Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 268 206 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Wiwat fajtłapy!

czwartek, 30 października 2008 13:54

Wiwat fajtłapy!

 

Żyjemy w epoce, która narzuciła nam kult sprytu. W dzikim kapitalizmie utoniesz za pierwszym zakrętem, jeśli będziesz słaby i mało zaradny. Kto nie chce być członkiem wielkiej armii jęczących łajz musi być twórczy, waleczny, pracowity i (nie lubiane słowo) cwany.


Przez lata PRL-u nauczyliśmy się omijać przepisy i nie za bardzo przejmować pracą. W Polsce Ludowej spora grupa obywateli była mentalnymi hipisami. Za marną pracę płacono marne pieniądze, a żeby zrobić karierę trzeba było się ześwinić. Ci, którzy chcieli być w zgodzie z własnym sumieniem żyli niemal obok państwa lub nawet wbrew państwu. Nic dziwnego, że wielu miało w pogardzie cnoty takie jak zaradność i gospodarność.  


Gdy w 1989 roku ogłoszono triumfalnie koniec komunizmu pojawiły się nowe standardy. Normalna stała się praca po godzinach i ponad siły. Wyciskanie ludzi jak cytryny. Wraz z wielkimi korporacjami i ich stylem pracy poznaliśmy jak smakuje wyścig szczurów i co to takiego pracoholizm. Już tylko artyści i spauperyzowani pracownicy dawnych PGR-ów głosili chwałę życiowego obijania i nie przejmowania niczym.


Lata olewania pracy i kombinowania na boku wytworzyły w Polsce kulturę partaczy. Mimo szczytnych haseł o stawianiu na fachowców (ileż to kolejnych rządów biadoliło coś o fachowcach!) ciągle mieliśmy do czynienia z ludźmi, którzy nie potrafili zrobić najprostszych rzeczy. Wiele inwestycji, projektów, przedsięwzięć okazało się nieudanych i spieprzonych. W tej pajęczynie niemocy każdy, kto jawi się jako osoba kompetentna i rozumna zdobywa sympatie. Tak należy rozumieć kariery ludzi z obecnych kręgów rządowych, którzy (przyznajmy szczerze) nie mając specjalnych osiągnięć cieszą się sporym poparciem.


Jest jednak taka przestrzeń społeczna gdzie totalne fajtłapy są bardziej pożyteczne od fachowców. To świat przestępczy. Tu pechowiec i ciapa jest mile widziany. Wyrachowany fachowiec jest dla społeczeństwa groźny i niebezpieczny. Im więcej fajtłap w światku kryminalnym tym dla nas wszystkich lepiej. Filmy sensacyjne przekazują nam fałszywy obraz rzeczywistości. Ciągle oglądamy na ekranie twardzieli sprawniejszych niż sam  James Bond, których operacje kryminalne to precyzyjnie zaplanowane włamania i napady. Tymczasem szara masa przestępcza, która odsiaduje wyroki to w dużej mierze pechowcy. Na szczęście dla nas wszystkich więcej jest w tej dziedzinie fajtłap niż specjalistów w stylu filmowego Arsena Lupina.


Oto prawdziwe historie! Pewien włamywacz wkradł się do mieszkania i zbierał cenne przedmioty do znalezionej w szafie torby. W pewnym momencie odkrył dobrze zaopatrzony barek. Wypił pół litra i zasnął na fotelu. Obudził się już z kajdankami na rękach. Inny geniusz okradł wille i z łupem wyszedł na drogę łapać autostop. Pech chciał, że pierwsze auto, jakie jechało drogą to był radiowóz. Słynny był wypadek złodzieja, który usiłując włamać się do mieszkania przez dach wpadł w dziurę i utknął w niej. Uwolniła go straż pożarna i policja. Pewien gangster zastrzelił się przed napadem gdyż przy pomocy nabitego pistoletu usiłował otworzyć butelkę piwa podważając kapsel. Ostatnio na Discovery, widziałem film dokumentalny o napadach na banki. Taśmy z kamer przemysłowych zarejestrowały napad podczas, którego grupa napastników w panice postrzeliła swojego kumpla. Najgłupszy napad, o jakim słyszałem to kradzież ciężarówki z alkoholem. Złodzieje wylali alkohol, a butelki sprzedali. Zarobione w ten sposób pieniądze przepili. No cóż jeżeli chodzi o ten wycinek rzeczywistości to śmiało możemy zawołać: wiwat fajtłapy!      


Na fotce poniżej gang Jasia Pawie Oczko, który zasłynął zuchwałym włamaniem na wysypisko śmieci i masowa kradzieżą starych szmat.

 

 




Podziel się
oceń
3
0

komentarze (5) | dodaj komentarz

Pogłębiarka

wtorek, 21 października 2008 19:37

Pogłębiarka

 

Pogłębiarka służy do pogłębiania dna. Dno, na którym znajduje się Jacek Kurski trudno już pogłębić, ale można próbować. Choć wydaje się to niemożliwe poseł odniósł na tym polu kolejny sukces.


Oto obrazek z lokalnej, gdańskiej wojenki. Mistrz fałszywych oskarżeń Jacek Kurski zwany jamnikiem prawicy, spanielem IV RP i ratlerkiem moheru, ostatnio niesłusznie zmuszany przez wyroki sądowe do odwoływania swych śmiałych hipotez i podejrzeń znany jest z tego, że nie cofnie się przed żadnym brudnym manewrem, dzięki któremu może zaistnieć w mediach dłużej niż Jola Rutowicz w tańcu na lodzie.


Kurski ciosy poniżej pasa wpisuje do rubryki „ulubione", a chwyty za gardło ćwiczy przed lustrem. W walce z przeciwnikiem sięgnie po każde błoto nawet, jeśli jest to mokra ziemia wygrzebana spod trumny. Nie lubianego przez siebie prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza oskarżył o brak empatii dla ofiar wypadku, jaki miał miejsce na Bałtyku w okolicach Kołobrzegu. Zatonęła pogłębiarka, którą holowano do Świnoujścia. Zginęły dwie osoby. Tragedia wydarzyła się w dniu, w którym Adamowicz spotykał się z mieszkańcami Gdańska z okazji dziesiątej rocznicy swej prezydentury. Wrażliwemu na pokaz posłowi zabrakło minuty ciszy poświęconej ofiarom tragedii.


Kurskiego nic nie obchodzą ludzie, którzy zginęli. Cynicznie gra ciałami zatopionych, bo to może mu się przydać do walki politycznej. Wypadek jest tragedią i jest to niewątpliwie smutne, ale może warto zachować jakiś umiar i proporcje w ślepym oskarżaniu. Codziennie giną ludzie na drogach i zdarzają się tragedie trudno jednak wymagać abyśmy publicznie celebrowali każdą śmierć. Wypadek, o który ma pretensje Kurski wydarzył się w dniu imprezy, trwała akcja ratownicza i pełne rozeznanie, co do tego wypadku nie było jeszcze znane. Zachowajmy w takich sprawach elementarny rozsądek. Służbowy smutek na pokaz jako element walki o elektorat to duchowe okłamanie. Czy nie dosyć już przypisywania sobie powagi przez podpieranie się tragicznymi wypadkami?


Wpisując się w cmentarne rozumowanie posła Kurskiego opiszemy teraz jego fikcyjny poranek.  


Godz. 7.30 - poseł Kurski budząc się rzuca radzieckim budzikiem o ścianę. Zamiast szybko wziąć żonę, wolno bierze prysznic, szorując swe poselskie ciało gąbką i pumeksem. W tym samym czasie w Australii, dwieście kilometrów od Melbourne zaspany kierowca Toyoty ginie w zderzeniu z kangurem.


 Godz. 7.50 - niewzruszony tą tragedią poseł Kurski wyciera się papierem ściernym, myje zęby pasta Colgate i goli się wesoło pogwizdując znane piosenki kowbojskie. W tym samym czasie w Sieradzu pijany kominiarz Ludwik Pucek potyka się o dachówkę i spada z trzeciego piętra bloku przy ulicy Kościuszki tracąc życie i resztki złudzeń.


Godz. 8.05 - zupełnie nie przejmujący się tym wypadkiem poseł Kurski  puszcza bąka, robi dwa przysiady i sprawdza czy pistolet w szafce nocnej jest podobnie jak on sam mocno nabity. Następnie schodzi do kuchni i zaczyna pałaszować przygotowane śniadanie. Wcina ze smakiem jajecznicę, gdy zamieszkały pod Cacykowem emeryt Bonawentura Leski siedząc w bujanym fotelu dostaje zawału serca po przeczytaniu o spadających notowaniach giełdy w Tokio.


Godz. 8.30 - poseł jak gdyby nigdy nic, wdaje się w wesołą pogawędkę przez telefon ze swoim współpracownikiem z ubojni bydła, całuje żonę i z odciskiem szminki na policzku oraz resztką jajecznicy na wardze wchodzi do lśniącego jak medale księdza Jankowskiego samochodu marki BMW turbo lastrico. Gdy naciska pedał gazu Lutek Pończocha seryjny dusiciel z Chicago syn polskiego rzeźnika i mulatki z przedmieścia dusi swą kolejną ofiarę, którą jest torba pełna chipsów.  


Godz 9.10 - poseł omijając sprytnie korki dociera do budynku telewizji gdzie jak zwykle jest gwiazdą porannej pyskówki telewizyjnej z udziałem posłów z różnych klubów. Poseł opowiada dowcipy i przy pomocy szmaty do podłogi robi sobie szybki make up. Tak przygotowany wchodzi na wizję. W tym czasie wybucha powstanie na wyspie Wielkanocnej, trzęsienie ziemi w Meksyku, powódź w kotlinie Kłodzkiej, epidemia na Tajlandii, ptasia grypa w Kanadzie, bójki kibiców w Bawarii, kolejne powstanie na Kaukazie i krwawa awantura domowa w Łomży. 


Na fotce poniżej krwawy napad na jednostkę wojskową pod Moskwą w dniu w którym poseł Jacek Kurski testował z kolegami bimber z budowy nowego przedszkola w Ciechanowie.  

 

 



Podziel się
oceń
3
0

komentarze (15) | dodaj komentarz

Dla dziewczyn

czwartek, 16 października 2008 14:40

Dla dziewczyn


„Twórczość dla dziewczyn" tak pogardliwie określano kiedyś nieudane próby poetyckie. Zieloną wiosną lub złocistą jesienią (czyli wybitnie poetyckimi porami roku kiedy to grafomani masowo biorą się za pisanie poezji miłosnej) powietrze gęstnieje od tandetnej „twórczości dla dziewczyn". W tej drobnej złośliwości tli się tęsknota za wolną sztuką, która jest aktem strzelistym indywidualności artysty, a nie bibelotem, który ma pomóc oczarować płeć piękną. Jest to też krytyka tych wszystkich podrabianych artystów samców, którzy uprawiają swą sztukę celem wyrwania jak największej liczby lasek.


Nie ukrywajmy! Są zespoły muzyczne, które powstały dla frajdy i są takie, które powstały dla pieniędzy. Jedne i drugie powstały celem ogłupiania naiwnych dziewcząt, które szybko ściągną majtki w hotelu po koncercie. Istnieje pogląd, że dla kobiety facet zrobi największą nawet głupotę. Bywa też, że wywoła wojnę, dokona epokowego odkrycia, napisze książkę czy zdobędzie Nobla. Historia zna wiele indywidualnych szaleństw i niebywałych poświęceń, których ukoronowaniem miało być zdobycie kobiety.


Dziś jednak zdobywa się kobiety, nie indywidualnie, a masowo. „Twórczość dla dziewczyn", czyli to, co dawniej było przedmiotem złośliwych kpin dziś powoli staje się strategicznym celem wielu żarłocznych koncernów i korporacji. Pierwsze wyczuły interes firmy farmaceutyczne i odzieżowe. Okazało się, że kobiety dłużej siedzą pod prysznicem, więcej czasu spędzają w toalecie, przed lustrem i przy szafie z ciuchami. Ilość kremów, żelów, mydełek, olejków służących poprawianiu urody już dawno przekroczyła logiczne granice. Większość tych chemicznych paskudztw to zwykła lipa bazująca na strachu związanym z upływem lat. Kobiety okazały się wspaniałym sektorem rynku zbytu, który może nie jeść, nie spać, nie oddychać, ale smarować się kremami przeciw zmarszczkom musi. Wiadomo także powszechnie, że każda kobieta mimo posiadanie stu kiecek w szafie nigdy nie ma się w co ubrać. Produkcja dla dziewczyn ruszyła wielką para już ponad sto lat temu i nic nie wskazuje na to, że kiedyś się zatrzyma. Kobiece fanaberie nakręcają nie tylko przemysł odzieżowy i kosmetyczny!     


Przeprowadzone kilka lat temu badania wykazały, że współczesne kobiety czytają więcej od facetów. Efektem było stworzenie bogatego rynku prasy kobiecej. Zaroiło się od kolorowych pism radzących paniom jak poderwać żonatego faceta, zrobić ogórki kiszone, sadzić rabatki i trzepać członka tak, aby nie podrapać go paznokciami. Powstał olbrzymi rynek literatury kobiecej. Popularne romansidła spod znaku Heleny Mniszkówny czy Danielle Steel były w cenie zawsze, ale teraz dorabia się im feministyczny lub filozoficzny ogon. Są autorzy czytani już tylko przez kobiety np. tacy jak Paulo Coelho, którego płody wyjątkowo celnie potrafią „przemawiać do serc kobiecych".


Po kolorowych pisemkach drukujących bzdety o znanych ludziach i po marnej literaturze, przy której można tylko wzdychać i przewracać oczami powstała cała seria filmów przeznaczonych głównie dla kobiet. Te wszystkie gnioty typu Dziennik Bridget Jones, Nigdy w życiu, Tylko mnie kochaj, Seks w wielkim mieście czy Lejdis to filmy produkowane z myślą o widowni chodzącej na szpilkach. Komercyjny rynek wydawniczy i filmowy od ładnych paru lat kręci się wokół pań, które są w stanie wydać całkiem sporo kasy facetów na swe potrzeby „duchowe".


Modzie na „twórczość dla dziewczyn" ulegli także politycy. Jest to specyficznie polska specjalność. Od kilku lat tworzy się w Polsce rządy z myślą o babach i dla bab. Bracia Kaczyńscy stworzyli rząd, który wspierany był, przez stare baby w moherowych beretach. To starsze panie nawiedzone przez Ojca Dyrektora z Torunia głosując masowo i zdyscyplinowanie zadecydowały o wygranej PiS-u. Obecny rząd, w którym za super modeli uchodzą minister Radek Sikorki, premier Donald Tusk i jego sekretarz Sławomir Nowak podnieca już znacznie młodsze pokolenie Polek. Wokalistka Maria Peszek wyznała publicznie, że ślini się na widok tych panów i jest to z pewnością pogląd wielu polskich kobiet przed czterdziestką. Polityka rządu jest delikatna i nijaka jak babski puder i jako taka stanowi esencję twórczości dla dziewczyn. Zdaniem kreatorów mody wypicowany niczym na schadzkę z nastolatką rząd Donalda zachowuje się jak ulubiony babski gabinet, bo do dziś nie podjął, jeszcze żadnej męskiej decyzji.   


Na zdjęciu ministrowie gabinetu Donalda Tuska tuż przed naradą rządową z okazji dziesiątej rocznicy pomalowania sobie przez premiera paznokci.

 

 



Podziel się
oceń
3
0

komentarze (15) | dodaj komentarz

wtorek, 26 września 2017

Licznik odwiedzin:  6 891 062  

Kalendarz

« październik »
pn wt śr cz pt sb nd
  0102030405
06070809101112
13141516171819
20212223242526
2728293031  

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Ulubione strony

O moim bloogu

KRZYSZTOF SKIBA artysta wszechstronnie rozrywkowy, lider zespołu Big Cyc, felietonista, konferansjer