Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 267 989 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Jak ograć Donalda?

poniedziałek, 25 marca 2013 9:31

 

Wielki Tydzień to dobry czas na przemyślenia. Pokerzyści polityczni w blasku  wielkanocnych pisanek szlifują swoje strategie. Śnieg kiedyś się wreszcie roztopi i spóźniona wiosna zachęci nas do większej aktywności na ulicy, a ulica... no cóż... ta jak zawsze da się przytulić demagogom.

 

Do turnieju wyborczego jeszcze dwa lata, ale sytuacja kryzysowa, widowiskowe bankructwa w Grecji, Islandii, Hiszpanii i ostatnio na Cyprze sprzyjają podnoszeniu ciśnienia. Zawodowi gracze już tasują karty, by dotychczasowy zwycięzca dwóch ostatnich turniejów Donald "Wilcze Oczy" Tusk, nie zgarnął kolejnej puli. Przy zielonym stoliku pokerzystów politycznych robi się ciasno i mimo mrozów coraz bardziej gorąco.

 

Kilka ugrupowań i klubów pokerowych kupiło sobie nowe talie  kart, zabezpieczyło żetony do gry i szykuje się do wiosennych potyczek. PiS bez przekonania na zwycięstwo wystawił słabego gracza profesora Glińskiego, zaznaczając od razu, że jest to gracz "techniczny". Profesor Gliński był obryty w teorii i podobno znał na pamięć trzysta strategii gry w pokera, ale jego doświadczenie turniejowe było żadne. Profesor przegrał w pierwszym rozdaniu i się poddał, co w Texas Hold'em nie zdarza się nawet amatorom.

 

Z nową strategią gry ruszył Janusz Palikot, który gra na trzy fronty i blefuje. Czysty blef ulubione zagranie pokerowe Palikota opłaca się jedynie wtedy, gdy możemy zmusić przeciwnika do spasowania i nie mamy realnej szansy na zwycięstwo z kart. Wiedząc, że żaden z graczy nie spasuje po czystych blefach których Palikot nadużywał, pokerzysta z Biłgoraja wybrał inną strategię.

 

Jedyną silną kartą Palikota jest As Kwaśniewskiego. W tej sytuacji Palikot próbuje zagrać Semi blefem, czyli metodą w której układ z ręki ma szanse na poprawienie. Palikot oddał kartę damy Nowickiej i feministek i dostał z talii waleta Marka Siwca. Do wzięcia jest jeszcze król serce Ryszard Kalisz, ale to w turniejach pokerowych nieco zgrana karta i jak się powszechnie mówi przetłuszczona.       

 

Podstawowa zasada zawodowych pokerzystów głosi, że im mniej żetonów jest w twoim posiadaniu, tym więcej wart jest każdy z nich. PSL i SLD mają coraz mniej żetonów i grać będą nie na ogranie Donalda, tylko na utrzymanie tego co jest. Kilku z nich nie udało się utrzymać żon, a co dopiero uwagi wyborców. Sporo żetonów mają gracze od księdza Rydzyka skupieni wokół pisma "Gazeta Polski Poker". Ich zdaniem Donald wygrywa, bo od dawna oszukuje i gra znaczonymi kartami.    

 

Do stolika pokerowego zasiąść chcieli też radykalni narodowcy od bankruta pokerowego Artura Zawiszy, ale ich jedynym pomysłem na grę są okrzyki w korytarzu i gra w małpich maskach na wykładach profesor Środy.

 

W tej sytuacji do gry przystąpił ambitny karciarz Piotr Duda z klubu pokerowego "Solidarność", który chce grać na wielu stołach naraz. Jego zaplecze stanowią mało znani pokerzyści, ale wierzy, że z Pawłem Kukizem wyjdzie mu to śpiewająco. Zwolennicy koncepcji Kukiza chcą nie tyle wygrać w pokera, ile zamienić politycznego pokera na grę w kuleczki czyli ruletkę.

 

Na zdjęciu poniżej: zawodnicy z Partii Rozrywkowej ćwiczą intensywnie w kasynie przed wyborami.

 

 


Podziel się
oceń
107
101

komentarze (9) | dodaj komentarz

Impreza trwa!

poniedziałek, 18 marca 2013 12:18

 

"Kto się nie bawi nie istnieje" głosi znane hasło współczesnych hedonistów. Ostatnio udało się zaistnieć medialnie kilku paniom, które bardzo chciały się zabawić i tak popiły, że zapomniały o własnych dzieciach.

 

Mróz trzyma więc nie dziwi, że naród pije na potęgę. Demagodzy marudzą coś o kryzysie i biedzie, ale to nieprawda. Jesteśmy jednym z bogatszych społeczeństw na świecie, a dowodem na to nasz beztroski i pozbawiony odpowiedzialności stosunek do życia. Polacy imprezują i chleją na umór, bo forsa na wódę zawsze się znajdzie. Zawsze też znajdą się powody do picia.

 

W kraju nad Wisłą jest zwyczaj oblewania. Coś co nie jest oblane, jest nieważne. Co oblewali Polacy w ostatnim tygodniu? Masowo oblewano wybór nowego papieża z Argentyny, który jak głosi fama, lepiej od Benedykta mówi po polsku. Miłośnicy sportów zimowych oblewali niedawne zwycięstwa Kamila Stocha oraz najnowszy super skok Piotr Żyły na skoczni w Oslo podczas zawodów Pucharu Świata. Oblewać można u nas wszystko. Tradycyjnie oblewa się wszelkie imieniny i rocznice, narodziny dziecka, kupno samochodu czy mieszkania, ale jesteśmy chyba jedynym krajem na świecie w którym oblewa się brak zwycięstwa i sukcesów, a nawet klęski.

 

Na pytanie dlaczego Polacy piją, odpowiedź jest tylko jedna. Polacy piją, bo lubią! Głowili się nad nią filozofowie, socjolodzy, historycy, antropolodzy, lekarze i kulturoznawcy. Za PRL-u sądzono, że Polacy piją, bo żyją w komunie - krainie bez perspektyw i pod sowieckim butem. Gdy wygoniono z Polski wojska sowieckie i od ponad dwudziestu lat nie ma już komuny i jest wolność gospodarcza oraz wolne wybory, okazuje się, że ponad połowa Polaków tęskni za zamordyzmem PRL-u i opieką państwa nad obywatelem (najnowsze badania!) i to też jest powód do picia.   

 

Lubimy pić bez względu na okoliczności i pić będziemy nawet gdy PiS po raz dziesiąty przegra wybory, a rząd się zbłaźni. W Polsce piją wszyscy od polityków po robotników, od ministrantów po ministrów. Piją mądrzy i piją głupi, a najwięcej piją biskupi (polecam świetny artykuł o biskupie Głodziu w najnowszym Wprost). 

 

Trwa bal na Titanicu i jedyne co nas pociesza to fakt, że Rosjanie piją jeszcze więcej od nas. Wierzymy też w legendy, że w Irlandii, Finlandii i u Eskimosów pije się jeszcze więcej niż w Rosji, więc z nami nie jest tak źle. W Polsce toleruje się wszystkich, którzy piją i samo picie bardzo pochwala, ale sytuacja w Bartoszycach zrobiła na opinii publicznej wrażenie i na moment Polska wytrzeźwiała.

 

Sześcioletni Kacper dzwonił na policję w ciągu tygodnia trzy razy informując, że mamusia pije z koleżanką i jednym panem i on się boi. Gdy policja wreszcie przyjechała zastała dziecko w środku nocy na klatce schodowej w pidżamie i bez butów. Mamusia miała cztery promile i nie dało się jej obudzić. Dziecko przewieziono do babci, ale babcia także była pijana. Znaleźć w weekend kogoś trzeźwego, to jest poważny problem. Ot i katolicki kraj w czasie postu!    

 


Podziel się
oceń
98
92

komentarze (35) | dodaj komentarz

Czy papież puszcza bąki?

środa, 13 marca 2013 15:31

 

"Zwykły człowiek jak wychyli się przez okno, to nic specjalnego się nie dzieje, papież jak stanie w oknie, to od razu gapi się na niego sto tysięcy ludzi"...takie i inne żarty (cytat z pamięci) padały w programie kabaretowym nadanym przez TVP 2. Były też te bardziej frywolne o tym, że papież to normalny człowiek, a nie bóstwo, że też je, połyka, trawi i... puszcza bąki. Abelard Giza z kabaretu Limo ujawnił też, że bąków papieża nie zbierają anioły, za to za samego Gizę wzięli się po tych wygłupach posłowie PiS oraz znany publicysta Tomasz Terlikowski.

 

Posłowie napisali skargę do Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji z wnioskiem o ukaranie finansowe TVP 2 za nadanie takiego programu. Telewizja szybko pospieszyła z przeprosinami wyjaśniając, że żarty kabaretu Limo, a także monologi Abelarda Gizy i Kacpra Rucińskiego nadane były w programie satyrycznym "Tylko dla dorosłych" w którym formuła programu polega m.in. na prezentacji improwizowanych monologów. O wiele dalej poszedł publicysta "Frondy" Tomasz Terlikowski, który nazwał żarty kabareciarzy "obrzydliwymi" i zażądał, aby zajęła się nimi prokuratura z paragrafu o obrażaniu uczuć religijnych. Czyli, że na wesołków czeka już nie tylko kara finansowa, ale być może także więzienie.

 

Skutek tych pociesznych działań będzie zapewne taki, że być może przez jakiś czas Giza i jego wesoła trupa znikną z telewizji, ale za to mają gwarantowane komplety na widowni. Nic tak bowiem nie służy popularności jak protesty "obrażonych". Zastanówmy się czy jednak kogoś tu w ogóle obrażono? W przestrzeni publicznej krąży wiele ostrzejszych żartów o księżach i zdarza się, że co bardziej dowcipni księża sami je opowiadają.  

 

Żart o wychylaniu się z okna jest całkiem sympatyczny. Papież rzeczywiście nie ma zbyt komfortowej sytuacji, bo gdy tylko pokaże się w oknie lub na słynnym balkonie tłum wiernych wiwatuje i oczekuje cudów. Dla wielu turystów zwiedzających Rzym, papież jest tylko kolejną atrakcją "do zaliczenia" tak jak barokowa fontanna di Trevi czy amfiteatr Colosseum. Oczywiście dla sporej grupy to także przeżycie religijne, ale obserwując ten tłum z aparatami fotograficznymi na placu św. Piotra mam wrażenie, że to grupa będąca w mniejszości.

 

Teraz przeanalizujmy kwestie puszczania bąków. To temat nieco wulgarny, ale jakże ludzki. Pierdzenie w siedzenie to czynność jak najbardziej zdrowa, ale zakazana przez konwencje towarzyskie. Psucie powietrza uważa się powszechnie za zachowanie wysoce niekulturalne, niemniej wszyscy to robimy. Kulturalni ludzie starają się robić to dyskretnie, ale też pierdzą. Pierdzi Tusk i pierdzi Komorowski, pierdzi Obama i Putin, pierdzi królowa Elżbieta II i profesor Magdalena Środa. Pierdzą też tacy ludzie jak prezes Kaczyński, publicysta Terlikowski czy piosenkarka Doda.

 

Nie ma takich którzy nie puszczają bąków. Jeśli ktoś nie puszcza bąków to znaczy, że nie żyje, a to oznacza, że pierdzi też papież. I tylko to chciał powiedzieć prześmiewca Abelard Giza i nic ponadto. Pozwólcie papieżowi być człowiekiem! Choćby w monologach kabaretowych!    

 

Na zdjęciu poniżej: puszczanie bąków w trakcie występu estradowego. 

 

 


Podziel się
oceń
387
188

komentarze (309) | dodaj komentarz

niedziela, 24 września 2017

Licznik odwiedzin:  6 889 254  

Kalendarz

« marzec »
pn wt śr cz pt sb nd
    010203
04050607080910
11121314151617
18192021222324
25262728293031

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Ulubione strony

O moim bloogu

KRZYSZTOF SKIBA artysta wszechstronnie rozrywkowy, lider zespołu Big Cyc, felietonista, konferansjer