Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 229 014 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

WIELKA KOŃCÓWA

piątek, 25 grudnia 2009 12:49


Prowadzący: Panie i panowie! Witam serdecznie na wielkiej gali imprezy WIELKA KOŃCÓWA kończącej nasz jakże udany i szczęśliwy rok. Już za chwilę będziecie państwo świadkami wielkiego wydarzenia, które będzie większe od świńskiej grypy i polskiego zadłużenia. Rozdamy nagrody w wielu kategoriach, a na czerwonym dywanie pojawią się znani, kochani lubiani i pogardzani.


Nagrody pomoże mi wręczać osoba wyjątkowa, która zrobiła szokujące wrażenie nie tylko na telewidzach, ale także na sponsorach. Jest nią Miss Anoreksja 2009 panna Mariola Nitka. Wielkie brawa! Zaprosiliśmy ją do udziału w naszej imprezie głównie ze względu na cienki budżet. Miss Anoreksja ma dwa wielkie atuty. Nic nie mówi i nic nie je. Zaoszczędzimy więc na bankiecie. Miss Anoreksja się nie odzywa, bo w każdej chwili może jej się załamać głos lub kręgosłup. Ale dość już tych komplementów! Przystępujemy do naszej uroczystości. 


Drodzy Państwo! Oto kandydaci do naszej nagrody w gorącej kategorii „upadek autorytetów".  Nominowani są: Roman Polański, Tomasz Stockinger, Weronika Pazura, Krzysztof Piesiewicz, Tomasz Kammel  oraz Tiger Woods. Zwycięzcę przedstawi zawsze dobrze się wyrażający raper Peja.


Peja (otwierając kopertę): Wali mnie to, ale co tam. Słuchajcie barany! Zwycięzcą w kategorii „upadek autorytetów" zostaje Tomasz Stockinger!   


Prowadzący: A tak liczyłem na Polańskiego! Mamy nawet dwie ochocze trzynastki za kulisami. Ale cóż...panie Tomaszu, pan też zasłużył na te nagrodę.  Prosimy na scenę! 


Stockinger (narąbany bełkocze): Nie spodziewałem się...serio. Myślałem, że senator Piesiewicz wygra...ale cieszę się niezmiernie...super...Peja daj pyska!


Prowadzący: Oto godny laureat Wielkiej Końcówy! Panie Tomaszu mam nadzieję, że ten złoty alkomat, który w tej chwili wręcza panu Miss Anoreksja będzie panu dobrze służył...


Stockinger (potyka się na scenie i wali głową w Miss Anoreksję, która pęka na pół): Aaaaa!!!! Oooo!!! Łeeeeee!!!


Prowadzący: Służby sanitarne już usuwają te śmieci ze sceny, a my przystępujemy do wręczenia nagrody w kolejnej kategorii „Wielka ściema". Nominowani są: kryzys gospodarczy, świńska grypa, globalne ocieplenie i sprzedaż stoczni biznesmenom z Kataru. Zwycięzcę w tej kategorii odczyta piosenkarka Mandaryna.


Mandaryna: Kochani! Przede wszystkim pozdrawiam moich fanów w Polsce i za granicą rozsądku i przesyłam wam swoje majtki i słodkie całuski. A teraz dowiemy się kto wygrał Wielka Ściemę. Zwycięzcą jest „sprzedaż stoczni biznesmenom z Kataru". Nagrodę w postaci dwóch kilogramów najlepszej ściemy odbierze osobiście premier Donald Tusk. 


Prowadzący: Panie premierze! Prosimy do nas na scenę!


Donald Tusk: Traktuję to jako kolejne wyróżnienie dla rządu który reprezentuję. Okazuje się, że wbrew temu co twierdzi opozycja można w Polsce realizować swoje plany i swoje ściemy. Nasze ściemy nie ustępują ściemom na poziomie europejskim, a w wielu przypadkach nawet je przewyższają. 


Prowadzący: Wielkie brawa! Dziękujemy panie premierze! Polityka miłości trwa! A teraz nasza ostatnia kategoria! Pasztet Roku! Oto nominowani: pokojowa nagroda Nobla dla Baracka Obamy, afera hazardowa, agent Tomek, komisja Palikota, Polski Związek Piłki Nożnej, nowa płyta Agnieszki Chylińskiej. Kto okazał się najlepszy w tej kategorii dowiemy z ust Dody i Nergala, którzy właśnie wrócili z wysp Bahama! 


Doda: Ale jestem dziś nagarzana! To dzięki temu, że byłam w gorących krajach z gorącym chłopakiem! Nergusiu ty przeczytaj i zrób tu jakieś piekło na scenie.


Nergal: Piekło zrobię ci zaraz w gaciach, a teraz przeczytam, bo to jest zabawne. W kategorii Pasztet Roku wygrywa „afera hazardowa".


Prowadzący: A nagrodę odbierze osobiście poseł Zbigniew Chlebowski. Zapraszamy.


Nergal: To my się już zmywamy bo siarka mi stygnie...


Doda: Te! Nerguś! Zobacz tego spuchlaka co idzie na scenę. Kup mi go proszę! Jest lepszy od konika Joli Rutowicz! Zrobię sobie z niego dekorację na koncertach...


Chlebowski (odbiera nagrodę w postaci figurki Grzegorza Schetyny bez jednej ręki): Ten jednoręki bandyta śnił mi się ostatnio po nocach, ale zapewniam, że teraz śnią mi się już tylko walizki z pieniędzmi. Dziękuję za wyróżnienie, ale mam świadomość, że tu obok mnie powinien stać także Rysiu Sobiesiak i Miro Drzewiecki gdyż też zasłużyli na figurki.


Prowadzący:  Jak to w życiu panie pośle! Jeden jest figurą, a drugi tylko figurantem! Dziękujemy posłowi Chlebowskiemu.  A teraz czas na pokazy artystyczne! Specjalnie dla państwa Tomasz Adamek stłucze ryja komu popadnie! Zapraszamy i wesołych świat!

 



Podziel się
oceń
9
0

komentarze (79) | dodaj komentarz

Pepesza zwana pożądaniem

czwartek, 17 grudnia 2009 9:40


Do tej pory naiwnie sadziliśmy, że przyjazne państwo oznacza organizm państwowy, który nie traktuje obywatela jak potencjalnego bandytę i złodzieja, że jest to system w którym biurokracja ograniczona jest do niezbędnego minimum, że jest to państwo, które nie każe obywatelowi tłumaczyć się na każdym kroku z zarabianych pieniędzy. Te wszystkie historyjki o wolności, liberalizmie gospodarczym, podmiotowości obywatela względem urzędów można teraz sobie wsadzić głęboko w tyłek.


Wiele bredził na ten temat Janusz Palikot i jako praktyk gospodarczy czyli człowiek, który miał w kieszeni trochę więcej niż pięć złotych dawał nadzieję, że sporo się w tym względzie zmieni. Kierowany przez niego zespół w postaci Nadzwyczajnej Komisji Sejmowej był nadzieją dla wielu przedsiębiorców na co dzień borykających się z absurdalnymi przepisami i bublami prawnymi. Tymczasem wybryki medialne Palikota i jego prywatna wojna na obrażanie prezydenta grzebała z dnia na dzień szanse Komisji na wyprodukowanie czegoś sensownego. Efektem walki o popularność w mediach i przyćmienie swa osobą pozostałych polityków doprowadziło nawet do karnego „zawieszenia" posła Palikota w Komisji. Po czasie, gdy ucichły burze i spory Palikot triumfalnie powrócił, a po wyczyszczeniu otoczenia Donalda z ludzi Schetyny nawet awansował na ministra.


Niestety wszyscy, którzy liczyli, że słynna Nadzwyczajna Komisja szykująca nam miły pobyt w Przyjaznym Państwie urodzi wreszcie coś sensownego srodze się zawiedli. Obok drobnych poprawek i kilku projektów zwalczających jakies małe bzdety prawne Komisja nie ma się czym pochwalić. Być może dlatego Janusz Palikot wypalił niedawno z ciężkiej broni. I to niemal dosłownie! Najnowszym pomysłem, który zaszokował nawet najbardziej rozrywkowych obserwatorów sceny politycznej jest zniesienie barier związanych z uzyskiwaniem pozwolenia na broń. Okazuje się, że Przyjazne Państwo Palikota to państwo w kurtce kuloodpornej i po zęby uzbrojone.


Do tej pory uzyskanie zezwolenia na broń nie było takie łatwe. Zezwolenia udzielał sam komendant wojewódzki policji (czyli szczebel raczej dosyć wysoki). Osoby ubiegające się o broń musiały wykazać, że ich życiu zagraża niebezpieczeństwo (miały włamania do domów, pogróżki, prowadzą poważne interesy), a oprócz tego wymagane były badania psychiatryczne, niekaralność i zaświadczenie z kursu strzeleckiego.  Teraz to wszystko ma ulec uproszczeniu, a zezwolenia mogli by wydawać urzędnicy tacy jak burmistrz, sołtys czy wójt. Szkoda, że nie ksiądz proboszcz czy urząd stanu cywilnego. Palikot argumentuje, że świat przestępczy i tak ma dostęp do broni, a szary obywatel musi borykać się z plikiem dokumentów. W jego opinii Polska ma najbardziej restrykcyjne przepisy dotyczące zakupu broni palnej.


W USA dostęp do broni jest powszechny, a karabiny maszynowe i amunicję można kupić nawet w hipermarketach obok stoisk z nabiałem i szynką. W większości domów w nocnej szafce przy łóżku pan domu trzyma pistolet typu Glock czy Beretta. Ilość samo postrzeleń i związanych z tym wypadków śmiertelnych (głównie dzieci) sięga kilku tysięcy rocznie. Są oczywiście przepisy ograniczające użycie i obnoszenie się z bronią. Nie wolno np. wozić na przednim siedzeniu broni maszynowej. W bagażniku już można. Swego czasu karę za trzymanie UZI na przednim siedzeniu musiał zapłacić sam Snoop Dogg. Pamiętam, że jak koncertowałem w USA Amerykanie nie mogli zrozumieć dlaczego symbolem gangstera jest w Polsce łysy osiłek w dresie i z kijem bejsbolowym. Wizerunek polskiego gangsta przypominał im filmy o ludziach pierwotnych z maczugami. Tam byle dzieciak handlujący w Harlemie heroiną na ulicy ma przy sobie spluwę i żaden kij nie jest mu potrzebny.


Przy polskim powszechnym alkoholizmie szeroki dostęp do broni palnej spowodowałby plagę samo postrzeleń na poziomie amerykańskim. Do tej pory rodzinne kłótnie rozwiązywane są przy pomocy pięści i młotka. Nawet po młotku jest szansa na przeżycie o ile żona czy mąż są pijani. Zawsze nieco trudniej trafić. Przy pepeszy nie masz szans nawet gdy strzela pijany, ślepy i bez nogi. Seria ścina z nóg lepiej niż ruski bimber.


Jasno wiec widać, że z takimi pomysłami posła Janusza Palikota i jego osławionej Nadzwyczajnej Komisji Sejmowej to my możemy dojść do cyrku, do teatru czy na koncert Behemota, ale nie do Przyjaznego Państwa.   


Na zdjęciu poniżej wokalista Jarek Janiszewski w stroju jaskiniowca z bronią w postaci maczugi czeka na posła Palikota pod jego sejmowym gabinetem.   

 



Podziel się
oceń
9
2

komentarze (91) | dodaj komentarz

Święci na piekielnych maszynach

wtorek, 08 grudnia 2009 11:56


Jak co roku o tej porze zalewa nas świąteczna propaganda. Jedni się wzruszają na widok choinki z lampeczkami, a inni przeciwko niej buntują. Święty Mikołaj to nic innego jak gwiazda z reklam, a Boże Narodzenie już od dawna wyprane zostało z tajemnicy i przeżyć sfery religijnej zamieniając się w wielkie święto handlu.  Nie brakuje więc takich, którzy reagują alergicznie na otaczające nas z każdej strony nastrojowe piosenki zimowo- świąteczne, dekoracje epatujące okolicznościowym kiczem, dzwonki, bombki i naciągaczy w strojach mikołajów.


Na tym tle dochodzi nawet do sytuacji schizofrenicznych. Oto pewien popularny tygodnik pisze artykuł w którym obnaża i piętnuje komercyjne oblicze świąt, podlicza nawet ile żarłoczna Korporacja Święta zarobi w tym roku, czyli ile wyciśnie z klientów pieniędzy i jednocześnie w tym samym numerze drukuje dodatek w którym poleca dziesiątki towarów jako idealne prezenty pod choinkę.


Dla wielu Polaków święta to przeżycie religijne i rodzinne, ale od zakupów w tym okresie nie uchroni się nawet największy pustelnik, dziwak czy odludek.  Kochamy narzekać na drożyznę, nachalne reklamy świąteczne, na ciągle ten sam repertuar  w telewizji, ale i tak ulegamy tej choćby i komercyjnej magii świąt.  


Święta to dla branży handlowej po prostu czysty biznes. I pewnie tak jest, ale przecież nie do końca...bo okres przedświąteczny to także czas kiedy wszyscy możemy być lepsi! Wielu próbuje biorąc udział w akcjach charytatywnych, które są coraz bardziej pomysłowe i widowiskowe. Już po raz siódmy na Wybrzeżu zorganizowano akcje „Mikołaje na motocyklach". Inicjatorem przedsięwzięcia jest Piotr Krachulec z Gdyni. W pierwszej akcji brało udział dziewięć maszyn. Później kilkadziesiąt. Gdy kilka lat temu w strojach Mikołajów po ulicach Trójmiasta sunęło trzysta motocyklistów uznano to za wielki sukces. W zeszłym roku w akcji wzięło już tysiąc pięćset maszyn, a w tym roku padł kolejny rekord.


Poproszono mnie o prowadzenie koncertu na przywitanie Mikołajów na motorach. Muszę przyznać, że wjazd ponad dwóch tysięcy trzystu motocykli i quadów na Trakt Królewski w Gdańsku był czymś niesamowitym.  Ulica Długa i Długi Targ czyli najbardziej reprezentacyjny deptak gdańskiej starówki, po którym kiedyś wożono Hitlera, generała de Gaulle, Gierka, Thatcher i wielu innych teraz wypełnił się śmiesznymi Mikołajami sunącymi na piekielnych maszynach. Najbardziej zwariowane, ale tez najbardziej pyszne pomysły od lat rodzą się na Wybrzeżu! Jeździć w grudniu motocyklem to czyste szaleństwo, ale wielu bierze z radością w tym udział. Akcja ma charakter charytatywny. Każdy uczestnik płaci minimum dwadzieścia złotych wpisowego, ale wielu płaci sumy wielokrotnie większe. Niektórzy nawet po kilka tysięcy złotych. Z całej Polski (w tym roku także z Finlandii i Austrii) zjeżdżają się motocykliści przebrani w stroje Mikołajów. Startują ze Skweru Kościuszki w Gdyni, jadą przez Sopot do Gdańska gdzie na Długim targu jest meta. Dzięki tej zabawie zgromadzono ponad sześćdziesiąt tysięcy złotych, które przeznaczonych zostanie na obiady szkolne dla biednych dzieci z Pomorza.


Podczas parady ryk motorów na Długim Targu połączony z rykiem rockowej muzyki stworzył niesamowitą atmosferę. Motocyklistów witało w Gdańsku z wielkim entuzjazmem kilka tysięcy mieszkańców. Była to prawdziwa, z serca płynąca, wspaniała mikołajkowa impreza bez zadęcia. Dzięki niej wszyscy poczuliśmy się lepsi. Nieznani ludzie uśmiechali się do siebie. Machali sobie na powitanie. To przecież ważniejsze niż kryzys, grypa i nieudolność polityków! Ważniejsze niż puste gadanie o komercjalizacji świąt. To, że potrafimy tak po prostu cieszyć się i pomagać.


Mikołaje na motorach to jedyna taka impreza w Europie! Najlepsza i najciekawsza impreza charytatywna w której brałem ostatnio udział. Gdy stałem na scenie i widziałem tych wszystkich uśmiechniętych przebierańców to ciarki emocji przechodziły mi po plecach.


Oczywiście ani Fakty TVN, ani Wiadomości TVP 1 nie dały z tej imprezy nawet migawki. Ważniejszy jak zawsze był nawet w dzień Mikołaja: Tusk, Schetyna, Chlebowski, Kaczyński... czyli przepychanki, pyskówki, szarpanina.


Poniżej Gdańsk pełen Mikołajów. Fotka dzięki uprzejmości Kosycarz Foto Press. Więcej zdjęć na www.kfp.pl

 

 



Podziel się
oceń
8
0

komentarze (16) | dodaj komentarz

środa, 22 lutego 2017

Licznik odwiedzin:  6 516 012  

Kalendarz

« grudzień »
pn wt śr cz pt sb nd
 010203040506
07080910111213
14151617181920
21222324252627
28293031   

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Ulubione strony

O moim bloogu

KRZYSZTOF SKIBA artysta wszechstronnie rozrywkowy, lider zespołu Big Cyc, felietonista, konferansjer