Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 240 012 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Szczerość podlana

wtorek, 27 marca 2007 12:20

Szczerość podlana 

Coraz większą rolę w polskiej polityce odgrywa wódka. Już w dawnych czasach wódka miała duży wpływ na przebieg wielu sejmików szlachty, a podpity król chętniej rwał się do szabli i kochanki. Także i dziś hotel sejmowy jest miejscem gdzie wielu straciło przytomność nie tylko od słońca, czy z przepracowania.  

Przez długie lata władza kryła się z chlaniem wódy. Za komuny pito tylko w swoim gronie i przy drzwiach zamkniętych. Owszem, widziało się w telewizji te przepite ryje i mordy na ciężkim kacu jak pulchnymi łapami biją sobie brawo na zjazdach i plenach partyjnych, ale oficjalnie wszystko działo się na trzeźwo. Wybryki alkoholowe, jeśli już się trafiły tuszowano, a kontrolowane przez cenzurę gazety nawet nieśmiały o tym pisać. Jak Zygmunt Broniarek czołowy publicysta Trybuny Ludu uchlał się do nieprzytomności w radzieckiej ambasadzie, to uznano, że nic się nie stało. Broniarek pił za przyjaźń polsko-rosyjską, a jak tu za taką przyjaźń się nie wypić.  

Wybuch demokracji u schyłku lat 80-tych obok wolnościowego entuzjazmu przyniósł też pewne swobody biesiadne w kręgach władzy. To wówczas urządzano głośne balangi w lokalach partyjnych, a z okien hotelu sejmowego zajmowanego przez posłów PSL wypadały prostytutki. Władza zażywała demokracji na całego. Prawicowy prezes telewizji spowodował po pijaku dwie kolizje w centrum Warszawy. Uchlany poseł SLD obraził w restauracji sejmowej dziennikarzy z Niemiec. Do legendy przeszedł jeden z posłów prawicy, który swój pijany bełkot z mównicy sejmowej tłumaczył niewyspaniem.  

Społeczeństwo widziało, co się dzieje i nie potępiało zbyt głośno, bo samo było pijane i wypić lubiło. Radosne życie imprezowe naszej elity uległo lekkiemu przykróceniu wraz z pojawieniem się tabloidów. Dla poważnej prasy zalany poseł to być może był temat do żartów w redakcji, ale nie temat na artykuł w gazecie. Prasa brukowa zmieniła te zwyczaje. W ostatnich latach najgłośniejszymi wybrykami polityków do których doszło pod wpływem alkoholu była bójka posłów Samoobrony pod hotelem sejmowym, mokra wizyta posła Bogdana Golika u prostytutki w Brukseli, wybryki pijanych szczyli z  Młodzieży Wszechpolskiej, wypadek samochodowy nietrzeźwego posła PiSu (który natychmiast został z partii wywalony) oraz strzelenie sobie w goleń prezydenta Kwaśniewskiego podczas oficjalnej wizyty w Charkowie.   

Alkohol ma taką sympatyczną właściwość, że w fantastyczny sposób rozwiązuje języki. Aż dziw, że metody tej nie stosuje się podczas przesłuchań w komisariacie. Może uważa się (i chyba słusznie), że byłaby to zbyt miła forma w stosunku do przestępców. Sposób ten zastosował za to milioner Aleksander Gudzowaty, który goszcząc u siebie wielu przedstawicieli elit politycznych upijał je i jednocześnie nagrywał. Do tej pory poznaliśmy dwóch bohaterów takich biesiad, ale jest ich zdecydowanie więcej. O ile taśmy z Adamem Michnikiem pijącym wino potwierdziły jedynie znany fakt, że naczelny Wyborczej klnie jak szewc, a swoich własnych dziennikarzy nie traktuje zbyt kurtuazyjnie, o tyle taśmy z pijącym wódkę Józefem Oleksym, to kopalnia wiedzy na temat czołowych postaci polskiej lewicy. Dowiadujemy się oto z pięknych ust Oleksego, że liderzy lewicy to chuje, krętacze, cynicy i buce, którzy Polskę i jej sprawy mają głęboko w dupie. Niby wszyscy wiedzieliśmy to już dawno sami, ale zawsze miło jest usłyszeć takie opinie z ust człowieka, który zna tych ludzi bliżej niż my.  

Istnieją dwie teorie na temat wpływu alkoholu na człowieka. Jedna mówi, że człowiek podlany wódą nieco głupieje, a druga, że staje się bardziej szczery. W wypadku Józefa Oleksego słuszne są obie, te teorie. Tajemnicą pozostaje fakt, co dokładnie pił Oleksy u Gudzowatego. Brendy? Rum? Burbon? Najprawdopodobniej była to jednak dobra polska czysta, bo jak twierdzą znawcy tematu, to ona najbardziej rozwiązuje języki. Nic w tym dziwnego, to przecież Polacy, a nie Rosjanie wymyślili wódkę, a pierwszy zapis o gorzałce na ziemiach polskich pochodzi z 1405 roku. Nasi przodkowie robiąc pierwsze na świecie nalewki nie mogli mieć pojęcia, że 600 lat później były premier i były marszałek sejmu pod wpływem wymyślonego przez nich napitku będzie bardziej otwarty niż gwiazdy porno.


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (103) | dodaj komentarz

Pierwsza dama

środa, 21 marca 2007 11:10

Pierwsza dama 

Pierwsza dama to nie może być pierwsza lepsza, ani nawet druga lepsza. Pierwsza dama to w dawnych czasach była żona króla, a że u nas króla nie ma (bo mu podczas rozbiorów koronkę z zębów zdjęli) to mianem pierwszej damy określa się żonę prezydenta.  

Żony dawnych sekretarzy partii znali, co najwyżej ochroniarze i koledzy z KC. Pierwszą, której naród przyjrzał się bliżej była żona Edwarda Gierka – Stanisława. Stasia lubiła być elegantką stąd ploty, że jeździła do Paryża tylko po to, by zrobić sobie fryzurę. Często widywano ją u boku męża na oficjalnych imprezach typu dożynki. Twarz Stanisławy nie zdradzała zbyt głębokich refleksji.  

Żony generała Jaruzelskiego Barbary nikt nigdy nie widział oprócz generała, który jak wiadomo był w wojsku zwiadowcą. Może to i dobrze, bo zasłużyć sobie na tytuł pierwszej wrony stanu wojennego nie było z pewnością jej marzeniem. Żona generała, mimo, że do dziś ukrywana jest przed narodem  musiała być kiedyś piękną kobietą. Wnioskować to można po ładnej córce generała - Monice Jaruzelskiej.    

Prawdziwą żelazną damą okazała się żona naszego noblisty i narodowego narcyza Danuta Wałęsa. Ile hartu ducha i stalowych nerwów musiała mieć ta prosta kobieta ze wsi, żeby wytrzymać ten cały cyrk, który wokół niej trwał przez tyle lat. Rewizje, represje, podsłuchy, strajki, dzieciarnia na głowie, mąż w ciupie, a później popularność, a na koniec willa w Oliwie i mąż szalejący prezydent. Gdy tylko Danka zaczęła panować jako pierwsza dama pojawiła się cała seria dowcipów na czele z tym jak to Lech z Danką nie odróżniają ziemniaków od owoców kiwi. Zaczęły się też kłopoty z synami, którzy kierując samochodami po pijaku doznawali nagle pomroczności jasnej. Danka mimo, że do bólu małomówna i w cieniu męża, uważam, że dzielnie zdała swój egzamin.  

Światową pierwsza damą była zdecydowanie Jolanta Kwaśniewska. Ta podbiła serce narodu i świata swym naturalnym wdziękiem. Osoby znające ją bliżej twierdzą, że pod tym słodkim uśmiechem często kryło się zimne wyrachowanie i biznesowy zmysł. Jakby nie było Jola dała się zapamiętać jako świetna stylistka swojego męża i zdecydowanie wpłynęła na ocieplenie jego wizerunku. Naród wybaczył jej nawet lepkie związki z Dochnalem i innymi dziwnymi biznesmenami w ramach słynnej charytatywnej fundacji, gdyż uznano, że pod władzę zawsze podklejają się przeróżne cwaniaczki.  

Obecna pierwsza dama Maria Kaczyńska zwana przez niektórych Pionkiem z uwagi na swój przedziwny nos, zadebiutowała na arenie medialnej słynną plastikową siatką z Domów Towarowych Centrum. Jak głosiła fama, w siatce niesionej dla Lecha Kaczyńskiego do samolotu, znajdowały się kanapki i jajko na twardo. Jednym z najsłynniejszych dowcipów o nowej parze prezydenckiej był ten, o wizycie na Ukrainie podczas, której cudem ocalony z zamachu na życie prezydent Juszczenko patrząc na Marię zapytał „A was czym truli?”.  

Maria wzorem Danki się nie wychyla. Nie jest jednak tak zupełnie schowana za mężem, o czym świadczy słynne już spotkanie w Dzień Kobiet z grupą znanych dziennikarek zakończone apelem o nie zmienianie konstytucji w celu zaostrzenia przepisów aborcyjnych. Zebranie barwnie nazwane przez dyrektora Radia Maryja szambem. Żal mi tej kobiety. Pierwszy raz podpisała coś, co nie jest rachunkiem za światło i gaz, i od razu taki dym się zrobił. Ale mówi się trudno. Skoro Lech Kaczyński wygrał wybory dzięki głosom moherowych słuchaczy Radia Maryja, to teraz kapłan Rydzyk może sobie Marią gębę elegancko wycierać.  

Cały ten chór domagający się przeprosin dla pani prezydentowej jeszcze nie zrozumiał, że pierwszą damą IV RP jest nie Maria, ale OJCIEC DYREKTOR. Sukienkę przecież też ma.


Podziel się
oceń
2
0

komentarze (252) | dodaj komentarz

Plotka w służbie ludzkości

środa, 14 marca 2007 11:01

Plotka w służbie ludzkości 

Naukowcy są zdania, że plotka odgrywa coraz większą rolę w życiu współczesnych społeczeństw. Plotkowano od początku świata, a konkretnie to od momentu, w którym szympansy zaczęły malować sobie paznokcie. Duży wpływ na rozwój plotkarstwa miało odkrycie kawy i herbaty. Wspólne picie tych napojów sprzyjało plotkowaniu na dworach i salonach. Miejsca gdzie plotki rozwijały się niesłychanie dynamicznie to magiel i korytarz. Plotki korytarzowe rodziły się w gmachach wielkich instytucji, a plotki z magla w kolorowych pismach typu „Światowe życie w rozkwicie”. 

Plotkę podobnie jak dzieci i sok z cytryny można rozpuścić. Dobrze rozpuszczona plotka może mieć siłę rażenia bomby atomowej. Osoba, która rozpuszcza plotki rzadko, kiedy używa rozpuszczalnika.  

Plotki są jak samoloty lub obnośny sprzedawca, bo lubią krążyć. Najciekawsze plotki to te, które rozpoczynają się od słów „wiem coś, o czym ci się nawet nie śniło”, a kończą słowami „tylko błagam nie mów o tym nikomu”. Plotka, mimo, że lekceważona przez poważne media ma niesamowitą siłę. Jeżeli osoba publiczna oświadcza, że nie komentuje plotek to znaczy, że właśnie wyleciała z posady lub, że zrobiono jej kompromitujące zdjęcie (np. podczas spaceru z brzydką kochanką na plaży naturystów i to w kalesonach).  

Plotka w potocznym rozumieniu to niesprawdzona, sensacyjna informacja, często o charakterze obyczajowym. Mimo, że tzw. złośliwe plotki to zwykle pomówienia istnieje zakorzeniony pogląd, że w każdej plotce jest coś z prawdy. Im bardziej, więc zaprzeczamy plotkom tym mocniej się pogrążamy. W powszechnym mniemaniu kobiety plotkują więcej od mężczyzn. Tymczasem najnowsze badania wykazują, że największymi plotkarzami są faceci. Mężczyźni nie przyznają się jednak do tej słabości i wolą plotki nazywać „poufnymi informacjami” lub „wiadomością nieoficjalną”. Jeżeli facet mówi, że coś wie z pewnego źródła możemy być pewni, że usłyszał to przy piwie od kumpla.  

Plotka potrafi zniszczyć ludziom życie, ale może być też źródłem znacznych dochodów (np. dla tych którzy redagują kroniki towarzyskie). Żyjemy w czasach, w których ludzie uwielbiają żyć życiem innych. Ploteczki wypełniają po brzegi kolorowe pisma i telewizyjne wygłupy typu talk show. Dawniej artysta i jego sztuka wzbudzały emocje. Dziś emocje wzbudzają nowe buty artysty, nowy tatuaż na dupie lub kochanka na boku. Jeśli się o kimś nie plotkuje to znaczy, że jest mało ważny. Tylko prawdziwa gwiazda warta jest plotek, dlatego wiele słabo świecących gwiazd wymyśla plotki o sobie tylko po to, by być nieustannie na medialnym topie. Dziś łatwo jest prowokować plotki na swój temat. Wystarczy wsadzić sobie petardę w gacie i ściskać się na bankietach z żonami kolegów lub mężami koleżanek.  

Plotki mają dużo wspólnego z uszami, bo powinno się je puszczać mimo uszu. Są ludzie, którzy strasznie obrażają się za plotki. Jednak nie za wszystkie plotki można się obrażać. Dawno, dawno temu w pewnych kręgach rozpuszczono plotkę, że Jarosław Kaczyński jest inteligentny. Premier strasznie się obraził, bo nie lubi takich żartów. Dowcipnisia przykładnie ukarano, a z tą całą inteligencją, to podobnie jak z innymi pomówieniami naszego najlepszego z władców rzecz okazała się wyssaną z palca plotką. Psycholodzy twierdzą, że plotka ma dużą przyszłość, bo nie ma nic przyjemniejszego na świecie, jak obgadywanie kogoś za jego plecami. Obrabianie tyłka osobie powszechnie znanej sprawia przyjemność podwójną. Plotki służą, więc ludzkości w rozładowaniu stresów codzienności i fałszywie utrzymują nas w przekonaniu, że my sami jesteśmy lepsi, bo ci znani z telewizji, to dopiero niezła granda.


Podziel się
oceń
2
0

komentarze (251) | dodaj komentarz

niedziela, 30 kwietnia 2017

Licznik odwiedzin:  6 605 627  

Kalendarz

« marzec »
pn wt śr cz pt sb nd
   01020304
05060708091011
12131415161718
19202122232425
262728293031 

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Ulubione strony

O moim bloogu

KRZYSZTOF SKIBA artysta wszechstronnie rozrywkowy, lider zespołu Big Cyc, felietonista, konferansjer