Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 239 236 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Sztuka przerywania

czwartek, 25 marca 2010 9:18


Nie od dziś wiadomo, że podczas oglądania telewizji można zgłupieć. Podczas oglądania programów z udziałem polityków można zgłupieć szczególnie. W okresie wyborów (a w tym kraju non stop są jakieś wybory) narażeni jesteśmy na zgłupienie podwójnie i piętrowe gdyż politycy nie wychodzą z telewizji. Czekają nas debaty, starcia, pyskówki, oświadczenia i konferencje prasowe. Istne tsunami gadających głów szeroką falą rozleje się jeszcze mocniej niż zwykle. 


W tym całym cyrku popisów krasomówczych warto zwrócić uwagę na pewien szczegół, który będzie stałym elementem politycznych potyczek słownych. Politycy stosują cały szereg chwytów by pokonać dyskutanta z partii przeciwnej lub wyprowadzić w pole dziennikarza. Stałym elementem jest jednostronne wygłaszanie monologów, wchodzenie w słowo, odpowiadanie na pytanie dziennikarza własnym pytaniem lub omijanie tematu, ewentualnie odpowiedź na zupełnie nie zadane pytanie.


Majstersztykiem wszystkich pyskówek jest jednak najczęściej stosowany trick czyli sztuka przerywania. Przerywanie weszło do stałego repertuaru debat telewizyjnych niekoniecznie politycznych. Politykom udało się zarazić wirusem przerywania także rozrywkowe talk show. Dziś już nie ma szans, aby także w programie poświęconym kulturze czy rozrywce dobrnąć z najmniejszą nawet wypowiedzią do końca. Każda osoba obecna w studio chce być ważna i dlatego każdy każdemu przerywa.


Są sytuacje gdy nóż otwiera się w kieszeni. Obecny w studio znany aktor opowiada jakąś ciekawą historię, ale nie ma szans jej dokończyć , bo przerwa mu inna gwiazda obecna w programie, która chce zaistnieć lub sam prowadzący, któremu wydaje się to zabawne.  W dzisiejszych czasach podstawową umiejętnością osób dyskutujących w telewizji jest wzajemne przerywanie.


Nadmierne parcie na lansowanie własnej osoby prowadzi do idiotycznych sytuacji. W skutek ciągłego przerywania rozmowa staje się chaotyczna i najzwyczajniej mało ciekawa. O ile jeszcze kilka lat temu brutalne przerywanie szokowało widzów, o tyle  obecnie wszyscy zdążyli się do tego przyzwyczaić.  Dochodzi do absurdów gdy obecni w studiu sami sobie przerywają wypowiedź by nie przerwał im ktoś inny. 


W dżungli telewizyjnej liczy się czas, tempo i zakasowanie przeciwnika. Tak więc obowiązuje zasada:  nie ważne co mówisz...ważne jak szybko potrafisz przerwać drugiemu wypowiedź.


Przerywanie ma w Polsce długie tradycje. W szkole najważniejsze dla wielu były przerwy lekcyjne. Sporo studentów przerywa studia i naukę na uczelni. W polityce wielką rolę odegrały tzw. przerwy w pracy czyli strajki. W literaturze nie bez znaczenia była twórczość Kazimierza Przerwy Tetmajera. W życiu codziennym zdarzają się stosunki przerywane i przerwy w dostawie prądu. Nie brakuje też ludzi, którzy mieli przerwę w życiorysie. I przerwy między zębami.


Ale zdecydowanie najważniejszą przerwą jest przerwanie cudzej wypowiedzi w trakcie programu telewizyjnego na żywo. Dyskutanci kierują się kilkoma  zasadami. Zasada pierwsza. Za żadne skarby nie należy dopuścić oponenta do skończenia zdania. Zasada druga. Bezczelnością i tupetem zdobywasz psychologiczną przewagę. Należy przerwać oponentowi zaskakując go tekstem w stylu „Przepraszam! Ja panu nie przerywałem!"


Zdarza się, że czas programu podobnie jak jego uczestnicy jest ograniczony i wówczas dyskusję przerwa dziennikarz . Dziennikarz przerywa dyskusję słowami seryjnego mordercy, który pochyla się nad ofiarą i wypowiada kwestę „musimy już kończyć". Ewentualnie mówi gestykulując jak Mojżesz rękami „muszę panom przerwać"!


Dla usprawiedliwienia dodajmy, że bywają polityczne słowotoki zwane wodospadami wodolejstwa, które w trosce o życie psychiczne telewidza powinny być przerwane i to najlepiej przy pomocy karabinu maszynowego.  Hitem wydawniczym ostatnich dni jest Poradniku Młodego Dyskutanta pt „Od sztuki kochania do sztuki przerywania". Ważna uwaga techniczna: przerwać można w pół zdania, ale nie wpół ciąży. Kończę, bo zbliża się moja ulubiona przerwa czyli przerwa obiadowa. Smacznego!


Poniżej na fotografii mistrz bułgarskiego talk show Żivko Petkov autor programu „Powiedz mi o swoim zboczeniu" człowiek, który wzrokiem przerywa nawet kartki w studiu.

 



Podziel się
oceń
8
0

komentarze (34) | dodaj komentarz

Karol na żubrach

środa, 17 marca 2010 9:24


Książę Karol najstarszy syn brytyjskiej królowej przyjechał do Polski pooglądać sobie stare zamki i młode żubry. Polska obejrzała sobie w rewanżu księcia Karola.  Trzeba przyznać, że ta wymiana jest obopólnie korzystna. Przez kilka dni w polskich mediach zapachniało wytworną angielską herbatką. Przez kilka sekund z ekranów telewizorów spływała dostojnie angielska flegma miast przaśnego polskiego błota.


Dzięki powabnemu jak stary suchar księciu Walii (to mylący tytuł bo Karol jest klasycznym Angolem) na moment odetchnęliśmy od naszych codziennych  sporów i tej przytłaczającej sztafety prezydenckiej uprawianej przez media pod hasłem „Bronek czy Radek?"


Karol nie przybył do Polski sam (mimo, że to chłodni jak lody na patyku Angole są autorami powiedzenia „po co komu kobiety, gdy są termofory") towarzyszyła mu wytworna osoba gatunku żeńskiego. U boku księcia Karola pałętała się księżna Camilla Parker Bowles cichodajka z czasów, gdy Karol był mężem słynnej Diany. Swego czasu Camilla była najbardziej znienawidzoną kobietą na Wyspach. Poddani królowej uważali  ją za intrygantkę winną rozpadu związku Karola i Diany. Nikt nie mógł zrozumieć jak to się stało, że Karol wolał to babsko od uwielbianej Diany. Gdy jakiś czas potem Lady Diana zginęła w wypadku samochodowym ścigana przez wścibskich dziennikarzy, powszechna niechęć do Camilli jeszcze się zwiększyła. Czas goi rany i dziś o Dianie pamiętają tylko ci, którzy mają w swej płytotece zakurzony singel Eltona Johna z piosenką o świeczce, która gaśnie na wietrze. Camilla przestała być ledwie skrywaną kochanką i wychodząc za Karola sama stała się nie tylko mężatką, ale od razu też księżną. Bo tak już na świecie jest, że gdy jakaś kobieta wychodzi za mąż za księcia lub księdza to od razu jest księżną lub ministrantem.


Camilla nie pojechała do Białowieży na żubry, bo bolał ją kręgosłup. Została w Warszawie bojąc się dzikich ludzi z Polesia. W dalszej części podróży po Polsce wspólnie z Karolem będą oglądać zjawiska starsze od żubrów i młodsze od siebie czyli spróchniałe pałace i dwory. Kraj nasz podobnie jak uzębienie księcia Karola obfituje w zabytki. Niektóre są całkiem, całkiem, a inne przypominają PiS. Niedługo się zawalą.


Karolowi przez lata przyprawiano gębę sztywniaka. Tymczasem jest to człowiek niesamowicie dowcipny. Wyznał, że podoba mu się Warszawa. Nad Wisłą dawno nikt nie słyszał tak udanego żartu. Nieco posępnego Karola zawsze przedstawiano w opozycji do wesołej Diany. Diana miała poczucie humoru o wiele większe. Poświęcała się działalności charytatywnej kupując na ciężarówki drogie suknie od najsłynniejszych projektantów.  Po jednym założeniu suknie takie były licytowane na aukcjach gdzie osiągały zawrotne sumy. Strojenie się księżnej bardzo pomagało biednym i głodnym dzieciom. Dyktatorzy mody do dziś nie trafili lepszej klientki.


Arystokratyczny oddech na moment zakołysał gardłem polskich mediów. Jakież to inne powietrze od naszych błazeństw i męczących pyskówek.  Europejska arystokracja to skansen Europy, któremu przyglądamy się jak ginącemu gatunkowi motyla.  W wydaniu brytyjskim jest to motyl szczególnie sklerotyczny. Dziś arystokraci niczym już nie różnią się od zwykłych celebrytów.


Gdy w 1965 roku zespół The Beatles odwiedził królową Elżbietę w jej pałacu by odebrać ordery imperium brytyjskiego MBE, John Lennon przyglądając się martwym ceremoniałom królewskim pokusił się o drobną refleksję dotyczącą  arystokracji : „Musi być im ciężko starać się być ludźmi. Nie wiem czy komuś z nich się to udaje, ale współczuje takim ludziom, bo mają jak my tylko gorzej. Jeżeli wierzą w swoją królewskość to jest to żart". 


Na zdjęciu poniżej agent brytyjskiego wywiadu MI5 Lastrico Bęben obserwuje czy książę Karol zapiął dobrze spodnie po wysikaniu się w krzakach.

 



Podziel się
oceń
4
1

komentarze (4) | dodaj komentarz

Życie na diecie czyli wiosenna kuchnia…

środa, 10 marca 2010 13:10


Żyć na diecie poselskiej można bardzo tłusto, ale żyć na diecie w celu zgubienia kalorii już tak wesoło nie jest. Mimo ciągłych ataków zimy wiosna z pewnością niebawem nastąpi, a wraz z nią potrzeba zgubienia kilku kilogramów przed latem.


W mediach aż roi się od cudownych diet i porad tych, którym się udało. Ostatnio pewna gazeta zapytała o dietę samego Adama Małysza, który przyznał się, że nawet podczas lunchu w pałacu prezydenckim nie ruszył nartą tłustego kotleta. W księgarniach najlepiej sprzedają się poradniki o odchudzaniu, po przeczytaniu których mamy jedynie chudszy portfel.


Jest Wielki Post i objadać się nie wypada, ale warto przy tej okazji zmienić nieco swoje tradycyjne menu. Jak już coś zmieniać to zgodnie z duchem czasu, a jak powszechnie wiadomo duch czasu ma mało czasu, więc będą to dania kuchni szybkiej lub błyskawicznej czyli zamykanej na zamek błyskawiczny...


Oto pierwsza propozycja szybkiego dania...rosół z Pędzącego Królika...Dla wszystkich skorumpowanych  - KORUPnik przyrządzony przez grupę trzymającą Wazę z zupą...


Tradycyjnym daniem wielkopostnym absolutnie na czasie będzie na pewno Ochotniczy Kotlet Pożarski przyrządzony przez naczelnego strażaka Waldemara Pawlaka z dodatkiem polskiej mizerii w postaci budżetu...Wszystkim, którzy żywią sentyment do kuchni kresowej polecamy białoruskie bitki a'la Łukaszenka  w Iwieńcu, w sosie z Andżeliki Borys, duszone pod przykryciem z ziemniakami w mundurkach OMON...


Dobrym daniem zakładowym spożywanym  w zakładzie pracy jest z pewnością klasyczny bigos polski po hultajsku czyli szef plus pracownik gotować aż do wrzenia siedzenia... Dla wszystkich fanów kuchni europejskiej ze szczególnym uwzględnieniem kuchni włoskiej polecamy spaghetti a'la podsłuch lub panee w kabel zwijane przyrządzone przez mistrza kuchni Tomassino, który serwuje także pizze w kształcie ukrytego mikrofonu z CeBeAlką...


Wiekopostne dania powinny nawiązywać nie tylko do wydarzeń politycznych, ale także kulturalnych dlatego polecamy w tym sezonie pośladki Joanny Szczepkowskiej w teatralnej galarecie z Lupką octu na gorzko...


Kuchnia wyrafinowana to taka, która komentuje także wydarzenia sportowe. Oceniając występy naszych parlamentarzystów w komisji hazardowej możemy podać swoim gościom zerowy pasztet narodowy...


Należy pamiętać o tym, że serwując dania powinniśmy zadbać o odpowiednią, nowoczesną oprawę . Odradzamy podawania dań na gazecie, w wiadrze plastikowym czy na tekturowych tackach. Dania powinniśmy w sposób nowoczesny przekazywać w kopertach wsuwanych dyskretnie do kieszeni lub jeżeli są to zupy przelewać je na tajne konta w Szwajcarii...Nowoczesna kuchnia wymaga nowoczesnych środków. Jeśli ziemniaki i surówka nie mieszczą nam się w kopercie możemy je wręczyć ukryte w bukiecie kwiatów lub w postaci flakonika perfum...


Warto też zwrócić uwagę na zachowanie się przy stole. Do niedawna jeszcze głośne mlaskanie uważano za zachowanie niekulturalne i godne reprymendy... Dziś głośne mlaskanie przy stole to postawa jak najbardziej oczekiwana i w dobrym tonie. Otóż według badań zleconych przez ekspertów Unii Europejskiej okazuje się, że mlaskanie sprzyja trawieniu i poprawia dobre samopoczucie...


Jeżeli chcemy być nowocześni ...należy pozbyć się starych i zacofanych zwyczajów. Przy stole można już nie tylko oszukiwać w karty, kłamać komisji parlamentarnej, ale można także mlaskać i dzwonić łyżeczką od herbaty o brzeg szklanki...Dzyń! Dzyń! Dzyń!


Nie mniej także nowoczesne czasy wymagają od konsumentów przestrzegania pewnych zasad i tak... nie wolno prać skarpet w kompocie, bo kucharz w nim nogi myje, a  będąc w szybkim barze obsługowym powinniśmy pamiętać o zwrocie naczyń krwionośnych...


Każde, nawet wielkopostne i lekkostrawne danie należy popić obficie napojami. Polecamy takie jak: źródlana woda sodowa uderzająca do głowy i kawka ze śmietanką towarzyską bitą osobiście przez Tomasza Adamka...


Na koniec warto wznieść tradycyjne kucharskie zawołanie  „Ręce do góry"!!!


Na zdjęciu poniżej iluzjonista Edward Plama - Palczasty - człowiek który odchudza się przy pomocy plastikowych plansz dyskretnie maskujących piwne fałdy brzuszne...





Podziel się
oceń
8
0

komentarze (52) | dodaj komentarz

poniedziałek, 24 kwietnia 2017

Licznik odwiedzin:  6 598 147  

Kalendarz

« marzec »
pn wt śr cz pt sb nd
01020304050607
08091011121314
15161718192021
22232425262728
293031    

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Ulubione strony

O moim bloogu

KRZYSZTOF SKIBA artysta wszechstronnie rozrywkowy, lider zespołu Big Cyc, felietonista, konferansjer