Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 239 236 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Czas Wielkiej Kastracji

czwartek, 26 lutego 2009 13:11

Czas Wielkiej Kastracji

 

Były czasy Wielkiej Inkwizycji teraz mamy czasy Wielkiej Kastracji. Ten bolesny zabieg robi się modny, a być może stanie się powszechny. Kastracja wraca ku przerażeniu nie tylko producentów prezerwatyw.


Dawno, dawno temu kastracji poddawali się śpiewacy operowi i fanatyczni członkowie religijnych sekt. Jedni czynili tak dla słowiczego głosu, sławy i pieniędzy, drudzy dla ducha. Fizyczny efekt był zawsze taki sam. Wyznawcom skrajnych ruchów religijnych kastracja jawiła się idealnym środkiem, który odetnie ich od zgubnych pokus tego świata. Pomysł taki miała m.in. słynna sekta Skopców (odłam prawosławia), która powstała w XVIII wieku w Rosji za czasów Piotra I. Niestety jak się wkrótce okazało samo odcięcie członka i jąder nie czyni człowieka, ani szczęśliwszym, ani lepszym. Wśród wyznawców kastracji zanikał, co prawda „grzeszny" popęd płciowy uważany za źródło zła, ale dawały o sobie znać inne cechy takie jak egoizm i chciwość. Cerkiew zwalczała mroczną sektę, a jej założyciel wylądował w domu wariatów. Wyznawcy sekty przenieśli się na Bałkany gdzie do dzisiaj mają swe niezbyt liczne skupiska np. w klasztorach w Serbii.  


Jeszcze w latach sześćdziesiątych XX wieku w wąskim gronie francuskich intelektualistów modny był pogląd, że kastracja to dobra droga do osiągnięcia „pełnej wolności". Uważano, że jednostka uwolniona od erotycznych trosk może doskonalić swój rozwój duchowy. Na szczęście osób, które współcześnie nabrały się na te bzdurne teorie nie było wiele. Dziś kastrować nikt nie chce siebie tylko innych.


Zaczęło się od pomysłu kastrowania chemicznego pedofilii. Była to zagrywka pod publiczkę w wykonaniu rządu Donalda Tuska. Od razu było wiadomo, że nic z tego nie będzie, bo w Unii Europejskiej tego rodzaju barbarzyńskie pomysły nigdzie nie są stosowane. Oczywiście gdyby spytać opinię publiczną, to niewykluczone, że kastracja zboczeńców cieszyłaby się wielkim poparciem podobnie jak powrót do pręgierza i zakuwania w dyby dla złodziei, czy łamania kołem i ćwiartowania dla większych złoczyńców.


Pomysł kastracji to był taki medialny ochłap rzucony, aby podlizać się masowemu wyborcy i dać sygnał, że rząd jest wrażliwy i będzie ostro zwalczał przestępców macających dzieci. Teraz, gdy wszyscy już o tym zapomnieli jest nowy pomysł Platformy, aby kastrować koty. Posiadacz kota ma do wyboru kastrację, albo płacenie podatku rozpłodowego za swego czworonoga. Opozycja zgłasza wątpliwości, więc ostatecznie jeszcze nie wiadomo, czy kocie fiutki ocaleją, czy nie. Pewne jest jedno, że zanim dobiorą się do kotów dobiorą się do nas.


Na razie nikt nie będzie obcinał nam przyrodzenia tylko pensje. W wielu firmach prywatnych i instytucjach państwowych w ramach walki ze skutkami kryzysu gospodarczego już rozpoczęła się masowa kastracja oszczędnościowa. Nawet te firmy, które mają doskonałe wyniki ekonomiczne także korzystają na panice kryzysowej i tną po wypłatach i kosztach. Rząd też tnie wydatki na słone paluszki i wodę mineralną, a narady odbywa przy zgaszonym świetle. W wojsku z oszczędności wybuchają na poligonach już tylko awantury, a policja ściga bandytów na piechotę lub tramwajami, bo oszczędza na benzynie. Wśród bankowców pojawiło się nawet zjawisko samokastracji, gdzie pracownicy proszą, aby obciąć im pensje, ale pozostawić na stanowisku. Niestety jedyne, co się nigdy nie skończy to popęd banków do naszych pieniędzy.


Na zdjęciu poniżej Hadżim „Końcówa" Hassan afrykański poganiacz wielbłądów, któremu odcięto daszek od czapki.

 




Podziel się
oceń
3
0

komentarze (12) | dodaj komentarz

Kocham poniedziałki!

czwartek, 19 lutego 2009 11:56

Kocham poniedziałki!

 

Czytam, że w poniedziałek wielu ludzi, którzy z takich, czy innych względów muszą iść do pracy wpada w depresje. Weekendowe odprężenie kończy się powrotem do nudnego teatru działań zwanego pracą zawodową lub szkołą. Symbolem tego upiornego powrotu jest właśnie ów straszny poniedziałek.


Dawno, dawno temu wolna była tylko niedziela. Potem wywalczono wolne soboty. Dziś wielu wolne ma już od dwunastej w piątek, a są tacy rozrywkowi osobnicy, którzy uznają, że początek końca tygodnia to czwartek i od czwartku imprezują. Tak czy inaczej poniedziałek to znienawidzony powszechnie dzień tygodnia. Potwierdzają to badania psychologiczne. W poniedziałki najczęściej miewamy kaca, załamania i zbiorowe doły. Teraz w dobie kryzysu, poniedziałek to także zwykle dzień okropnych wiadomości gospodarczych. Po niedzieli otwiera się ten cały ekonomiczny cyrk, czyli giełdę, banki i lodówkę w ministerstwie finansów. Dzięki temu zbiorowemu otwarciu właśnie w poniedziałek dowiadujemy się, że złotówka spada szybciej niż majtki gwiazdy porno Zuzy Express.


Zabawne jest to, że w poniedziałki mają złe humory ci, którzy znów spotkają swego okropnego szefa, (który poprawiając grzywkę, każe poprawiać im nierówno wpięte spinacze) jak i ci, którzy do pracy nie idą, bo nie mają dokąd iść. Poniedziałek przypomina im, że kiedyś chodzili do pracy, a teraz na bezrobociu przez cały tydzień mają niedziele oraz wakacje przy obieraniu ziemniaków i TVN 24.  


Obrzydliwość poniedziałku wzmocnił słynny film Tadeusza Chmielewskiego „Nie lubię poniedziałku" z niezapomnianą rolę Bohdana Łazuki. Film jest sprzed czterdziestu lat, ale jego wymowa wydaje się nad wyraz aktualna. Mimo, że to satyra na czasy Edzia Gierka to jednak nie dziwimy się, że najgłupsze wypadki, pomyłki i nieporozumienia zdarzają nam się właśnie w poniedziałki.


Statystyka nie potwierdza czarnej legendy poniedziałku. Najwięcej wypadków na drogach jest w piątki. Najwięcej bójek i gwałtów ma miejsce w soboty. Najwięcej włamań do mieszkań jest w środy i niedziele. Nawet autobusy i tramwaje najwięcej awarii mają we wtorki. W czwartki najwięcej osób traci pieniądze w wyniku kradzieży kieszonkowych, a w niedziele ludzie uwielbiają targać się na własne życie. Poniedziałek w tym kontekście może uchodzić za normalny, a nawet za wyjątkowo dla nas szczęśliwy dzień. 


Poniedziałek to ulubiony dzień w tygodniu przez wielu lekkoduchów. Właśnie tego dnia większość z nas - artystów, birbantów i muzykantów ma wolne. Wracamy z weekendowych koncertów, występów i imprez. Skacowani, przemarznięci i opaleni tytoniem docieramy do swoich ciepłych domostw. W poniedziałki odsypiamy szaleństwa po występach, koncertach i premierach. Łazimy po chacie w szlafrokach i nawet nie chce nam się odbierać telefonów od dziennikarzy. A ci akurat w poniedziałki dzwonią jak najęci. Pretekstem zawracania głowy artyście jest zwykle prośba o komentarz do jakiejś głupoty w stylu płaszcz Rokity, obcas Dody, fryzura Liszowskiej, nowy cycek Marcinkiewicza, czy ciąża Joli Rutowicz. Po takich pytaniach poniedziałek może zrobić się naprawdę nie do wytrzymania.


Na zdjęciu poniżej waltornista Operetki Narodowej Klemens Żyłka nerwowo wypatrujący taksówki, poniedziałku i sensu życia.     

 

 


Podziel się
oceń
3
1

komentarze (17) | dodaj komentarz

Kryzysowe narzeczone

środa, 11 lutego 2009 16:50

Kryzysowe narzeczone

 

Smakosze kultury zgodnie twierdzą, że kryzys być może wykończy producentów sztucznych rzęs, wytwórców karuzel, sprzedawców laleczek mówiących „Gute nacht", czy banki, ale na pewno nie sztukę. W czasach chaosu, zamieszania na rynkach światowych, spowolnienia gospodarki sztuka będzie owocować. Im bardziej świat pogrążał się będzie w ekonomicznym upadku tym lepiej dla kultury. W czasach nerwowych i niespokojnych artystów zbiorowo nawiedzi wena dzięki czemu powstaną wybitne dzieła literackie i muzyczne.  


Twierdzenie to opiera się na przeświadczeniu, że nic tak nie przeszkadza artyście jak dobrobyt. Coś w tym jest! Syty i obwieszony nagrodami artysta traci motywację. Głodny i odtrącony widzi sprawy ostrzej. Talent hołubiony i dopieszczany marnieje. Talent wzgardzony i wygłodniały sukcesów kumuluje się i wybucha. Gdyby wierzyć w te przepowiednie w najbliższym czasie czeka nas wysyp nowych, wspaniałych talentów.


W telewizji po latach królowania szmiry i tandety pojawią się nowe, zdolne osobowości. W księgarniach zaroi się od arcyciekawych książek nowych autorów. Ich strzeliste myśli będą wyższe niż Giewont i głębsze niż jezioro Hańcza. Sklepy muzyczne będą się uginały od półek pełnych wspaniałych płyt. Ich słuchanie sprawi nam prawdziwą przyjemność graniczącą z orgazmem.   Wreszcie powstaną mądre i prawdziwe dzieła sztuki, które będziemy smakować jak świeże powietrze w zepsutym spalinami środowisku.


A oto nowe gwiazdy sztuki doby kryzysu:


Miśka Lux

Była tancerka z programu telewizyjnego „Tańczę i warczę". Zrażona do show biznesu robi doktorat z fizyki na kursach karate dla kobiet w ciąży. Autorka bezkompromisowych powieści feministycznych takich jak „Samica zachwyca", czy „Blondi z wąsami" w których inteligentnie wyśmiewa kulturę fallokratycznych samców i rządy męskiej dominacji. 


Erwin Mydełko

Nowa twarz gejowskiej prozy zaangażowanej. Pierwszy polski pisarz prawdziwie europejski. Jego erudycyjna powieść „Gorące usta Mariana" zostanie wydana we Francji jako instrukcja obsługi piekarnika.     


Norbert Packa - Pachałko

Plastyk skandalista. Jego dzieła (jak np. rower ze czerwonych sznurowadeł, dmuchany materac w kształcie Dody, czy kultowy portret Kasi Cichopek z psiej kupy) zapełnią wszystkie prestiżowe galerie w Nowym Yorku, Tokio i Londynie.


Grupa plastyczna Pieczywo

Działająca przy klubie artystycznym Dno komuna artystyczna wysławiona rzeźbami w mące i konstrukcjami przestrzennymi z udziałem majonezu. Autorzy licznych happeningów takich jak zgwałcenie kota Jarosława Kaczyńskiego, czy próba bicia rekordu w skokach z pudełka zapałek.


Lena Ucisk

Autorka reportaży i filmów poświęconych życiu erotycznemu mebli kuchennych. Jej awangardowe podejście do blatów i odkrycie nieznanego intymnego świata krzeseł i półek na talerze zdobędzie uznanie na festiwalach filmowych w Berlinie, Cannes i Suwałkach.


Piko Plaskacz

Awangardowy kompozytor z Łosiowa. Napisze gigantyczne oratorium na dwie łopaty i akordeon, które przebije wszystkie dokonania Pendereckiego. O pisane przez niego partytury zabiegać będą tak szacowne gremia jak rada miejska w Los Angeles, Uniwersytet w Michigan czy Producent Opakowań Blaszanych „Blacha Ltd" z Grudziądza.        


Poniżej na zdjęciu przyszła gwiazda muzycznego podziemia hip hopowy artysta Lutek Maczuga z Pragi, który nagra płytę z oswojonym pawianem z warszawskiego ogrodu zoologicznego na której wspólnie rapować będą regulamin sanitarny apteki na Żoliborzu.

 

 

 




Podziel się
oceń
3
0

komentarze (16) | dodaj komentarz

poniedziałek, 24 kwietnia 2017

Licznik odwiedzin:  6 598 076  

Kalendarz

« luty »
pn wt śr cz pt sb nd
      01
02030405060708
09101112131415
16171819202122
232425262728 

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Ulubione strony

O moim bloogu

KRZYSZTOF SKIBA artysta wszechstronnie rozrywkowy, lider zespołu Big Cyc, felietonista, konferansjer