Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 229 012 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

I jeszcze jeden i jeszcze raz

piątek, 27 kwietnia 2007 10:50

I jeszcze jeden i jeszcze raz 

Z lekcji przyrody w podstawówce wszyscy wiemy, że ssaki rozmnażają przez zapłodnienie, a część robactwa i partie polityczne przez podział. Nowa partia Marka Jurka niczym końcówka dżdżownicy wydzieliła się z nabrzmiałego od ideologii odwłoka PiS-u. Tak, więc mamy kolejną śmieszną partię, na którą (w zależności od badań) chce głosować od czterech do dziesięciu procent wyborców. Póki, co partia skupia pięciu uciekinierów z PiS i jest typową kanapą jak nie kanapką.   

Partia powstała, bo marszałkowi Jurkowi nie podobał się wynik głosowania w sprawie zaostrzenia przepisów aborcyjnych. Dziwny to polityk, co beczy po przegranym głosowaniu, rzuca zabawki i oświadcza, że zmienia piaskownicę. Wielu jednak spodobał się przykład ideowej postawy Marka Jurka, który zrezygnował ze stanowiska. W kraju, w którym politycy na chama i bezczelnie trzymają się stołka, mimo że dawno powinni go zwolnić, dobrowolna rezygnacja wzbudziła podziw. Oto ujawnił się ideowiec, który za nic ma posadę i zaszczyty.  

Podziwu starczy jednak na krótko, a partię nie tak łatwo utrzymać wysoko w sondażach jak hity disco polo na wakacje w wioskowej remizie. Trudno na bazie walki o życie poczęte zbudować cały program partii. Wszystko wskazuje na to, że Prawica Rzeczypospolitej, bo tak nazwali się Jurkofani, aby odróżnić się od PiS-u i LPR-u będzie starała się być bardziej radykalna w wielu kwestiach społecznych. Wystarczy dobrze spojrzeć w oczy przybocznym Marka Jurka, wśród których są tak barwne postaci jak Marian Piłka (zwolennik tortur, wróg porno) czy Artur Zawisza (szef osławionej komisji bankowej, która przez pół roku była zawieszona, bo powołano ja niezgodnie z przepisami) by mieć pewność, że ta ekipa pójdzie na całość i możemy spodziewać się z ich strony wielu oryginalnych pomysłów.  

Jak się szybko okazało obok walki o ochronę życia poczętego, nowa partia ma jeszcze inne wzniosłe cele. Ekipa Marka wraz z ekipą Jurka chce wprowadzić zakaz handlu w niedziele. To jest stary pomysł Giertycha i spółki mający dać w dupę hipermarketom, a pomóc małym osiedlowym sklepikom. Problem w tym, że tak wprowadzony zakaz handlu byłby po prostu niezgodny z konstytucją (równość podmiotów gospodarczych). Ekipa Jurka domaga się całkowitego zakazu dla dużych i małych, co hipermarketom ograniczyłoby jedynie dochody, a małych sklepikarzy (czyli sporą część polskiej klasy średniej) doprowadziłoby do bankructwa. Jak widać gdy ideologia ważniejsza jest od rozsądku ofiary muszą być gdyż są niezbędnym kosztem przemian na forum walki o czystość duszy i sumienia.  

Nowym pomysłem partii jest pomysł ustawowego zakazu obchodów Dnia Kobiet oraz Dnia Zakochanych, czyli słynnych walentynek. Dzień kobiet to zdaniem partii stare komunistyczne święto, a walentynki to narzucone nam obce ideowo obrzydlistwo z Ameryki. Jakież to piękne cele i jakież to ważne sprawy chodzą politykom prawicy po głowie! Zamiast budować autostrady, lotniska, stadiony, bo zbliżają się mistrzostwa piłkarskie, których w 2012 roku będziemy  gospodarzami, energia kanapy Jurka wyładowywać się będzie na beznadziejnej walce z Dniem Kobiet i Dniem Zakochanych.   

Czy nikt tym zaślepionym fanatykom nie wytłumaczył, że w demokracji każdy może sobie obchodzić święto, jakie chce? Proponuję ogłosić i uroczyście obchodzić nowe święta takie jak Dzień Miłości Oralnej, Dzień Dinozaura, Dzień Mycia Jaj, Dzień Zawiązywania Sznurowadeł, Dzień Chodzenia Do Tyłu czy Święto Głośnego Puszczania Bąków. Partia Jurka będzie miała z czym walczyć do końca stulecia, a my będziemy mieli ich z głowy.   


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (25) | dodaj komentarz

Zbiorowy roentgen

czwartek, 19 kwietnia 2007 10:35

Zbiorowy roentgen   

Każdy, kto udziela się w mediach zawodowo dostaje teraz pocztą oświadczenia lustracyjne do podpisania. Dotyczy to wszystkich bez wyjątku. Otrzymują je nawet ci, którzy udzielają się w kącikach hobbystycznych np. specjalista od karmienia kanarków, czy fachowiec od analizy utworów organowych Jana Sebastiana Bacha. Każdy, kto (jakby powiedział Lepper) otwiera papę w mediach musi takie oświadczenie lustracyjne wypełnić.  

Do każdego oświadczenia dołączony jest list, który informuje, że zgodnie z ustawą o ujawnianiu informacji o dokumentach organów bezpieczeństwa państwa z lat 1944-1990 oraz treści tych dokumentów, jest się zobowiązanym do złożenia oświadczenia o tym, czy się pracowało, czy nie na rzecz bezpieki. Jako osoba udzielająca się w mediach od lat otrzymałem z czterech miejsc takie papiery. Kwity do podpisania przysłali mi Tygodnik Wprost, Radio Wawa, Polskie Radio i Telewizja Polska S.A. To wszystko są miłe firmy, które za moje wygłupy przelewają mi na konto banknoty Narodowego Banku Polskiego.  

W kraju trwa lekka szarpanina medialna, czy podpisywać oświadczenia, czy nie. Na czele buntu antylustracyjnego stoi Gazeta Wyborcza, a wspierają ten opór szacowny tygodnik Polityka i mniej szacowny tygodnik Przekrój. Powiem szczerze, że gdy otrzymałem pierwszą przesyłkę z kwitkiem o lustracji po jej lekturze poczułem mały dyskomfort. Był on chwilowy, ale się pojawił.  

Otóż w czasach III RP, a konkretnie u jej początków gdzieś tak w okolicach 1991 roku przesłano mi pismo z Ministerstwa Sprawiedliwości, o treści mniej więcej takiej, że Ministerstwo przeprasza mnie w imieniu III RP za niegodziwości, których jako więzień polityczny doznałem w czasach komunizmu. W 1985 roku zatrzymano mnie bowiem na festiwalu rockowym w Jarocinie jak rozrzucałem antysystemowe ulotki. Posiedziałem trochę w pierdlu (ale niedługo, bo zaledwie kilka miesięcy) skazano na jakiś wyrok w zawieszeniu. Potem próbowano mnie usunąć ze studiów, a także jako już notowanego wroga zatrzymywano kilka razy (głównie podczas happeningów Pomarańczowej Alternatywy, a raz nawet po koncercie Big Cyca w 1988 roku przed klubem „77” w Łodzi). Po otrzymaniu tego listu poczułem się jak osoba, której wolna Polska dziękuje za niezłomną postawę w mrocznych czasach Jaruzela.  

Minęło kilkanaście lat i okazuje się, że wolna Polska zwana obecnie IV RP pyta mnie, czy aby nie byłem świnią i agentem w czasach komuny. No…powiem tak, że za przyjemne to pytanko nie jest, ale nie ma, co rozdzierać szat jak robią to niektórzy. Skoro takie uchwalono przepisy i takie obowiązują teraz w mediach procedury, to trzeba się skrobnąć pod oświadczeniem i tyle. Wypełniłem wszystkie nadesłane oświadczenia i przesłałem adresatom. Rzecz nie jest jednak taka prosta. Co prawda jeden z wysokich dostojników kościelnych powiedział odnośnie lustracji ludzi działających na forum publicznym, że jak „wszyscy to wszyscy”. Czyli, że jak są lustrowani biskupi to, czemu nie dziennikarz sportowy z „Głosu Kotomierza”. Kilka gwiazd dziennikarstwa przeżywa lustrację niczym pensjonarka randkę z pryszczatym kolegą z klasy, który lubi mordować żabki. Trafili się tacy, którzy porównali lustrację do podpisywania lojalek w stanie wojennym. Takie porównanie to jest niestety koledzy straszna padlina i nadużycie.  

Cenię Jacka Fedorowicza i Ewę Szumańską, ale ich demonstracyjne żegnanie się z czytelnikami i widzami, bo nie podpisali oświadczeń lustracyjnych jest niestety narcystycznym stawianiem się wyżej moralnie od tych, którzy złożyli oświadczenia. I znów jesteśmy podzieleni na lepszych i gorszych. Festiwal cierpiących z powodu dyskomfortu podpisywania kwitów lustracyjnych ma wzbudzić poczucie winy w tych, którzy podpisali. Stwarza się fałszywe wrażenie, że odchodzą najlepsi, prawdziwi partyzanci i arystokraci pióra, a zostają same ścierwa i świnie. To jest grany na wielu bębenkach szantaż moralny. Z drugiej strony przesadą jest twierdzenie, że jak ktoś nie chce wypełniać oświadczeń, to pewnie ma coś do ukrycia (w domyśle był agentem). Ustalmy jedno: jak ktoś nie chce się lustrować to jego sprawa, ale niech z tego powodu nie czuje się lepszym, bo to śmieszne.


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (19) | dodaj komentarz

Życie napoczęte

czwartek, 12 kwietnia 2007 10:57

Życie napoczęte 

Liga Polskich Rodzin Poczętych wraz częścią PiS-u wspierani przez moherową partyzantkę od Ojca Dyrektora domagają się zmian w konstytucji dotyczących zaostrzenia przepisów antyaborcyjnych. Sprawa jest wałkowana od wielu tygodni w mediach, ale przypomnijmy, że chodzi o wprowadzenie takich zapisów w konstytucji, które całkowicie zakażą w Polsce aborcji nawet wówczas, gdy jest ona wynikiem gwałtu lub, gdy płód zagraża zdrowiu czy  życiu matki. Słowem: horror.  

Przeciwnicy tych zmian ostrzegają, że wprowadzenie takich zapisów doprowadzi do śmierci wielu kobiet. Ucierpią głównie kobiety z biednych środowisk, bo osoby lepiej sytuowane wyjeżdżać będą do Europy Zachodniej gdzie w większości krajów aborcja jest dozwolona (nie tylko w sąsiednich Niemczech, ale także w katolickich Włoszech czy ostatnio np. w Portugalii) lub do popularnych klinik rosyjskich. Aborcja jest złem i jest w Polsce od kilku lat zakazana. Dopuszcza się ją tylko w ekstremalnych wypadkach takich jak zagrożenie zdrowia matki, czy sytuacje, gdy jest ona spowodowana przez gwałciciela. Ochrona życia, na którą tak często powołują się fanatycy z LPR jest więc zapewniona.  

Zmiany w konstytucji mają zdaniem ich inicjatorów „wzmocnić” ochronę życia „od poczęcia do naturalnej śmierci”. Problem w tym, czy zapłodnione jajo jest już człowiekiem. Dla wielu nie jest. Dla innych jest. To sprawa do dyskusji. Temat świetnie wyśmiał Andrzej Mleczko rysując w „Polityce” moherową babcię w stroju Supermana. Babcia frunąc w powietrzu wpada przez okno do pokoju, w którym chłopak przytula pod kołdrą panienkę. Moherowa babcia z groźnym grymasem na twarzy krzyczy: „Jestem Supermoher chronię życie od momentu poczęcia”.  

Jest taki stary dowcip, który pięknie wpisuje się w cyrk, który nam obecnie zafundowali talibowie od Giertycha. Góral z opuszczonymi do kostek portkami onanizuje się nad rzeką. – Co robicie baco? – pytają zdziwieni turyści. – A nic takiego. Wysyłam dzieci nad morze.  

Naprawdę niewiele dzieli nas od sytuacji z dowcipu, gdy jacyś kolejni, bardziej radykalni „Obrońcy Życia” spermę zaczną traktować jako „życie napoczęte”. Onanistów i seks w prezerwatywie karać się będzie więzieniem, a każdy wytrysk poza partnerkę traktowany będzie jak zaplanowane morderstwo. Seks oralny, sądy jakiegoś Super Zbiory Do Kwadratu będą traktować jako kanibalizm. Skoro każdy stosunek płciowy ma być dziełem prokreacji to, co ze stosunkami przerywanymi. Czy nie powstałe z takich stosunków dzieci, to byty co prawda nie istniejące, ale przecież jak najbardziej napoczęte.  

Ale żarty na bok, bo cała sprawa, śmieszna oczywiście nie jest. Mam wrażenie, że wrzask i rozpętanie nowej wojny wokół tematu aborcyjnego to zagrywka polityczna, która ma zrobić reklamę LPR-owi. Partia Romka Gie, łasi się do Ojca Dyrektora i takimi zabiegami próbuje odzyskać jego zaufanie. Dla kościoła to idealne odwrócenie uwagi od wstydliwych spraw związanych z agenturalną działalnością niektórych znanych księży, a także nowymi skandalami obyczajowymi (media ujawniły nowe przypadki molestowania kleryków w zakonach), które jak widać nie skończyły się wraz z biskupem Paetzem i jego głośnymi seksualnymi wybrykami.   

Komiczne w całej sytuacji jest to, że na temat ciąży, czyli czegoś co dotyczy młodych kobiet wypowiadają się ludzie stojący poza tym problemem. Swój głos prezentują stare baby od Rydzyka i panowie politycy (np. marszałek Marek Jurek), czyli twory biologiczne, które w ciążę mimo wysiłków i postępów medycyny raczej nie zajdą. Jest to, więc tak jakby ślepy wypowiadał się na temat kolorów, a głuchy recenzował płyty.  

Całkowity zakaz aborcji to fanatyzm taki sam jak np. pomysł wprowadzenia kastracji dla facetów, którzy nie płacą alimentów. Sam słyszałem i przecierałem ze zdumienia oczy jak młody talib z Ligii Polskich Rodzin perorował do kamery, że życie płodu ważniejsze jest od życia matki, a gwałt nie jest dostatecznym powodem do usunięcia ciąży. Ach wy…odurzeni ideologiczną breją biedni ludzie! Życie zawinie was w papierek i wypali jak skręta. Dziecko ma się urodzić, matka ma umrzeć, a zgwałcona ma wychowywać potomka gwałciciela? Gdyby takie rzeczy przytrafiły się w rodzinach „obrońców życia” pierwsi lecieliby do zaprzyjaźnionego ginekologa, aby po cichu załatwić sprawę. Hasło feministek o „piekle kobiet” w Polsce zawsze wydawało mi się przesadzone. Teraz, gdy pomysły moherowej braci się powiodą, to piekło kobiet ze starego, nadętego hasła może stać się rzeczywistością. Tylko czekać, kiedy w imię moralności zabronią całowania się na ulicy jak w Afganistanie czy Arabii Saudyjskiej.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (59) | dodaj komentarz

środa, 22 lutego 2017

Licznik odwiedzin:  6 515 917  

Kalendarz

« kwiecień »
pn wt śr cz pt sb nd
      01
02030405060708
09101112131415
16171819202122
23242526272829
30      

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Ulubione strony

O moim bloogu

KRZYSZTOF SKIBA artysta wszechstronnie rozrywkowy, lider zespołu Big Cyc, felietonista, konferansjer