Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 253 607 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Sztuka rozwodu

środa, 31 października 2007 17:59

Sztuka rozwodu 

W Wiedniu z wielką pompą zorganizowano pierwsze na świecie Targi Rozwodowe. Swe usługi polecali tam prawnicy, prywatni detektywi, pośrednicy nieruchomości i agencje matrymonialne. Targi spotkały się z bardzo dużym zainteresowaniem klientów, a pomysłodawcą był człowiek, który zdobył doświadczenie w tego typu przedsięwzięciach organizując wcześniej Targi Ślubne.  

Pełną satysfakcję można by osiągnąć aranżując połączone targi Ślubno-Rozwodowe skoro w dzisiejszych czasach zawarcie ślubu jest prawie równoznaczne z nieuchronnym przeprowadzeniem także sprawy rozwodowej, która odbywa się (jak wykazują statystyki) niedługo później. Być może ktoś uzna to za przesadę, ale osoby praktyczne i zapobiegawcze, które chcą mieć uporządkowane życie niczym sprężynka w zegarku powinny dążyć do załatwienia swoich spraw na targach łącznych, czyli Targach Ślubno-Rozwodowo-Pogrzebowych. Najpierw wesoły i dobrze zorganizowany ślub, później profesjonalny rozwód, a na końcu fachowy pogrzeb. Bywa tak, że już na ślubie widać, że pan młody jest w opałach i że źle się to może skończyć. Warto wówczas zadbać o takie rzeczy jak ostatnia posługa, o której na ogół przy ślubie się nie myśli, a szkoda.     

Być może także w Polsce wiedeńskie Targi Rozwodowe trafiłyby w oczekiwania społeczne. Tak wiele osób się rozstaje i to nie tylko z żoną czy z mężem. Ostatnio głośno o tych, którzy rozstają się z posadami, limuzynami służbowymi i miłymi gabinetami. Nie jest to łatwe zadanie. Kto wie, czy nie trudniej pożegnać ciepły fotel ministra, niż pożegnać żonę. Dla wielu atrakcyjna posada bywa bardziej kusząca niż atrakcyjna małżonka. Szczególną magiczną moc posiadają dobrze płatne posady rządowe. Jak już ktoś raz zasmakował władzy to zachowuje się jak uzależniony od używek narkoman, który bez niej nie potrafi żyć. Nadchodzi jednak taki czas, gdy z powodów tak błahych jak przegrane wybory, ciepłą posadkę należy opuścić. Zwolnić miejsce często dla mało godnych następców. Przewagi rządowej posady nad osobistą małżonką  czy mężem są oczywiste. Współmałżonek raczej wyciąga od nas pieniądze i psuje nerwy, a posada dostarcza apanaży, słodkości władzy i splendorów.  

 

Jestem pewien, że szkolenia uczące jak rozstawać się z posadą rządową byłby hitem rynkowym w okresie po przegranych wyborach. Tylko patrzeć jak jakiś pomysłowy organizator zaprosi armię bezrobotnych polityków na targi pomagające rozstać się z ulubionym stołkiem. Swe usługi z pewnością reklamować tam będą producenci domowych foteli rządowych, chińscy masażyści, terapeuci od motywacji optymistycznej i okuliści, których rady pomogą spojrzeć na świat i siebie z perspektywy mrówki, a nie słonia.

 


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (14) | dodaj komentarz

Trzy godziny o suchym pysku

poniedziałek, 22 października 2007 12:48

Trzy godziny o suchym pysku 

O trzy godziny patałachy z Państwowej Komisji Wyborczej przedłużyły ciszę wyborczą, bo nikt z nich nie przewidział, że Polacy zmęczeni jazgotem Wielkiego Jarosława będą tak masowo głosować. Napięcie w lokalach poszczególnych partii sięgało zenitu. Wielu przyszło już na godzinę przed dwudziestą, więc na ogłoszenie wyników czekali cztery godziny. A jak tu czekać o suchym pysku i na trzeźwo przyjmować zwycięstwo lub klęskę?  

Jak zwykle najciekawsze rzeczy działy się za kulisami i na zapleczu partyjnych spotkań, a nie tam gdzie węszyły telewizyjne kamery. Liderzy PiS-u wyszli w komplecie na widok publiczny tuż przed godz. 21, ale gdy się nagle i niespodziewanie okazało, że cisza wyborcza trwać będzie nadal czmychnęli z powrotem na gabinetowe zacisze. Jak donoszą tajni agenci Centralnego Biura Antyalkoholowego najwięcej pito na zapleczu Samoobrony i Ligi Polskich Rodzin, które to partie po wyborach schodzą do głębokiego podziemia i działać będą w szóstym wymiarze.  

Imprezy przegranych przypominały wiejskie stypy. Najbardziej popularnym drinkiem w kręgach miłośników białych krawatów w czerwone paski był drink Siekiera Leppera (bimber plus kiszona kapusta). Z kolei nieliczni zwolennicy Giertycha zalewali robaka drinkiem Pocałunek Smoka Wawelskiego, na który złożyły się teorie walki z darwinizmem, wino typu siara i rozwodniony mundurek szkolny.  

O wiele weselsza atmosfera panowała w sztabie wyborczym LiD-u, gdzie wtajemniczonym serwowano cocktail alkoholowy pod nazwą Bicepsy Olejniczka (wóda, Red Bull i wskazówki Kwaśniewskiego). Jedynym niepijącym był sam Kwaśniewski, któremu dla bezpieczeństwa przez kilka godzin podawano jedynie kaszkę z mleczkiem. Grupa związana z dawną Unią Wolności odcinała się alkoholowo od czerwonego towarzystwa i raczyła się drinkiem Broda Geremka (francuskie wino plus trzy kilo wartości europejskich). 

Smutek, przygnębienie i niepokój panowały w lokalu „pogromców układu”. Tu królowały drinki takie jak Ślina Bulteriera (przemówienia Jacka Kurskiego zmieszane z papierem toaletowym i pastą do butów) i Łza Rokity, czyli (francuski koniak plus lakier do paznokci). Najwięcej pito jednak w obozie zwycięzców. Tu sporym powodzeniem cieszyły się drinki Cudowny Strzał Donalda (woda święcona plus markowy burbon) oraz Wargi Szczypińskiej reklamowany jako drink weselny upadającego premiera. Jarosław, któremu naród zdjął już z ramion ciężar rządzenia Rzeczpospolitą znajdzie teraz czas, aby na ramiona zarzucić sobie zakochaną w nim dziewczynę. I dobrze. Lepiej chodzić na randki niż na zebrania partyjne. Z czasem zainteresuje się nim Gala i Viva. Narzeczona śmignie w jakimś ekskluzywnym pokazie mody dla ViPów, a Jarosławowi zrobią pictoral na rozkładówce. I kto wie? Może za cztery lata będzie mógł za dużą kasę reklamować krem przeciwzmarszczkowy? 

PS. Na dole fotka z nowego cyklu programu „Podróże z żartem”, który już od 28.10 prowadzę (w każdą niedzielę o 19.05 w TVP 2) wspólnie z Beatą Pawlikowską.   

       


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (20) | dodaj komentarz

Czas debat

wtorek, 16 października 2007 14:14

Czas debat

Telewizja żywi się widowiskami, które są w stanie przyciągnąć przed ekran wielomilionową widownię. Od zawsze dobrym pomysłem były teleturnieje z nagrodami. Wielkie triumfy święciły na ekranach takie konkursy jak Koło Fortuny, Jeden z dziesięciu czy Milionerzy. Nie ma nic lepszego dla gawiedzi jak obserwowanie czyjejś niewiedzy. Wiele zamieszania wprowadziła moda na talk show. Każda stacja miała swój program, w którym bardziej lub mniej agresywny prowadzący przepytywał znane postaci na okoliczność kolejnych romansów, rozwodów czy operacji plastycznych.  

Hitem telewizyjnym okazała się nowa formuła zwana reality show polegająca na zamykaniu kilku przygłupów i obserwowaniu przez kamery, co też będą robić. Pierwsze edycje Big Brothera z ludzi pozbawionych jakichkolwiek umiejętności wykreowały nowe gwiazdy telewizji, które po kilku latach na szczęście przeminęły jak terminy przydatności do spożycia. Nie ma to jak zabawy cudzym kosztem, dlatego też wielkim wzięciem cieszył się program Idol, w którym pozwalano śpiewać osobom pozbawionym słuchu i głosu. Bezwzględna i okrutna komisja pastwiła się nad nieborakami, co bardzo podobało się widowni. Po Wielkim Bracie i Idolach totalnym magnesem szklanego ekranu okazały się programy, w których rywalizują ze sobą tańczące pary. Ta mania trwa jeszcze do dziś, ale jak zwykle po kilku edycjach temperatura spada i teraz mamy już pary tańczące nie tylko na parkiecie, ale także na lodzie, a wkrótce pewnie także tańczyć będą w smole, kisielu czy gnojówce.  

Widz telewizyjny jest jak erotoman, który szybko się nudzi przy jednej partnerce. Jest jak wampir, który co chwilę potrzebuje świeżej krwi. Bogiem do którego modlą się wszystkie telewizyjne stacje są rankingi oglądalności. Ostatnio sporą oglądalność miały debaty polityczne z udziałem najpopularniejszych liderów rywalizujących w wyborach ugrupowań. Dobra debata jest jak pojedynek bokserski połączony z wyborami Miss. W tego typu widowisku liczy się ilość celnie zadanych ciosów i miłe wrażenie, jakie robi na widzach kandydat. Wysoka oglądalność debat Kaczyński-Kwaśniewski, Tusk-Kaczyński i Kwaśniewski-Tusk spowodowała istna lawinę pomysłów na dalsze debaty. Modzie na debaty ulegli także politycy udający się na emerytury tacy jak Leszek Miller i Roman Giertych. Okazuje się, że pyskówka, w której dwóch przeciwników dogryza sobie nawzajem, to jest coś, co widzowie życzą sobie oglądać. Chęć udziału w ostrych i bezkompromisowych debatach zgłaszają już nie tylko znani politycy. Oto debaty, które czekają nas w najbliższym czasie:  

Zocha Bursztyniara (sklepowa z Żyrardowa) chce debatować z Tadeuszem Szmatą (dyrektorem miejscowego sanepidu) na okoliczność mandatu za robaki w magazynie sklepowym. Lucjan Bagno bezrobotny ze Stalowej Woli domaga się debaty z konkubiną Mariolką Cycalską w związku z brakiem seksu oralnego w ich wspólnym pożyciu. Jadwiga Kapeć matka sześciorga dzieci, szwaczka ze Zgierza domaga się debaty z Euzebiuszem Hiacyntem rencistą z Kotomierza. Tematem dyskusji ma być pozycja międzynarodowa Polski i nie płacenie alimentów przez pana Euzebiusza. Emeryt Antoni Paproć z Częstochowy przygotowuje się do poważnej debaty z Juliuszem Masło byłym policjantem, posiadaczem psa rasy kundel. W trakcie starcia poruszane będą tematy takie jak regulamin klatki schodowej (ze szczególnym uwzględnieniem srania na wycieraczki przez czworonogi) oraz gospodarka liberalna Polski, a wyzwania socjalne.


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (12) | dodaj komentarz

piątek, 23 czerwca 2017

Licznik odwiedzin:  6 714 218  

Kalendarz

« październik »
pn wt śr cz pt sb nd
01020304050607
08091011121314
15161718192021
22232425262728
293031    

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Ulubione strony

O moim bloogu

KRZYSZTOF SKIBA artysta wszechstronnie rozrywkowy, lider zespołu Big Cyc, felietonista, konferansjer