Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 267 989 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Parada krzykaczy

środa, 26 listopada 2008 12:17

Parada krzykaczy


Media żyją konfliktami. Nic tak dobrze nie sprzedaje się jak widowiskowa kłótnia. W programach telewizyjnych nie ma już szansy posłuchać jakiejś ciekawej rozmowy. Jest parada krzykaczy, którzy się nawzajem zagłuszają.

Gdy tylko kamery pójdą w ruch każdy na siłę, chce przebić się ze swoim zdaniem i wychodzi z tego bełkot jak u sepleniącego hydraulika po wypłacie.


Konflikty, mimo że niewątpliwie podnoszą temperaturę spotkania i oglądalność są na dłuższą metę męczące. Wszystkim znudził się już konflikt prezydenta z premierem i ich wojny na konferencje prasowe, grymasy, krzesła, uśmiechy, parsknięcia i inne chwyty. Gdy kłócą się politycy stały repertuar ciosów polega na zagadywaniu, nie dopuszczaniu do głosu tudzież okrzyku „ja panu nie przerywałem".


Inaczej sprawa wygląda, gdy przed kamerą prezentują się ludzie, których uważa się za gwiazdy show biznesu. Tu zwycięża chęć pokazania się jako osoby wygadanej. Nadmierne przerywanie sobie w bezsensowny sposób powoduje, iż nawet ciekawe opowieści giną w nieczytelnym słowotoku. Tak dzieje się np. w programie Szymona Majewskiego, w którym rozmowy z gośćmi są najsłabszym punktem widowiska. Potrzeba nadmiernego lansu i chęć przyćmienia innego gościa, który traktowany jest w programie nie jak partner, ale jak konkurent stwarza zwykle wrażenie chaotycznej rozmowy o niczym. Z tego szczebiotu medialnego gwiazdek, które będąc w programie chcą przegadać jedna drugą nie dowiadujemy się ani nic ciekawego, ani nawet nic śmiesznego.


O wiele bardziej ostre konflikty i wojenki słowne mamy w programach telewizyjnych, które nadawane są na żywo. Tu producent programu nie ma już możliwości wycięcia twardej zaczepki. Uczestnicy tych pojedynków na docinki sączą jad tak, aby wszyscy widzowie dobrze słyszeli epitety, którym się nawzajem obrzucają. Najgłośniejszym ostatnio konfliktem, który trwa na przestrzeni wielu już programów jest wojna toczona przez Justynę Steczkowską i Dodę w programie „Gwiazdy tańczą na lodzie". Konflikt nowej prowadzącej jaką jest Justyna z obsadzoną w roli jurora Dodą przejdzie do historii. W pierwszych programach dochodziło do wzajemnych ultra złośliwych komentarzy, czy wręcz niecenzuralnych pyskówek. Teraz obie panie zostały nieco poskromione, ale wzajemna niechęć jest nadal bardzo widoczna.


W całym tym konflikcie, który absolutnie nie jest sterowany i wypływa z autentycznych złych emocji najbardziej traci Justyna. Jej złośliwostki pod adresem Dody mają charakter małostkowy. Jako prowadząca program powinna sobie darować zaczepki w stosunku do osoby, która razem z nią tworzy widowisko. Dodzie jako drapieżnej blond wamp bombie, z natury zbuntowanej i wojowniczo nastawionej do otoczenia z konfliktem jest jak najbardziej do twarzy. Tymczasem Justyna przez lata wypracowała sobie wizerunek nadwrażliwej, uduchowionej wokalistki, który teraz przez ten głupi „lodziarski" program sama zburzyła.


Justyna jest moja koleżanką, ale niestety nie mogę jej przyznać racji w kłótni, która ciągnęła się przez kilka łyżwiarskich programów. Otóż Steczka nazywała Dodę uparcie Dorotą, co naszą Diamond Bitch doprowadzało do białej gorączki. Wiadomo, że Doda to Dorota Rabczewska, ale skoro taki wybrała sobie pseudonim to należy to uszanować. Czy gdyby Kora z Maanamu była członkiem jury Steczkowska też mówiłaby do niej „Olga", bo takie jest jej prawdziwe imię? Jerzy Połomski nazywa się naprawdę Jerzy Pająk, Stan Borys to Stanisław Guzek, Violetta Villas to Czesława Cieślak, Anna Jantar to Anna Szmeterling, Wojciech Korda to Wojciech Kędziora, pieśniarka Nina Urbano to Hildegarda Skladany, słynna śpiewaczka Katarzyna Bovery to Krystyna Dziura, a Titus z Acid Drinkers to Tomasz Pukacki. Także Sting. Madonna, Niemen, Johny Rotten z Sex Pistols, Cliff Richard, raper MC Hammer, Lemmy z Motorhead czy bracia Ramone z grupy Ramones to pseudonimy. Artyści zmieniają sobie nie tylko nazwiska, ale także imiona. Maciej Maleńczuk to tak naprawdę Mirek Maleńczuk, Tymon Tymański to Ryszard Tymański, a Kasia Sobczyk ta od słynnego „Autostopu" to Kazimiera Sobczyk. Szanujmy pseudonimy i wybory artystów, bo są tak samo stare jak sztuka.  


Na fotce poniżej uczestnicy show telewizyjnego „Stare chwyty i celebryty" telewizji kablowej w Pucku tuż po widowiskowej bójce w studiu w którym jeden z uczestników ujawnił, że wokalista Żużu Kakao to tak naprawdę Petroniusz Baleron.         

 



Podziel się
oceń
0
1

komentarze (9) | dodaj komentarz

Królowa delikatności

środa, 19 listopada 2008 23:46

Królowa delikatności


Królowa delikatności jest prawdziwą damą. Dopiero teraz, gdy się w niej zakochałem i zadurzyłem niczym licealista w atrakcyjnej nauczycielce biologii opowiadającej o życiu erotycznym królików, dostrzegłem, że wcześniej byłem jak ten ślepiec, który nie widzi tego, co ma wokół siebie. Szukałem szczęścia na wiele sposobów. Dawałem się nabierać i uwodzić. Wierzyłem w obietnice i słodkie słówka. Jak wszyscy faceci udający twardzieli, tak naprawdę szukałem opieki i ochrony. O tak, byłem naiwny wierząc w puste obietnice i nie zwracając uwagi na to, co miałem pod nosem.


Byłem jak ten pies gończy, co stracił węch. Jak niewyżyty erotoman, podstarzały playboy, który potrzebuje codziennie innej, świeżej i gładkiej. Jak narkoman na głodzie, który bez swojej porcji szczęścia nie dotrwa do następnego dnia. Wszystkie okazywały się kosmicznymi pomyłkami. Jeśli nawet przez jakiś czas żywiłem do jednej, czy drugiej jakieś nadzieje to wkrótce i tak misternie budowane zaufanie okazywało się trwałe niczym ruchome piaski. Bywały takie, które na nieco dłużej niż kilka dni potrafiły mną zawładnąć. Za każdym razem łudziłem się, że tym razem będzie inaczej. Chciałem zaczarować rzeczywistość i odrzucałem od siebie niewygodne i nie pasujące do idealnego obrazka fakty. Okłamywałem sam siebie widząc jak ta, którą wybrałem oddaje się innym. Jak przylega do ciała innego. Jak delikatnie pieści jego skórę choć jeszcze przed chwilą była tylko moja. Była moją oblubienicą. Naiwność godna emeryta piszącego list do telewizji w sprawie serialu Plebania.


Zdarzało mi się krzyczeć do lustra i zacinać nerwowo przy goleniu. Widząc, co się dzieje wolałem jednak brnąć w kłamstwie jak politycy zamotani w procesy korupcyjne. Gdy patrzyłem na opuszki palców, na których pojawiały się małe, jeszcze całkiem niewinne kropelki krwi, tłumaczyłem sobie, że to dzieci roztargnienia, a nie wynik złego wyboru. Ale po kilku kolejnych próbach wiedziałem już, że nic z tego nie będzie. Zdarzało mi się wówczas płakać jak Gołota w ringu po przegranej walce.  


Te wszystkie toksyczne związki kończyły się niczym mgła na lotnisku, która i owszem może spowodować krótkotrwałe zamieszanie w stałym rozkładzie jazdy, ale po kilku dniach i tak stary świat wraca do normy. A więc ciągłe rozstania i pożegnania. I nadzieja spadająca jak oglądalność Telewizji Trwam.  Właściwie przestałem już wierzyć, że znajdę coś trwałego na tym ludzkim padole, co nie będzie znikać jak obrazy Malczewskiego z domów aukcyjnych.  


I właśnie wtedy, gdy byłem bliski załamania nerwowego jak łajza, który skasował sobie przypadkowo wszystkie zapisane pliki, jakoś tak naturalnie i po prostu, niczym promyk zza chmury, niczym Kurski na zakręcie ścigający jadącą na sygnale więźniarkę, pojawiła się ona - wybawicielka. Jakże inna od tych, które już znałem. Była delikatna, pachnąca i pełna witamin. Boska jak królewna Śnieżka. Łagodna, cudna, kochana i testowana klinicznie. Cały czas była tuż obok mnie. Właściwie pod ręką tylko na innej szafce. Pianka do golenia w sprayu marki Papi Plusk Extra z aloesem do cery suchej. Chronię ją przed słońcem i wysoką temperaturą. Tak zaleca instrukcja obsługi. Pisze tam też, że przed użyciem należy wstrząsnąć więc opowiadam o tym, co ze skórą zrobiły mi jej poprzedniczki.   


Poniżej zdjęcie studentki Wyższej Szkoły Kosmetycznej z Raciczek Dolnych Edyty Śliskiej, która podczas golenia nóg pocięła sobie spodnie.

 



Podziel się
oceń
0
0

komentarze (5) | dodaj komentarz

Emeryt obiekt pożądania

piątek, 14 listopada 2008 16:31

Emeryt obiekt pożądania


Polska ma największą w Europie ilość młodych emerytów. Dzięki bojowym związkom zawodowym młodych, zdrowych emerytów jeszcze u nas przybędzie. Bój toczy się o to, kto ma prawo do przechodzenia na wcześniejszą emeryturę. A ponieważ nikomu oprócz spróchniałych gwiazd estrady takich jak Tina Tuner, Violetta Villas czy Rolling Stonesi nie chce się pracować dłużej niż do sześćdziesiątki to na emeryturę chcą przechodzić prawie wszyscy. 


Są branże, które bardzo sprytnie wywalczyły sobie szybkie emerytury. Taką branżą jest np. wojsko gdzie zdarza się, że zdrowy jak byk czterdziestolatek jest już emerytem! Po przejściu na emeryturę delikwent taki pobiera całkiem niezłą emerycka kasę, po czym szybko zatrudnia się np. jako ochroniarz w burdelu dla psów dzięki czemu ma dwie pensje. Teraz do takich cwaniaczków chcą dołączyć kolejarze i wielu innych.


Aby rozwiązać konflikt wokół tego, kto ma przechodzić na szybką emeryturę, a kto nie proponuję, aby na emeryturę przechodzili wszyscy zaraz po studiach, a najlepiej to po maturze lub ukończeniu jakiejkolwiek szkoły średniej. Emeryt to stan upragniony przez wielu młodych ludzi. Emeryt to zawód, o jakim marzą umęczeni lekcjami i klasówkami młodzieńcy. W tych znerwicowanych czasach, w których wszyscy wrzuceni są w kierat zbiorowego wyścigu szczurów bycie emerytem jawi się jak pobyt w klinice SPA. Emeryci są jak hipisi. Nigdzie im się nie spieszy. Zawsze mają czas na lekturę dobrych książek i słuchanie płyt.


Na fundamentalne pytanie, kim chciałbyś zostać w przyszłości? Czas odpowiedzieć, że marzeniem dzisiejszego pokolenia młodzieży jest jak najszybciej zostać emerytem.


Skoro dzielni chłopcy z Sierpnia '80 walczą, aby na wcześniejszą emeryturę przechodziły m.in. kasjerki z PKP, o których dawno temu tak pięknie śpiewał Jarek Janiszewski z grupy Bielizna to może dołączyć do tej listy także kilka innych zawodów pracujących w równie uciążliwych warunkach.


Oto moje propozycje zawodów, które powinny mieć prawo do emerytury już po czterdziestce:


- aktorki filmów porno (ich praca wymaga braku zmarszczek na tyłku, a po czterdziestce rzadko, która ma pupkę gładką jak buzia niemowlaka)

- tancerki erotyczne (pomijając sprawy estetyczne zwisanie na rurze w nocnym klubie wymaga nie lada wysiłku, a po czterdziestce mięśnie lub rura mogą nie wytrzymać)

- muzycy rockowi (do czterdziestki niewielu z nich dożyje, a ci, którzy dociągną do tego wieku są bardziej wyniszczeni niż rozbity bolid Kubicy)

- satyrycy (po czterdziestce na ogół tracą jaja i w kółko opowiadają te same stare dowcipy)

- etatowi działacze związków zawodowych, którzy mieli by prawo do emerytury po dziesięciu strajkach okupacyjnych bez względu na wiek.

- złodzieje kieszonkowi, włamywacze, gangsterzy i seryjni mordercy (stres związany z pracą w niebezpiecznych warunkach wykończyć może nawet największych twardzieli) 


Są postaci, które na emeryturę powinny przechodzić jeszcze wcześniej np. Jola Rutowicz czy Kasia Cichopek gdyż sporo przed trzydziestką są już tak zużyte przez media, że nadają się tylko jako prototypy gumowych masek na Helloween.    


Na zdjęciu poniżej znany dresiarz Zyga Brzeszczot, który w imieniu środowiska kibiców domaga się szybkich emerytur dla zasłużonych w walkach ulicznych kiboli i zadymiarzy stadionowych.




Podziel się
oceń
0
0

komentarze (8) | dodaj komentarz

niedziela, 24 września 2017

Licznik odwiedzin:  6 889 223  

Kalendarz

« listopad »
pn wt śr cz pt sb nd
     0102
03040506070809
10111213141516
17181920212223
24252627282930

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Ulubione strony

O moim bloogu

KRZYSZTOF SKIBA artysta wszechstronnie rozrywkowy, lider zespołu Big Cyc, felietonista, konferansjer