszów szuka nawet w szeregach ostatnich durniów i zamaskowanych bandytów. Jako działacz dawnej opozycji i znany publicysta, jest moralnie współodpowiedzialny za zadymy w dniu meczu z Rosjanami i powinien z własnej kasy zapłacić za leczenie pobitych kilkunastu polskich policjantów. Wildstein powinien forsę mieć, bo był za rządów PiS prezesem TVP, ale jak bieda w kieszeni, to (skoro się zachęcało piórem do bójek), niech chociaż honorowo odda krew dla PCK.             

 


Podziel się
oceń
8
15

komentarze (12) | dodaj komentarz

niedziela, 24 września 2017

Licznik odwiedzin:  6 889 236  

Kalendarz

« czerwiec »
pn wt śr cz pt sb nd
    010203
04050607080910
11121314151617
18192021222324
252627282930 

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Ulubione strony

O moim bloogu

KRZYSZTOF SKIBA artysta wszechstronnie rozrywkowy, lider zespołu Big Cyc, felietonista, konferansjer