Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 267 988 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Poglądy i podglądy

środa, 25 marca 2009 15:49

Poglądy i podglądy


Nie ma już idei, za które ktokolwiek chciałby dziś w Polsce ginąć. I bardzo dobrze. Dziś, jeżeli już ktoś ma jakieś poglądy, to co najwyżej na chwilę. Poglądy są jak buty kupowane w sklepie. Muszą być wygodne. W razie zmiany sytuacji stare poglądy można wyrzucić do kosza, a nowe nałożyć i to, niekoniecznie na głowę. Poglądy dobiera się teraz jak kremy do twarzy, a są i tacy, którzy dobierają je do koloru samochodu.


Dawno, dawno temu poglądy traktowano bardzo serio. Jak ktoś był konserwatystą, czy rewolucjonistą to, trzymał się tego przez całe życie. Ludzie ulegali nawet najbardziej utopijnym ideologiom wierząc, że są to koncepcje, które uczynią świat bardziej szczęśliwym. Współczesny świat zbiorowo uleczył się z różnych filozoficznych bajek i być może, dlatego poglądy polityczne są dziś jak ozdoby na choince. Świecą sztucznym blaskiem.


Poza fanatyzmem arabskim, świat wypruty jest praktycznie z idei. Partyzanci lewicowi w Kolumbii już nawet nie udają, że tak naprawdę chodzi im o kasę z handlu narkotyków. Dla wielu konfliktów zbrojnych ideologie są tylko przykrywką. Zwykle idzie o rozszerzenie strefy wpływów i pieniądze, które można na tym zarobić. Poza punktami zapalnymi na mapie świata dominują wyznawcy świętego spokoju. Kryzys gospodarczy, o ile się rozkręci, może na chwilę spowodować powrót zapotrzebowania na lewicowe brednie, ale przeminie to jak moda na rajstopy z klinem.


Syty świat bardziej niż poglądami fascynuje się podglądami. Podglądanie życia sławnych ludzi stało manią milionów. Interesujemy się wszystkim, co dotyczy znanych osób. Nowa kiecka Demi Moore, nowy dom Mariah Carey, złamany paznokieć Dody, czy złamane serce Britney Spears - te bzdury, są dla wielu ważniejsze od cen ropy naftowej, kursu dolara, czy chaosu na rynku kredytowym.


Do niedawna poglądy mieli jeszcze politycy. Dziś większość z nich różni się tylko tym, że jedni są u władzy, a drudzy w opozycji. Różnice w poglądach między demokratami, a republikanami w USA, czy między Platformą, a PiSem są tak niewielkie, że aż prawie niewidoczne. Różnice w poglądach między Tuskiem, a Kaczyńskim to jakieś subtelności, przecinki, akcenty i centymetry. Za to różnice osobowościowe są ogromne. Tusk wydaje się bardziej przyjazny światu. Jest otwarty, uśmiechnięty i przewidywalny. Kaczyński przegrywa, bo mimo zmiany wizerunku nadal jest postrzegany jako nieprzewidywalny narcyz pełen żółci i złośliwości dla przeciwników oraz całego globu.


Do niedawna poglądy mieli też dziennikarze. Niestety coraz więcej z nich woli show i fajerwerki, niż żmudne dochodzenie do prawdy i objaśnianie widzom świata. Ostatni, którzy udawali, że mają jakieś poglądy to byli satyrycy, ale i to się już kończy. Michał Figurski, który w swej audycji w Radiu Eska Rock nazwał prezydenta „małym, niedorozwiniętym, głupim człowiekiem", gdy tylko kierownictwo radia zawiesiło mu audycje na tydzień, szybko przeprosił za swój „żart". Nie pamiętam, aby jakikolwiek liczący się komik przepraszał za swoje dowcipy. Skoro dla sympatycznego Figura prezydent jest „niedorozwinięty" to trzeba się było tego trzymać. Dawno temu rewolucjoniści tacy jak Che Guevara ginęli za swe poglądy, a Michnik siedział w więzieniu. Dziś wystarczy obcięcie pensji by ze swoich poglądów zrobić papier toaletowy, czyli rzecz jednorazowego użytku. Teraz jak usłyszymy w radiu wesołka, który się z kogoś ważnego naśmiewa pamiętajmy, że to zwykła lipa, a facet myśli dokładnie odwrotnie.


Na fotce poniżej pomnik słynnego komika Charlie Chaplina w Londynie.


 


Podziel się
oceń
5
0

komentarze (24) | dodaj komentarz

Nie wszystko jest poezją

wtorek, 17 marca 2009 14:10

Nie wszystko jest poezją


Kilka lat temu grupa młodych poetów zorganizowała happening pod tytułem „Wszystko jest poezją". Zaspanym pasażerom czytano wiersze w porannych tramwajach i autobusach, zaskoczonym przechodniom rozdawano broszury poetyckie. Akcja zakończyła się totalną klęską. Ludzie nerwowo, wręcz agresywnie reagowali na popisy niedoszłych wieszczów. Niechętne reakcje przymusowych konsumentów poezji młodzi literaci ocenili jako brak przygotowania do odbioru sztuki wysokiej.


Podobną katastrofą zakończyła się całkiem niedawna próba emitowania muzyki poważnej w środkach komunikacji miejskiej. Eksperyment polegał na puszczaniu z głośników największych arcydzieł wielkich światowych kompozytorów. Lekkie, piękne i powszechnie znane utwory Mozarta, Vivaldiego, Chopina wywoływały wśród pasażerów prawdziwą huśtawkę nastrojów. Od agresji po depresję, od chęci mordu po myśli samobójcze. W trosce o życie pasażerów eksperyment po tygodniu przerwano. Być może kultura popularna już tak bardzo odcisnęła piętno na naszej psychice, że jako społeczeństwo jesteśmy w swej masie impregnowani na dzieła ambitne?


Nie jest jeszcze tak źle, o czym przekonałem się czytając wpisy na blogu Kazimierza Marcinkiewicza. Większość nie tęskni za sztuką wysoką, ale też nie ceni zbytnio grafomanii. Recenzje wierszy Isabel (a właściwie jej nieporadnych rymowanek) są jednoznacznie negatywne. Wniosek jest taki, że nie tylko kultura wysoka nas wkurza, ale także kultura niska (w wypadku wypocin Isabel jest to kultura na poziomie dna).


Wiersze kochanki byłego premiera pełne częstochowskich rymów typu:


...Dziennikarze się rozpisali

swe komentarze na portalach dali

ośmieszają

hipokryzję popierają

jaki cel w tym mają...


świadczą ewidentnie o „chorobie sierocej" blond piękności z Brwinowa. Do tej pory mogliśmy się łudzić, że wybranka serca prawicowego playboya to kobieta atrakcyjna także umysłowo. Niestety, publikacje dziecinnych wierszyków na poziomie wiejskiej podstawówki nie dają na to żadnych nadziei. Może dawny nauczyciel polskiego lub zaprzyjaźniony woźny z poprawczaka prześle jej ostrzegawczy esemes z tekstem: „Isabel! Nie wszystko jest poezją".


Pal licho gdyby Isabel traktowała swoją twórczość jako żart, zgrywę czy zabawę. Ot takie tam okolicznościowe rymowanki bez aspiracji do kanonu narodowej poezji, jakie czasem pisze się z okazji urodzin koleżanki, czy wujka Tadzia. Niestety, wszystko świadczy o tym, że jest to liryka przez nią dogłębnie przemyślana i traktowana śmiertelnie poważnie. I to jest dopiero masakra, bo dowodzi, że Kazio oszalał z miłości dla idiotki.


Od kilku tygodni dziennikarze bombardowali mnie pytaniami czy „poezja" Isabel nadaje się jako nawóz literacki dla Big Cyca. Teksty piosenek disco polo to przy stylu Isabel Himalaje poezji. Tekst piosenki rockowej może być (i często jest) bardzo prosty, ale nie prostacki. I to jest ta subtelna różnica. Twórczość Isabel oceniam jako mało przydatną dla estrady, ale sam romans jako temat i owszem. Poniżej piosenka, którą napisałem dla programu telewizyjnego TVN  "Teraz My".




Podziel się
oceń
3
0

komentarze (34) | dodaj komentarz

Kaczka Dziwaczka

piątek, 13 marca 2009 13:15

Kaczka Dziwaczka

 

Mój syn Tytus chodzi do szkoły podstawowej, która nie ma patrona. W szkole urządzono, więc plebiscyt, w którym najwięcej głosów uzyskał autor Akademii Pana Kleksa Jan Brzechwa. Pomysł był konsultowany z rodzicami i nauczycielami szkoły. Twórca najsłynniejszych polskich wierszy dla dzieci wydawał się kandydatem wprost idealnym dla małej, bajkowej szkoły na obrzeżach Gdańska.


Dyrekcja szkoły zamówiła sztandar, a uczniowie szykowali się do uroczystości związanej z nadaniem imienia. Formalnie taki patronat musi zatwierdzić jeszcze Rada Miasta. I tu na forum gdańskiego samorządu ujawnił swą znajomość literatury radny PiS Zdzisław Kościelak, który przypomniał zapomniane wiersze Jana Brzechwy chwalące Stalina. Zdaniem radnego Kościelaka, Brzechwa to nie godny wzór do naśladowania, bo przed wojną wychwalał, Piłsudskiego, a po wojnie napisał kilka wierszy o sowieckim przywódcy. Brzechwa to chwiejny, słaby człowiek, oportunista. Argumenty Kościelaka trafiły do niektórych radnych i mimo zdecydowanej przewagi Platformy w radzie, większością dwóch głosów wniosek o nadanie szkole imienia Jana Brzechwy przepadł. Radni PiS porwani wywodami Kościelaka głosowali zbiorowo przeciwko Brzechwie, a radni z PO nieco się pogubili. Dwóch było nieobecnych, dwóch się wstrzymało, trzech uznało, że Kościelak ma rację i w efekcie Brzechwie zabrakło dwóch głosów. Gdańsk miasto szczycące się walką o wolność, otwarte i tolerancyjne zachowało się jak ostatnia, zahukana pipidówka.


Janowi Brzechwie tak naprawdę głosy radnych nie są potrzebne. Od lat głosują na niego setki tysięcy polskich dzieci, które na wierszach Brzechwy uczą się języka. Wśród wielkich poetów, pisarzy, artystów ciężko znaleźć ludzi nieskazitelnych. Owszem Brzechwa żeby przetrwać mrok czasów stalinowskich odwalił poetycką pańszczyznę, ale jakie ma to znaczenie dzisiaj. Dzisiaj nikt tych wierszy sławiących Stalina nie pamięta.


W obronie Brzechwy stanęli gdańscy pisarze, którzy w liście do radnych napisali, że „cała poezja dla dzieci, a także jego liryki dla dorosłych już dawno przeważyły tych kilka głupich wierszydeł stalinowskich. Wygrzebywanie z życiorysów innych ludzi tylko tego, co brzydkie i brudne, pomijając to, co piękne i mądre nie jest dobrą praktyką". Świetnie napisane! Gdyby zastosować metodę radnego Kościelaka to należałoby zrezygnować z wystawiania w teatrze dramatów Witkacego, bo był narkomanem, dramatów Gombrowicza, bo był zbyt mało patriotyczny, wywalić z bibliotek Ildefonsa Gałczyńskiego, bo był alkoholikiem, zrezygnować z Mickiewicza jako patrona placów, ulic i szkół, bo zmarł na chorobę weneryczną i czym prędzej aresztować noblistkę Wisławę Szymborską, bo też w latach stalinowskich naskrobała wierszyk o pierwszym sekretarzu.


Radni Platformy zorientowali się, że awantura o Brzechwę nieco ośmiesza dumne miasto Gdańsk i chcą doprowadzić do kolejnego głosowania. Tymczasem Radni PiS z uporem godnym lepszej sprawy zaproponowali, aby szkoła mojego syna nosiła imię zmarłego w tym tygodniu Zbigniewa Religii. Ciało profesora jeszcze nie ostygło, a politycy już wykorzystali je w celach propagandowych. Czy radni jednak dobrze przemyśleli swa decyzję? Posługując się chwytami ze skarbnicy radnego Kościelaka można powiedzieć, że zmarły profesor Religia był człowiekiem chwiejnym, zmieniał partie jak rękawiczki, raz sympatyzował z Platformą, a innym razem popierał PiS, po za tym nie wylewał za kołnierz.


Z patronami jak widać jest duży problem, bo świętych i czystych jak łza to można spotkać tylko w serialu „M jak miłość", ale nie w realnym życiu. Czy następna propozycja na patrona szkoły to będzie święty Piotr? Ja cieszę się, że uczniowie szkoły nr 84 w Gdańsku wybrali na patrona Brzechwę, a nie np. Dodę, która ku przerażeniu rodziców i nauczycieli wygrała w podobnym konkursie w innej szkole. Warto pamiętać też o tym, że nie będzie już nas, nie będzie radnego Kościelaka, ale wiersze Brzechwy przetrwają, bo poeci mają ten przywilej, że ich twórczość żyje długo po śmierci.


Przykre, że politycy PiS nie szanują wyboru uczniów. Kościelak i jego poplecznicy są jak Kaczka Dziwaczka z wiersza Brzechwy wszystko robią na opak i widzą do góry nogami.   


Na zdjęciu poniżej uroczystość nadania szkole imienia Dody w Raciczkach Dolnych. Na fotografii widoczna artystka i dyrektor szkoły magister Mieczysław Buła. 

 



Podziel się
oceń
4
1

komentarze (11) | dodaj komentarz

niedziela, 24 września 2017

Licznik odwiedzin:  6 889 253  

Kalendarz

« marzec »
pn wt śr cz pt sb nd
      01
02030405060708
09101112131415
16171819202122
23242526272829
3031     

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Ulubione strony

O moim bloogu

KRZYSZTOF SKIBA artysta wszechstronnie rozrywkowy, lider zespołu Big Cyc, felietonista, konferansjer