Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 239 236 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Nowe odkrycia

poniedziałek, 29 kwietnia 2013 13:23

 

Mimo chmur i deszczu jest wiosna! Tematy wiosenne zawitały już na dobre do programów śniadaniowych w telewizji. Ostatnio w "Pytaniu na śniadanie" w TVP 2 omawiano ważną dla ludzkości kwestię "Czy kobiety powinny zdjąć biustonosze na wiosnę". Do studia zaproszono ekspertów w postaci Tomasza Stockingera, który w serialu "Klan" wciela się w rolę "doktora Lubicza", fotomodelkę Patrycję Pająk właścicielkę słusznych rozmiarów biustu, oraz moją skromną osobę. Ponieważ od 25 lat udzielam się w formacji Big Cyc, bywam od czasu do czasu postrzegany jako znawca tematu.  

 

Już dawno temu, podczas koncertu na festiwalu w Opolu, Big Cyc rzucił pomysł "Bojkotu biustonoszy", a przyświecało temu hasło, które kojarzyło się niektórym politycznie: "czas odetchnąć pełną i swobodną piersią". Mimo upływu lat problem jest jak widać nadal aktualny. Tym razem teoria o wyrzuceniu biustonoszy na śmietnik podparta jest naukowo. Otóż francuscy naukowcy po przeprowadzeniu szeregu skomplikowanych badań i obserwacji uznali, że zdrowiej nie nosić biustonoszy, które krepują ciało, a źle dobrane potrafią nawet deformować sylwetkę.  

 

O tym, że jest coś na rzeczy, świadczy obecna moda na brafitting. Co to jest brafitting? To sztuka układania piersi w biustonoszu. Piękna praca dla faceta, ale brafitterki to zwykle kobiety. Okazuje się, że wiele kobiet nie potrafi dobrze dobrać sobie biustonosza, a na dodatek źle go zakłada. Brafitting narodził sie w Anglii i teraz robi oszałamiająca karierę w Polsce. Wiele salonów z damską bielizną oferuje kursy brafittingu lub poleca usługi profesjonalnej brafitterki na miejscu.

 

Można mieć to wszystko z głowy chodząc po prostu bez biustonosza tak jak robiły to nasze pramatki i prababki. Chodzenie bez biustonosza jest zdrowe, a także miłe dla oka, ale może jednak powodować rozliczne niebezpieczne sytuacje. Podczas rozmowy w studiu zwróciła na to uwagę Patrycja Pająk, która  przyznała, że gdy pojawia się "bez uzbrojenia" na ulicy, dochodzi do stłuczek samochodowych, bo wielu kierowców jest zbyt zapatrzonych, a panowie którzy poruszają się pieszo gubią na jej widok swoje gazety, kapelusze czy zapalniczki. Czyli mamy sytuację dość skomplikowaną, bo z jednej strony zdrowo, z drugiej niebezpiecznie. Taki spacer w obcisłej koszulce bez biustonosza, może stać się powodem rodzinnych kłótni. Facet zbyt natarczywie gapiący się na damski biust  może oberwać parasolką od żony, a zazdrosny narzeczony posiadaczki biustu, może rzucać się do bójki na każdym zakręcie.

 

Problemu nie ma, gdy nie ma biustu, co też przecież często się zdarza. Poza kamerą opowiedział o tym dowcip Tomasz Stockinger. Para kochanków siedzi w wiosenny dzień na ławce w parku. Chłopak mocno się przytula do swojej dziewczyny. Jego ręka wędruje pod bluzeczkę. Najpierw z przodu, a potem z tyłu. Ręka długo obmacuje plecy dziewczyny. - Piersi mam z przodu - mówi do jego uszka dziewczę. - Tam już szukałem - odpowiada chłopak.     

 

Fotka poniżej: uczestniczka dyskusji Patrycja Pająk po wyjściu ze studia.

 

 


Podziel się
oceń
181
127

komentarze (25) | dodaj komentarz

Koniec felietonu?

środa, 24 kwietnia 2013 13:31

 

Stare powiedzenie mówi, że „głową muru nie przebijesz”. Może i nie przebijesz, ale próbować na pewno warto. Przez jedenaście lat pisałem felietony do tygodnika Wprost pod tytułem "Skibą w mur".  Teraz ta rubryka felietonowa dobiegła już do mety.  Mur nieco się nadkruszył, ale i Skiba obita jak stara armata na wojnie. 

 

Powód tego, że zrezygnowałem z pisania do Wprost jest banalny. Nowy naczelny pisma Sylwester Latkowski nie ceni felietonów. Woli krew i sensacje i... pewnie ma racje. Felieton wymaga jednak pewnej lekkości formy, a dziś w mediach wali się maczugą po głowie. Naczelny dobrze się czuje z maczugą w dłoni i chcąc wypchnąć felietony z pisma zaproponował mi taką formę współpracy (felieton miałby się ukazywać rotacyjnie czyli na przemian z tekstami innych autorów), która nie odpowiadała mojej wizji obecności na łamach Wprost.  A więc adieu! Nie będzie już "Skiby w mur".

 

To była wielka frajda pojawiać się ze swoim satyrycznym komentarzem co tydzień w liczącym sie tygodniku. Do Wprost zaprosił mnie w 2002 roku Marek Król. Pismo miało wówczas 300 tysięcy nakładu i należało do wiodących tygodników opinii.  W redakcji byłem najdłużej piszącym autorem. Przeżyłem tam sześciu naczelnych i niezliczoną ilość karuzel personalnych  (w tym dwie poważne czystki redakcyjne). W sumie napisałem tam ponad 550 felietonów.  Ukazały się z tego dwie książki wydane przez wydawnictwo Zysk z Poznania "Skibą w mur" (2006) i "Opowiadania podwodne" (2009). Na temat moich felietonów we Wprost napisano także kilka prac magisterskich. Wszystkie te prace napisały kobiety! To piękne, że moje frywolne wylewanie myśli na papier pomogło komuś zostać magistrem.     

 

Moje felietony okazały się ciekawe dla szkół językowych, które tłumaczyły je w ramach ćwiczeń jako teksty "trudno przetłumaczalne".  Jedną z takich szkół była Szkoła Tłumaczy przy paryskiej Sorbonie, której studenci w ramach zajęć przekładali Skibę na język Napoleona. Niektóre moje teksty przedrukowała prasa polonijna  w Londynie, a jeden felieton stał się bohaterem poważnego artykułu w niemieckim Die Tageszeitung.   

 

Przez lata moje felietony tworzyły markę Wprost i przez wielu czytelników były kontemplowane  jako pierwsze artykuły w nowym numerze. Od Skiby zaczynało się lekturę Wprost. Traktowano je jako leki na polskie bóle i odtrutkę na narodowe paranoje.  Zawsze wyrażałem swoje własne myśli (a nie naczelnych) i trzymałem się zalecenia by pisać w swoim specyficznym stylu, który dystans do świata,  ironię, szyderstwo i absurd ma za wartości najważniejsze.

 

Nigdy też nie przejmowałem się czy coś się nie spodoba na lewicy czy na prawicy. Nie byłem wierny żadnej partii i nie trzymałem z żadną władzą choć pewnie bywali politycy, którzy ze względu na swoją plastyczność, temperament i emocjonalny język częściej stawali się bohaterami moich felietonów. Dziś w dobie szybkich komentarzy w necie, felietony ze swoją archaiczną nieco formą i wewnętrznymi dylematami autora nie są już nikomu potrzebne.  Mogę być dumny, że kiedyś Wprost kupowano dla Skiby. Dziś tygodniki nie kupuje się już dla autorów tylko dla trupa lub gołej dupy na okładce.

 

PS. Wszystkich swoich czytelników z Wprost zapraszam oczywiście do bloga "Skibą w łeb" w Wirtualnej Polsce.  

 

 


Podziel się
oceń
169
133

komentarze (89) | dodaj komentarz

Kalisz ma doła i goła Jola

poniedziałek, 15 kwietnia 2013 11:00

 

Poseł Ryszard Kalisz przez wiele lat był Rysiem z wiadomego klanu. Niestety musiał mieć także nieprzypadkowe kontakty poza klanem, bo drobiazgowe śledztwo, a także badanie krwi posła, dało wynik dodatni czyli plus (a w tym wypadku konkretnym Europa Plus). Wyszło, że Kalisz jest zarażony Palikotem, co dla SLD i osobiście Leszka Millera jest gorsze od AIDS.

 

Podczas sądu partyjnego puknęła go Joanna Senyszyn, co nie było dla nikogo zaskoczeniem. Raz i wystarczy, bo tylko listonosz puka dwa razy. Rysio to miły facet i wszyscy go uwielbiają. Chodziły nawet słuchy, że ma ochotę zostać prezydentem. Nie dziwi więc, że o jego rozstaniu z SLD pisano więcej niż o największych rozstaniach w show biznesie. Rozwód Kalisza z w własną partią przyćmił na kilka dni rozwód aktora Piotra Adamczyka, który doszedł do wniosku, że jego dotychczasowa partnerka, to podobnie jak Platforma, kiepska partia. Sukces medialny rozwodu Rysia był więc potwierdzeniem jego popularności, bo Adamczyk bywał przecież w filmach Chopinem, Papieżem, a nawet gejem. Przebić gejów to Rysiu potrafił, ale przebić medialnie papieża to jest wynik.

 

Nie zawiódł Macierewicz, bo odkrył trzech żywych pasażerów rządowego Tupolewa, który rozbił się pod Smoleńskiem trzy lata temu. Po takich rewelacjach możliwa jest już każda bzdura, łącznie z tą, że Lech Kaczyński żyje i ukrywa się przed bratem na wyspach Bahama. Macierewicz ogłaszając swe rewelacje, nie puknął się w czoło, choć powinien.

 

Komisja przyznająca stypendia sportowe w Gdańsku wypukała z kolejki po kasę naszą czołową tenisistkę stołową, medalistkę z paraolimpiady Natalię Partykę. Wszystko odbyło się zgodnie z przepisami, ale nie do końca zgodnie z poczuciem ludzkiej przyzwoitości. Tyle się mówiło o solidarności ze sportowcami niepełnosprawnymi. Niestety naprawdę niepełnosprawne okazały się same przepisy.

 

W jednym z tych krwawych pisemek, co to nie potrafią żyć bez tekstów o ujawnianiu zmarszczek, cięć chirurgicznych na znanych ciałach czy źle dobranych kieckach sławnych aktorek odkryto, że Krzysztof Ibisz ma siwe włosy. Wniosek: Ibisz jednak się starzeje! To epokowe odkrycie pozwoliło wielu Polakom zatroskanym o geny Ibisza wreszcie spokojnie zasnąć. 

 

W „Polsat Cafe” Jolanta Kwaśniewska ujawniła, że jej mąż namawia ją na zrobienie sobie sesji na rozkładówce w Playboyu. W mediach zawrzało bardziej niż po kolejnych skandalach z udziałem Dody czy Natalii Siwiec. Jeden z portali internetowych od razu zrobił ankietę, która znana polska dama w klasie 50+ powinna ściągnąć kieckę ku uciesze gawiedzi. Jeśli Kwaśniewska zdecyduje się na rozbieraną akcję, to powinna się ona odbyć na Stadionie Narodowym. Po raz pierwszy byłyby nadkomplety. Po takiej akcji Olek może już jednak nie wytrzeźwieć. Ze szczęścia.  

 

 

 


Podziel się
oceń
149
206

komentarze (109) | dodaj komentarz

poniedziałek, 24 kwietnia 2017

Licznik odwiedzin:  6 598 075  

Kalendarz

« kwiecień »
pn wt śr cz pt sb nd
01020304050607
08091011121314
15161718192021
22232425262728
2930     

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Ulubione strony

O moim bloogu

KRZYSZTOF SKIBA artysta wszechstronnie rozrywkowy, lider zespołu Big Cyc, felietonista, konferansjer