Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 267 988 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Jak żyć w kryzysie?

wtorek, 26 lutego 2013 15:01

 

Gospodarka pada na kolana jak Gołota po ciosie Salety. Ci, którzy mają jeszcze pracę, znacznie ograniczają wydatki. Przede wszystkim oszczędzamy na rozrywkach. Mniej wydajemy w knajpach, restauracjach, pubach i dyskotekach.

 

Wszyscy gastronomicy narzekają na spadek obrotów. Wiele lokali pada, bo nie jest w stanie zarobić na czynsz i obsługę. Dzięki temu robi się też trochę ciekawie, bo lokale prześcigają się w promocjach np. w wybrane dni lub w pewnych godzinach są tańsze drinki, rezygnuje się z biletów wstępu itd.

 

Idealnym pomysłem na kryzys okazały się knajpy typu "Zakąski przekąski" czy "Pijalnie wina i wódki". Lokale te stylizowane są na przaśne knajpy z czasów PRL-u. Wszystko tu jest proste i tanie. Dania typu kiełbaski czy śledzik serwowane są po osiem złotych, a wódeczka i wino kosztują cztery złote. Niestety tego typu lokale dobre są na imprezy do posiedzenia czyli biesiadki w gronie znajomych. Nie da się na nich tańczyć, a Polacy przecież uwielbiają się bawić. I tu opatentowano pewien sposób. Ekipy chcące rozrywkowo spędzić wieczór najpierw udają się do tanich barów typu PRL, a potem już wstawione odwiedzają dyskoteki. Skutek jest taki, że kluby taneczne pełne są dopiero około północy lub nawet później. W ekstremalnej wersji tanie bary zastępuje nocny sklep, a miejscem pochłaniania płynów jest brama w kamienicy, ale ten sport jest dla desperatów, bo krok dalej to już jest picie pod mostem i podryw pod latarnią.

 

Masowo oszczędzamy też ograniczając swe potrzeby kulturalne. Tu nigdy nie byliśmy mistrzami, a kryzys w konsumpcji kultury trwał nawet w czasie koniunktury gospodarczej i choć trudno to sobie wyobrazić, to teraz jeszcze bardziej spadły nakłady książek i płyt. W ostatnich latach wzrosła jedynie frekwencja w kinach, co być może wiąże się z faktem otwarcia w Polsce nowoczesnych multipleksów dysponujących wieloma salami kinowymi. Może to świadczyć także o tym, że w czasach niepewnych lubimy oglądać świat filmowej bajki. Po obejrzeniu sobie przygód Jamesa Bonda czy chłopaków z "Drogówki" Smarzowskiego nabieramy szacunku do własnego otoczenia. 

 

Naszym sposobem na kryzys jest ograniczanie wydatków także w dziedzinie higieny osobistej. Od dwóch lat znacznie spadła w Polsce sprzedaż mydła, szamponów, płynów do kąpieli, balsamów, proszków do prania i pasty do zębów. Lektura danych Państwowego Zakładu Higieny dotyczących nawyków Polaków jest wstrząsająca. Sześćdziesiąt procent z nas nie korzysta z wody i mydła po wyjściu z toalety. Cztery miliony Polaków nie myje w ogóle zębów! Osiem milionów Polaków nie używa dezodorantu. Dziesięć milionów Polaków bierze prysznic tylko raz w tygodniu. Zimą to może jeszcze da się wytrzymać, ale latem ciężko będzie to znieść w autobusie czy tramwaju. Może lepiej oszczędzać na czym innym na przykład nie karmić teściowej, jeździć po mieście hulajnogą, a zamiast niezdrowych słodyczy jeść surowe marchewki?

 

Na zdjęciu poniżej małżeństwo państwa Pryclaków z Ciechocinka, którzy w ramach oszczędności kryzysowej przestali jeść kawior, a zasmakowali w pieczonych szczurach oraz od roku chodzą w cudzej bieliźnie.

 

 

 

 


Podziel się
oceń
96
94

komentarze (25) | dodaj komentarz

Hejterzy!

wtorek, 19 lutego 2013 13:05

 

Internetowi Trolle inaczej zwani też "hejterami" od angielskiego słowa "hate" - nienawiść, to narośl na zdrowym ciele Sieci. Któż ich nie zna? I któż ze znanych osób nie doświadczył ich "opinii" na sobie? Także w komentarzach na tym blogu ich przecież nie brakuje. 

 

Hejterzy są częścią naszej rzeczywistości tak jak brzydkie krajobrazy, które po prostu są i nie sposób ich wyeliminować, bo świat jedynie piękny jest nierealny.    Słowo "opinia" w wypadku hejterów, trzeba brać w cudzysłów, bo niestety hejter plując jadem najczęściej nieświadomie wystawia opinię nie osobie krytykowanej, a po prostu sobie.

 

Weźmy na przykład najbardziej prosty sposób z bogatej palety złośliwostek  często stosowany przez hejterów. To rodzaj lekceważenia czy próba udowodnienia, że osoba której komentarze dotyczą jest nikim ważnym. Odbywa się to poprzez wpisy typu "A kto to?", "Kim on jest?", "Nie znam go" itd.  Takim sprytnym zabiegiem "Hejter" kpi nie tylko z osoby która jest flekowana w necie, ale także z pozostałych uczestników dyskusji, którzy w jego opinii zajmują się kimś mało ważnym. Tymczasem hejter takimi wpisami daje najczęściej świadectwo własnej ignorancji i braku wiedzy.

 

Innym popularnym sposobem hejtowania jest odwoływanie się nie do poglądów czy postaw krytykowanego autora, tylko do jego wyglądu, wieku lub płci i obrzucanie go epitetami ("Ty stary ośle", "ty gruba świnio"). To ulubiona forma hejtowania! Taka forma "korespondencji" świadczy o zwykłym braku kultury i ...bezsilności. Jeśli nie ma się argumentów, co do omawianego tematu lub autorowi ciężko napisać jest coś błyskotliwego, wówczas stosuje protezy słowne takie jak wyzwiska. Jeszcze nie tak dawno chamstwo nie było powodem do dumy. Dziś już jak widać jest.

 

O wiele cięższy kaliber w hejtowym abecadle to zarzuty dotyczące pochodzenia opisywanej osoby, jego rodzinnych powiązań, jego intencji. Tu zwykle sugeruje się, że krytykowana postać: A) Jest obca narodowo B) Jest szpiegiem obcego wywiadu  C) Jest opłacana przez układ, koncerny, rząd, opozycję, Kościół, sekty, PO lub PiS, ewentualnie przez kosmitów, D) Jest sterowana przez jakieś tajemne siły E) Robi to dla pieniędzy czyli, że jest nieuczciwa w swych intencjach.

 

Inną jeszcze hejtową specjalnością jest dopisywanie wymyślonych historii np. "to jest puszczalska wokalistka, sypia z każdym" lub "ten aktor to znany w mieście narkoman". Tego typu trudne do zweryfikowania opowiastki mają zohydzić obraz opisywanej osoby.

 

Na szczęście oprócz hejterów dla których wylewanie plwocin na innych, to sposób walki z własną frustracją i patent na zagłuszenie smutnej prawdy o własnym marnym i nieudanym życiu, jest w necie wielu spostrzegawczych, merytorycznych i dowcipnych komentatorów.

 

Polecam najnowszą piosenkę grupy Strachy Na Lachy pt. "I cant get no gratisfaction", która poświęcona jest hejterom. Krzysiek Grabaż Grabowski z dowcipem, o który go nie podejrzewałem, śpiewa o dowalaniu w necie znanym postaciom. Obok Maleńczuka, Kukiza, Rojka, Szyca, Kazika oraz autora także i ja znalazłem się jako ofiara hejterowej sfory. W takim towarzystwie to i pogryzionym być miło. Sami zobaczcie i oceńcie.

 

 

            

Na fotce: Zlot Hejterów we wsi Bagno pod Gniewem. Przemawia Edwin Lumbago Mamut najsłynniejszy hejter z okolic Łomży, który słynie z bezwzględnego obrażania ślimaków. 

 

 

 


Podziel się
oceń
55
99

komentarze (55) | dodaj komentarz

Jak wykończyła mnie "Bożenka"?

czwartek, 07 lutego 2013 8:31

 

Przez moment za sprawą "Bożenki" stałem się sensacją Internetu. Dla mnie to nie pierwszyzna, bo przez całe życie towarzyszyły mi skandale i zadymy, nawet w czasach gdy nie było jeszcze komputerów. A było to tak...

 

W audycji "Skiba z masłem" emitowanej w Radiu Gdańsk, omawiałem ważki dla kultury temat parodii. Parodia jako gatunek literacki znana jest od czasów starożytności. Mówiłem też o parodiach filmowych (np. filmach Mela Brooksa) i parodiach piosenek. Temat był omawiany szeroko, a słuchacze sygnalizowali, że parodia to nie tylko dziedzina zabaw artystycznych, ale także polska służba zdrowia czy polskie drogi. Pojawiła się nawet odważna teza, że Janusz Palikot jest parodią polityka, na tej samej zasadzie jak osioł przez wielu jest uważany za parodię mustanga.

 

Ilustracją muzyczną tematu były piosenki Wałów Jagiellonskich, Maleńczuka, Kukiza, Czarno Czarnych, Big Cyca, Tymona Tymańskiego. Puściłem też jeden z hitów Internetu piosenkę "Bożenka" duetu Figo Fagot. Pech chciał, że w piosence tej pojawia się wulgaryzm, który nie pada wprost, ale jest wynikiem gry słów. Mimo kamuflażu "rzut mięsem" jest jednakowoż czytelny i oczywisty. Szacowne radio nie mogło sobie na taką prowokację pozwolić i już w trakcie audycji były jakieś nerwowe telefony "z góry", a dwie godziny po audycji zadzwonił do mnie szef stacji i oświadczył, że dziękuje mi za mój radiowy trud. Dziś nikt nie chce być cenzorem więc oficjalny powód był taki jak że "nie ma pieniędzy".

 

Sprawa była raczej komiczna więc podszedłem do zajścia absolutnie bez martyrologii. Wśród kolegów z radia nastąpiła pewna konsternacja i zdziwienie, ale sprawę komentowano tak, że "tylu fajnych chłopaków wykończyły baby, a teraz Skibę wykończyła "Bożenka". Fikcyjna baba z piosenki.

 

Już godzinę później zadzwonili dziennikarze z kilku gazet. Nie zamierzałem robić ze swojego zwolnienia afery, ani tym bardziej udawać męczennika, ale też nie widziałem powodu, aby ukrywać całe zdarzenie. Komentowałem zajście łagodnie jak mogłem, ale breja i tak się już wylała stając pożywką do snucia absurdalnych teorii. Jako pierwsza napisała o incydencie Wyborcza, a za nią wszystkie portale z Pudelkiem i wydaniem internetowym Faktu włącznie.

 

Na Pudelku znanym z dowalania takim jak ja, o dziwo broniono mnie jak niepodległości, tymczasem w "Fakcie" dorobiono mi gębę świntucha, który puszcza niecenzuralne przyśpiewki. Kilku debili napisało nawet, że "Bożenka" Figo Fagot to piosenka rasistowska. Nie chcę nikomu tłumaczyć o czym jest ten numer, ale nie ja pierwszy przekonałem się, że znajomość konwencji zwanej ironią jest u nas znikoma. Figo Fagot naśmiewają się przecież z naszego, stereotypowego myślenia o Cyganach. Podmiot liryczny jest Polakiem sportretowanym jako skończony dureń, hipokryta i prowincjonalny palant. Gdzie tu rasizm?

 

Niestety wielu odczytuje ten tekst w tzw. pierwszej warstwie literackiej bez głębszych aluzji, stąd nieszczęsne komentarze na Facebooku Figo Fagot o "Bożence" jako "fajnej piosence która jedzie po Cyganach", a nawet sugestie, że naczelny Radia Gdańsk to pewnie Cygan, bo zwolnił Skibę! Komedia! Mogę zapewnić zwolenników teorii etnicznej, że naczelny nie jest Cyganem, ani Palestyńczykiem, ani też Rosjaninem.

 

"Bożenka" wielokrotnie była emitowana choćby w warszawskim radiu Roxy FM w audycji satyrycznej Tymona i Kędziora, ale jak widać to co uchodzi w prywatnym radiu jest nie do wytrzymania w rozgłośni państwowej. Nowy trend radiowy jest też taki, że wielu słuchaczy będzie wybierać stacje Internetowe, gdzie nie ma obaw przed najbardziej nawet kontrowersyjnymi piosenkami.

 

Nie mam pretensji do Radia Gdańsk. Skargi na mnie ze strony różnych "rad programowych" były już od dawna. Wywalenie mnie było tylko kwestią czasu, bo jako postać byłem osobnikiem z innej nieco, kolorowej bajki. Szkoda tylko, że nie dali mi się pożegnać ze słuchaczami.

 

Fot u dołu: w studiu Radia Gdańsk wspólnie z jednym ze słuchaczy analizujemy teksty piosenek grupy Figo Fagot. 

 


Podziel się
oceń
141
82

komentarze (89) | dodaj komentarz

niedziela, 24 września 2017

Licznik odwiedzin:  6 889 200  

Kalendarz

« luty »
pn wt śr cz pt sb nd
    010203
04050607080910
11121314151617
18192021222324
25262728   

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Ulubione strony

O moim bloogu

KRZYSZTOF SKIBA artysta wszechstronnie rozrywkowy, lider zespołu Big Cyc, felietonista, konferansjer